XVII Mogileńskie Spotkania Plastyczne. Lilly Hates Roses i „Mogileńska Scena Muzyczna”

Trwa kolejna edycja Mogileńskich Spotkań Plastycznych. Z programu wybrałem koncert Lilly Hates Roses (25 marca) i otwarcie wystawy pod tytułem Mogileńska Scena Muzyczna (27 marca).
Koncert odbył się w Sali Widowiskowej Mogileńskiego Domu Kultury. Miejsce dobre, ale wymaga dostosowania na potrzeby tego typu przedsięwzięć. Lilly Hates Roses – super koncert.
Mogileńska Scena Muzyczna – w Barze U Perły. W programie zapowiedź otwarcia wystawy fotograficzno-dokumentalnej, a w rzeczywistości bardziej sympatyczna, trwająca grubo ponad dwie godziny rozmowa o przeszłości i przyszłości muzyki rockowej w Mogilnie. Na ścianach 10 zdjęć dokumentujących głównie lata osiemdziesiąte i 14 z koncertów w dzisiaj już kultowym Magazynie – mało.

PS. Po Lilly Hates Roses wystąpił Krystian Wołek…


Fragment wystawy "Mogileńska Scena Muzyczna"
Fragment wystawy „Mogileńska Scena Muzyczna”

Ivo Partizan. „Klimat zimowego poranka”

Dla mogileńskiego Ivo Partizan rok 2016 był bardzo udany. Przede wszystkim – płyty.  Po ponad trzydziestu latach od powstania, grupa wydała album studyjny (Zabij Ten Czas), ukazał się też zapis chyba  ich najważniejszego w minionym roku koncertu (Rock Na Bagnie 2. lipca 2016). Czy to przełożyło się na coś więcej, niż radość płynącą z grania? Dariusz Ruciński (menedżer): Faktycznie, miniony rok był naprawdę udany. Fajne koncerty, udany występ na festiwalu RnB, a co za tym idzie płytka koncertowa z tego właśnie festiwalu. To wszystko na pewno w pewien sposób przełożyło się na nowe kontakty i jakieś tam propozycje grania. Choć nie jest ich tak wiele jak mogłoby się wydawać. Wiesz… Powiem ci, że właściciele klubów, w których graliśmy mówią, że obecnie jest kryzys frekwencji na rockowych koncertach. Młodzi wolą obecnie słuchać disco polo. Straszne!!! Tak obserwuje nasze koncerty i… stwierdzam, że w większości przychodzą na nie ludzie w naszym wieku lub blisko tego. Byłem w ubiegłym roku na koncercie Dezertera i dokładnie to samo. Młodych fanów można było policzyć na palcach. Dziwnych czasów dożyliśmy. Ale dzięki festiwalowi RnB zyskaliśmy wielu nowych fanów, którzy zaszczycili nas ponownie swoją obecnością na koncertach w Białymstoku i Łodzi. To bardzo miłe. Czytaj dalej Ivo Partizan. „Klimat zimowego poranka”

XVII MOGILEŃSKIE SPOTKANIA PLASTYCZNE

TERMIN: 24.03 – 09.04.2017.
PROGRAM NA STRONIE MOGILNO.IN.
MIĘDZY INNYMI:
– 25.03, GODZINA 19.00, SALA WIDOWISKOWA MOGILEŃSKIEGO DOMU KULTURY: LILLY HATES ROSES (KONCERT),
– 26.03, GODZINA 18.00, SALA WIDOWISKOWA MDK: WIKTOR MAZURKIEWICZ (KONCERT),
– 27.03, GODZINA 18.00, BAR U PERŁY: MOGILEŃSKA SCENA MUZYCZNA (OTWARCIE WYSTAWY),
– 07.04, GODZINA 18.30,  SALA WIDOWISKOWA MDK: MACIEJ KRYSTKOWIAK (KONCERT),
– 09.04, GODZINA 18.00, SALA WIDOWISKOWA MDK: DIXIE TEAM (KONCERT).

„Czuliśmy niepewność, tam, w sosnach”

Tomasz Wiśniewski: Wstrząsająco przystojny mężczyzna. Krótka, ale powieść (Wydawnictwo Lokator, Kraków 2016)

U Tomasza Wiśniewskiego (prawie) bez zmian. Tak jak w O pochodzeniu łajdaków czytania na jedno popołudnie (albo – jak kto woli – na jedno przed-śniadanie), a niezrozumienie treści przeplata się z budzącym sympatię humorem. To też zbiór krótkich, ale tym razem powiązanych w całość tekstów. Bo Wstrząsająco przystojny mężczyzna jest (jak głosi podtytuł), krótką powieścią – dzięki temu kontakt z drugą w dorobku Wiśniewskiego książką sprawia więcej przyjemności.

[…] zrodzony w ten sposób przeciąg rozwiał nas w różne strony, jednocześnie przypominając o ulotności naszych problemów.
[…] znów nic już nie istnieje, wszystko na nowo trzeba wymyślić.
Leżeć za długo, za często i za leniwie wcale nie jest bezpiecznie.
Jak się okazało, zabawy wcale nie musiałem szukać; to ona znalazła mnie.
Gdyby człowiek wiedział, gdzie nie należy stać, to oczywiście stałby obok […].
[…] mieli bardzo powolne ruchy i nieprawdopodobnie spokojne umysły.
A czy znalazłyby się w tym pamiętniku historie nieco dłuższe, ze zdaniami bardziej złożonymi?.
Jaką mamy właściwie pewność, że nigdy nie jesteśmy śledzeni?.
Tak właśnie się poznaliśmy, takie były początki.
Poniżaliśmy ich bez końca.
Czuliśmy niepewność, tam, w sosnach.
[…] wielu zapomniało o mnie w sposób dużo bardziej dotkliwy.
Upiększaliśmy najpiękniejsze kobiety, przekraczając wszelkie pojęcia estetyczne.
[…] jesteśmy zwyczajnie i bezczelnie okłamywani.
[…] jako człowiek pozbawiony stałego zatrudnienia dysponowałem wystarczającą ilością czasu […].
Cóż za melancholijny dzień… .
Może tak, a na pewno nie.
W nocy ktoś włamał się do mojego snu.
Oto zdania, które bardzo mi się spodobały (i które zamierzam cytować w swoim pisaniu).

Ósmy dzień marca roku 2017

Z okazji Dnia Kobiet w sali strzelneńskiego Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury i Rekreacji w Strzelnie wystąpił zespół Nie-Toperz z Inowrocławia.
Akustycznie, z towarzyszeniem twórczości Gałczyńskiego, Stachury, Owczarskiej, Becińskiego i innych oraz tekstami własnymi. Proszę się nie sugerować zdjęciami (trochę nawiązanie do nazwy zespołu, bardziej – zabawa formą) – to był bardzo pogodny wieczór z poezją śpiewaną.


„O pochodzeniu łajdaków”

Tomasz Wiśniewski: O pochodzeniu łajdaków czyli opowieści z metra (Wydawnictwo Lokator, Kraków 2015)

W notkach o autorze informacja, że urodzony w Hanowerze. Ale w jego życiorysie jest też Strzelno – stąd moje zainteresowanie książkami Tomasza Wiśniewskiego.
O pochodzeniu łajdaków: czterdzieści siedem tekstów na prawie stu stronach 19,5 na 12,5 cm. Pochlebne recenzje, wyróżnienia. W zamieszczonym w czwartej odsłonie jednodniówki Nowy Horyzont wywiadzie („Dajcie mi konia, abym mógł spaść z drzewa porośniętego truskawkami” – z Tomaszem Wiśniewskim rozmawiał Sławomir Tarczewski, Nowy Horyzont. Hałas niszczy zdrowie, 16.12.2016, strona 78-81), mowa o surrealizmie optymistycznym, książce maksymalnie zabawnej, różowym humorze (w kontrze do czarnego).
Jako zwykły zjadacz literatury widzę to tak: 1. Specyficzne poczucie humoru to atut „łajdaków”; 2. Sześć tekstów zasługuje na szczególne wyróżnienie: Pierwsze mieszkanie, Teologia, Zmiany, Opiekun, Marzenia i Pamięć; 3. W znacznej części dzieło Wiśniewskiego do mnie nie trafiło, ponieważ…; 4. …O pochodzeniu łajdaków to chyba coś dla elity pasjonatów czytania.
PS. W tym momencie zupełnie nie wiem, jak wytłumaczyć moje wyczekiwanie na jutrzejszy wczesny poranek, kiedy zacznę czytać kolejną książkę pana Tomasza – Wstrząsająco przystojny mężczyzna.

Golden Girls

Audycja Myśliwiecka 3/5/7 nie należy do moich ulubionych, ale to właśnie Piotr Stelmach najczęściej potrafi zaskoczyć czymś wyjątkowym, zupełnie nieznanym.
Zapamiętałem tylko nazwę.
– Jak, jak? Golden Girl?
W Internecie odnalazłem Golden Girls: Australia, Melbourne, goldengirls82.bandcamp.com.

Monotonia. Melancholia. Niepokój.
Noc, która mogłaby nie mieć końca.
Uczta dla miłośników post-rocka? A może muzyki spod znaku 4AD?

Najarany, zmiażdżony i wniebowzięty

NIRVANA LIVE AT READING (2009, GEFFEN RECORDS)

Najarany. Po Prawdziwej historii czuję się jak ten nastolatek, co to paradował dumnie w koszulce z okładką Nevermind na przedzie.
Zmiażdżony. Zapamiętałem, że album From the Muddy Banks of the Wishkah nie był porywający. Ale dzisiaj ELEKTRYCZNYCH KONCERTÓW NIRVANY – UNIKAĆ! to już nieprawda. Usiąść wygodnie w fotelu? [w rękopisie – kilka niecenzuralnych słów].
Wniebowzięty. Po prostu wniebowzięty. Ponad 78 najkrótszych na świecie minut, Complete set-list, 30 sierpnia 1992 roku. Panowie dziennikarze, mieliście rację – tego dnia byli w kapitalnej formie!

„Nirvana. Prawdziwa historia”

Everett True: Nirvana. Prawdziwa historia (In Rock, Czerwonak 2014)

Everett True (dziennikarz muzyczny) nie pozwala czytelnikowi zapomnieć o fakcie, że był jedną z osób z bliskiego otoczenia Nirvany, w szczególności Courtney Love i Kurta Cobaina, a zamieszczone w książce wątki autobiograficzne i przedstawianie siebie jako dorównującego topowym muzykom rockowym „załoganta”, po prostu wkurzały. Do strony 539: Kurt był akurat najsłynniejszym z moich przyjaciół-samobójców. Najtrudniej było go opłakiwać. […] Dodatkowo dręczyła mnie dwuznaczność mojej roli, jako przedstawiciela podglądackiej prasy rockowej. Czy w jakiś sposób przyłożyłem rękę do śmierci Kurta? Może przyjaźniłem się z nim tylko po to, by móc świecić jego odbitym blaskiem i zdobyć choć namiastkę sławy, o której zawsze marzyłem. W tym momencie autor Nirvana The True Story (tytuł oryginału) zyskał moją sympatię, a jedyny minus tej biografii stracił na znaczeniu.
Prawdziwa historia albo The True Story. Nieważne. Książka uświadomiła mi, że żarliwe uczucie, jakim obdarzyłem Nirvanę ponad ćwierć wieku temu – nie osłabło. A może osłabło, a ta książka rozpaliła je na nowo? To też nie ma znaczenia. Po latach znowu zacząłem odkrywać piękno ich muzyki, znowu zaczęły się liczyć nie tylko Unplugged in New York oraz punkowa części Incesticide.
W całej tej historii wkurza mnie jeszcze jedno – dzieło Everetta True kupiłem ze dwa lata temu, a przeczytałem dopiero teraz…

„Różni w swoich wyborach”

Rozmowa z Wojciechem „Pająkiem” Krzyżanowskim, basistą inowrocławskiego zespołu CORR.

***

W styczniu 2015 roku na stronie nowyhoryzont.blog.pl (Inowrocław. Wojciech „Pająk” Krzyżanowski o zespołach Defekacja i Betsaida, wpis z 25 stycznia 2015 roku) opublikowałem twoje wspomnienia na temat zespołów Defekacja i Betsaida, które zakończyłeś słowami: Wilka zawsze ciągnie do lasu, jaki on by nie był, ten las. Tak, powróciliśmy do grania, to znaczy z bratem Maciejem i kolegą „Ignatz’em” pogrywamy sobie w trójkę. W chwili obecnej szukamy osoby do śpiewania. To był początek grupy CORR?
Dokładnie tak. To był początek grupy CORR. Krzysztof „Ignatz” Ignaczak, Maciej „Yoga” Krzyżanowski [kolejno: perkusja, gitara – przyp. RB] i ja. Czytaj dalej „Różni w swoich wyborach”