Strzelno: rozmowa dziewiętnasta. Robert Wesołowski: „Dawaliśmy tego czadu”

Rozmowa dziewiętnasta o Złotej erze rocka w Strzelnie, ciąg dalszy cyklu ze strony nowyhoryzont.blog.pl.
Tym razem Robert Wesołowski.

***

Pochodzisz z Mogilna?
Tak, pochodzę z Mogilna.

Do Strzelna przeprowadziłeś się w roku…
1989.

Zanim zamieszkałeś w Strzelnie grałeś w jakimś zespole?
Grałem. W Mogilnie założyłem zespół w Domu Kultury. I graliśmy w szkole. Zespół nazywał się Małolaci, bo wtedy mieliśmy po piętnaście lat, chłopaki młode. Graliśmy w Szkole Podstawowej nr 3, uczyliśmy się w Domu Kultury u pana… jak on się nazywał?… o, Wiechu Mrzygłów – to on nas uczył grać. To był rok 1989, 1990, 1991, te lata.


Fot. Nina Sobczak
Fot. Nina Sobczak

Co graliście?
Rocka, cały czas rocka – Dezerter, trochę Armii.

Czyli to był bardziej punkowy zespół.
Tak, taki bardziej punkowy.

A mogileńską grupę Ivo Partizan pamiętasz?
Ivo Partizan, chodziliśmy na próby. To koledzy są, znam wszystkich. Teraz basista tam gra, który grał ze mną w zespole – Karol Walkowski. Wpierw nazywaliśmy się Łączność, później zmienili na Herberga – mój brat zaczął tam grać, a ja przyjechałem do Strzelna, tutaj założyłem zespół.
Karol Walkowski – „Łysy”, ze mną w Strzelnie zagrał. Koncert graliśmy jako Partyzant na stadionie w roku 1989 czy 1990… w 1990 to może było… Mecz był, później jakiś piknik i my tam zagraliśmy.

Partyzant to już grupa ze Strzelna?
Nie Ivo Partizan tylko Partyzant. Niektórzy myśleli, że  to Ivo Partizan, ale nie, my – Partyzant. Artur z Wylatowa na gitarze, ja na perkusji, z Mogilna Dąbek na basie i Rysiu Nowak na gitarze.

Ryszard – gitara i wokal, tak zapamiętałem.
I wokal.
Poszliśmy do Domu Kultury, do pana Kwiatkowskiego [Jerzy Kwiatkowski, szef Domu Kultury w Strzelnie w latach 1989-1991 – przyp. RB] – wtedy był dyrektorem, chodził w takich garniturach w kratkę [śmiech]: Czy możemy mieć próby? Czy możemy grać?. Przyszedł na próbę, zobaczył: Oczywiście. Zaczęliśmy chodzić.

Opowiedz o tej waszej działalności.
Zespół prowadził Ireneusz Jackowski, on był naszym instruktorem. Graliśmy pod nazwą Partyzant i podlegaliśmy pod Dom Kultury w Strzelnie – zawsze gdzie graliśmy, to podlegaliśmy pod Dom Kultury. Na zasadzie wymiany – my korzystamy z ich sprzętu i koncertujemy jako ich zespół. Graliśmy w Gniewkowie, w Janikowie, w Pakości. Próby mieliśmy dwa razy w tygodniu, w środy i w soboty, w Kinie [Kujawianka – przyp. RB]. Irek nam zawsze klucze dawał. O jedenastej mieliśmy próby, o czternastej czy piętnastej kończyliśmy. Przed koncertami długo graliśmy, do dziesiątej, jedenastej w nocy, chłopaki spali u Rysia Nowaka.
I tak sobie graliśmy. Mieliśmy swoje dwa utworki, kowery graliśmy – Cela Nr 3, Dezerter, Armia, KSU.
Dawaliśmy tego czadu. W Strzelnie graliśmy w Liceum [dzisiaj część Zespołu Szkół Licealnych przy ul. Gimnazjalnej – przyp. RB] – pierwsza Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, w Parku [750-lecia przy ul. Parkowej – przyp. RB], w Domu Kultury – Kinie i w „Zawodówce” [dzisiaj część Zespołu Szkół Licealnych przy ul. Kościuszki – przyp. RB]. „Budowlanka” w Inowrocławiu [dzisiaj Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych nr 5 – przyp. RB] nas zaprosiła, na dole w piwnicy taki klub był. Też fajnie tam było.

Pamiętasz te koncerty?
W Jarocinie byliśmy – rok 1989, 1990. Po piętnaście lat mieliśmy jak pojechaliśmy pierwszy raz. Mama nie wiedziała, powiedziałem, że jadę do Strzelna do babci, a pojechaliśmy do Jarocina [śmiech].

Ty wspominasz koncerty, na których byłeś jako fan rocka, a ja miałem na myśli występy Partyzanta.
Zawsze fajnie, zawsze się bawili. Jak już kończyliśmy to: Jeszcze, jeszcze, jeszcze!. Jak przyszliśmy grać do Domu Kultury to perkusji nie było, pożyczyłem od Piotrucha Barczaka, później ze Straży Pożarnej [w Strzelnie – przyp. RB]. Zawsze problemy były z tym sprzętem – w Domu Kultury tylko mieli nagłośnienie. Chłopaki swoje gitary mieli, ja perkusji jeszcze nie miałem.

A pierwszą Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy w Strzelnie pamiętasz?
My graliśmy, zaprosiliśmy dwa inne zespoły – była Herberga, Darek Piechocki i jego zespół, oni taki metalowy mieli…

Extermination.
O, właśnie! To oni też grali, też ich zaprosiliśmy.

Wspomniałeś, że Kinie Kujawianka też graliście. Spotkałem się z opinią, że lata 1993-1994 to czas najlepszych koncertów jakie w Kinie zorganizowano.
Jeden koncert w tych czasach my zagraliśmy. Było dużo zespołów. Był zespół z Bydgoszczy… nie, ze Solca Kujawskiego!

Roan.
O, właśnie! My przed nimi graliśmy.

Ja pamiętam Roberta Wesołowskiego – perkusistę, w takim charakterystycznym kapeluszu na głowie.
Tak, zawsze chodziłem w kapeluszu i miałem spodnie podarte, pierwszy w Strzelnie [śmiech]. Jak poszliśmy do pana Kwiatkowskiego, jak nas zobaczył – mój kolega „Łysy” czerwone włosy, ja kapelusz, spodnie podarte [śmiech].

[śmiech] Nie przestraszył się?
Nie.

A jak byłeś „na mieście” odbierany?
Zatrzymywali mnie. W roku 1990, jak już w Strzelnie mieszkałem z babcią i chodziłem do szkoły zawodowej, pewni ludzie do mnie podeszli, włosy mi chcieli obciąć, kazali mi, żebym w tym kapeluszu nie chodził, nie pajacował… Takie dla nich to dziwne było. Mojemu koledze „Łysemu” też chcieli włosy obciąć, zastraszyli go przy Szkole Zawodowej: Jutro jak przyjdziesz w czerwonych włosach, to ci włosy zetnę. Tak było [śmiech].

Tolerancyjne społeczeństwo [śmiech]. Partyzan zarejestrował jakiś materiał?
Nagrywaliśmy sobie sami na magnetofon.

Coś się zachowało?
Na pewno ma to Rysiu Nowak, bo on był taki, że wszystko miał, on lubił takie coś trzymać. Wiem, że bardzo dużo zdjęć robił, nagrywał. I kuzyn jego też, zawsze jak gdzieś graliśmy to on na kamerę nagrywał.

A tytuły tych waszych autorskich kawałków pamiętasz?
Nie, już teraz nie, to tyle lat… [śmiech]. Takie dwa punkrockowe.

Partyzant to lata…
To był rok 1990, 1991 do 1993, 1994.

Maciej Michalak wspominał [nowyhoryzont.blog.pl, wpis z 20 III 2016 roku], że grałeś w zespole wraz z nim, z  Robertem Szczepaniakiem…
A, tak, to taki był bluesowy.

Ivo Partizan się nazywaliście.
To oni taką nazwę chcieli, jak zespół z Mogilna – Ivo Partizan już wtedy nie grali, to my pod ich nazwą… Ale tu jeden koncert zagraliśmy tylko i to wszystko. Też graliśmy w Domu Kultury.

Zachowałeś jakieś pamiątki po strzeleńskim Ivo Partizan czy Partyzancie – plakaty, zdjęcia?
Szukałem, nic nie mam. Jako Partyzant mieliśmy plakaty. Zawsze jak koncert gdzieś graliśmy to sami robiliśmy plakaty, wywieszaliśmy wszędzie. Rysiu bardzo dużo tego miał.

Co umieszczaliście na tych plakatach?
Czarny plakat, my byliśmy, gitara, te „oje” buty, punk’s not dead. Takie typowe [śmiech].

A te zdjęcia, które przyniosłeś, co to takiego?
Jak byłem w Areszcie Śledczym w Bydgoszczy w latach 2011-2012, to założyłem zespół bluesowy. Wpierw graliśmy takie weselne utworki, a później bluesa, bo dyrektor nie zgodził się na rockowe. Paragraf 2009 – nazwaliśmy zespół, płytę nagraliśmy też w zakładzie karnym. Graliśmy po domach starców, po przedszkolach, ośrodkach. Graliśmy w Wojkowicach. Rysia Riedla z Dżemu syn tam koncertował, graliśmy na jego sprzęcie.


Fot. Nina Sobczak
Fot. Nina Sobczak

Zespół się nazywa Cree.
O, Cree, właśnie! Ja na ich perkusji grałem. Zdobyliśmy trzecie miejsce, pozwolili nam zagrać na sprzęcie zespołu Cree.

Zagraliście swoje kawałki?
Tak, swoje zagraliśmy, wszystkie cztery utworki – dwadzieścia minut na scenie. Na trzydzieści zespołów z całej Polski z zakładu karnego zdobyliśmy trzecie miejsce. Tak że za to wychodziłem na przepustki, dostałem warunkowe zwolnienie.
Poza tym grałem w kościele religijną muzykę z gościem, który wygrał pierwszą edycję Szansy na sukces. Mam zdjęcia z bazyliki w Bydgoszczy, zostałem zaproszony z Aresztu Śledczego jako perkusista. Koncert w BORPIE grałem dla anonimowych alkoholików.
Cały czas ciągnę tę muzykę, chciałbym grać, ale nie ma ludzi chętnych do pogrania.

Jakiś czas temu rozmawiałeś z Maciejem Michalakiem na temat wspólnego grania…
Rozmawiałem, bo on dobrze gra na harmonijce. Mam takiego chłopaszka, co gra na klawiszach, tu ze Strzelna, po szkole muzycznej. Jesteśmy otwarci, żeby coś zrobić, ale brakuje ludzi, nie ma basisty, gitarzysty. No i sprzęt. Nie wiem, może trzeba porozmawiać z Domem Kultury, żeby pozwolili nam próby robić.

(marzec 2016)