Inne oblicze hip-hopu

Robert „Żaba” Żuchowski. Strzelneński artysta, znany z duetu PJWNR oraz bliskich rockowi FonoFuzji oraz All Not Done, wydał swoją drugą płytę solową, a pierwszą – tak jak zapowiedział dwa lata temu (Strzelno. „Świetnie spędzony czas” – rozmowa z Robertem Żuchowskim, nowyhoryzont.blog.pl, wpis z 23 sierpnia 2014 roku) – w tak zwanej formie fizycznej, czyli płyta kompaktowa, opakowanie a dodatkowo również materiały promocyjne. „Żaba”: Plakat i dwie naklejki. Stwierdziłem, że jednak fajnie jest dać coś więcej od siebie niż tylko płytę.


Plakat, który ma promować najnowszy album Roberta „Żaby” Żuchowskiego – podobnie jak widoczną w lewym dolnym rogu okładkę albumu – zaprojektował Mikołaj Konkiewicz

Z Innej Perspektywy już jest i jednocześnie… jeszcze jej nie ma. „Żaba”: Miała być dostępna w marcu. Teraz miała być po dwóch tygodniach odkąd „puściłem” drugiego singla. Jak to mówią – „obsuwa” jest stałą hip-hopu, ciągle tam jest obecna [śmiech]. Temat powrócił w końcu naszego spotkania: Chciałbym to zrobić z „pompą” tak naprawdę. Chciałbym ludziom dać z jeden, może dwa klipy, żeby każdy się „osłuchał”. Zrobić jakiś konkurs jeszcze, żeby ktoś mógł tę płytkę sobie wygrać – może przedpremierowo jakoś albo już po premierze, to nie gra roli. Ale te klipy… Tak jakoś by mi zależało. Tylko najgorzej ten czas – ogranicza strasznie. Tak jak i ja, tak jak mój znajomy kamerzysta, Kamil – czasowo najgorzej. Finanse też, wiadomo, się nie oszukujmy. Tylko na tyle jesteśmy dobrze dogadani z Kamilem, że nie mogę narzekać na warunki. Koncerty też są w planach? „Żaba”: Też myślę – intensywnie myślę. Nie chcę zdradzać szczegółów, bo jeszcze to jest pomysł tylko w mojej głowie. Póki co, muszę jeszcze porozmawiać z innymi ludźmi, którzy by mi w tym pomogli. Podkreśla: Myślę i chciałbym. Chciałbym, bo tęskno mi trochę za tym – dawno nie byłem na scenie [śmiech].
Należę do grona osób, które już znają najnowsze dzieło Roberta. Album powstawał trzy lata. „Żaba”: To nie są trzy lata ciągłej pracy, bo jest masa innych obowiązków. Praktycznie moje wokale to już leżały chyba z rok [śmiech]. Jest też inny powód: Kto siedzi w muzyce – jest jakoś tam zakorzeniony, zna to od środka, czyli od podstaw tworzenia – to wie ile to jest pracy. Niektórym z boku może się wydawać, że te czternaście numerów to tam można moment zrobić. Ale do końca to tak nie jest. Można zrobić byle jak, ale ja się staram zrobić to… Wolę dłużej, ale tak po swojemu.
Jakie wrażenia? Po obejrzeniu filmu Jesteś bogiem, hip-hop kojarzy mi się tylko i wyłącznie z tym, co zostało tam pokazane i przede wszystkim – zagrane. Stąd moje zaskoczenie – na Z Innej Perspektywy słychać orkiestrę, flet, klawisze, gitary, flet… „Żaba”: To się cieszę. Pozytywne zaskoczenie jest najważniejsze. I dodaje: Co jest najśmieszniejsze – to nie było planowane [śmiech]. Po prostu posłuchałem bitów, które tam udało mi się zdobyć. Pomyślałem, żeby gdzieniegdzie je przearanżować – wiadomo, jakieś drobne zabiegi – ale mimo wszystko nie skupiałem się na tym jak… Po prostu: „To mi się podoba”. Na tej zasadzie to było wszystko dobierane. To nie było na zasadzie, że skupiam się, że płyta ma być od „a” do „z” taka czy taka. Nie. Mam ochotę nagrać o tym, mam ochotę nagrać o tamtym i składam to w całość. I mi się wydaje, że udało mi się to w miarę złożyć w całość. Bo tekstowo czy muzycznie są kawałki mocniejsze, są też lżejsze. Nie jest wszystko w jednym klimacie. Bo hip-hop ma różne oblicza. „Żaba”: Wychowałem się na hip-hopie. Hip-hop jest taką jakby moją podstawą, ale często nie słucham tylko hip-hopu – słucham też cięższych klimatów, potrafię też posłuchać Grzegorza Turnaua. Żadna muzyka jakoś mi tam nie wadzi. Gdybym miał nastawienie na przykład na płytę typowo uliczną – nie wykluczam, być może kiedyś będzie – to nastawię się na typowo bity uliczne, typowo tekstowo, żeby to jakoś tam było związane z ulicą. Ja mam coś z ulicy, jednak mimo wszystko trochę już tak jestem – nie, że wyżej, bo nie chodzi o to – tylko że tak jakby w innym świecie może już żyję. Inne życie prowadzę – może tak. Tu mam do ogarniania firmę, dom – takie rzeczy, więc troszeczkę inne tematy może się nasuwają. Ale mimo wszystko – według mnie – czasami jednak słychać tę ulicę.
Producentami zamieszczonych na albumie utworów są: „Boroproduct”, „Premier Arena”, „Streightbeats”, „Shardie”, „Bakuzs”, „CandyMusic”, „Getasound” i „Flushh”. Hip-hop spod znaku wspomnianej Paktofoniki usłyszałem tylko w utworze Dryfujący zegar. I fragmentach Na raz, gdzie przeplata się z… hard rockiem. Hard rock? Podobnych niespodzianek jest tu więcej. Na przykład Honorarium diabła ma w sobie coś z bluesa i muzyki kojarzonej z bezkresnymi preriami Dzikiego Zachodu. Robert ma trochę inne skojarzenia, a całość określa mianem „etniczne”: Zawsze chciałem na takim bicie nagrać [śmiech].
Nie należy zapominać o tekstach – to one są chyba w hip-hopie najważniejsze. Dopiero po którymś przesłuchaniu albumu zacząłem się wsłuchiwać w to co ma do powiedzenia Robert. Moją uwagę przykuły przede wszystkim wspominkowe Jedna miłość i Dryfujący zegar. W opisie płyty między innymi zdanie: Bo to już dyszka! 10 lat brat!. Okazja, żeby spojrzeć za siebie? „Żaba”: [o Jednej miłości:] Trochę tak. Trochę w ten deseń to było [śmiech]. Opis po prostu. Pierwsza zwrotka była od dzieciaka, druga była o PJWNR, trzecia była o FonoFuzji. Proste, tam wielkiej filozofii nie było. [O Dryfującym zegarze:] Tam wspominam takie historie związane z Osiedlem [Piastowskim w Strzelnie – przyp. RB], gdzie biegaliśmy jako dzieciaki i różne akcje były. Zresztą opisane to wszystko jest w utworze. A druga zwrotka znowu nawiązuje do takich… [śmiech]. Tam jest typowo jedna akcja opisana, gdzie mieliśmy wyjechać na koncert no i kolega zaspał [śmiech]. I to była w zasadzie norma pewna. Takie śmieszne akcje. Chciałem właśnie taki pozytywny numer zrobić, gdzie każdy sobie włączy i tak z uśmiechem to przesłucha. I dodaje: Przy którym numerze? Nie chcę skłamać – albo przy „Dryfującym”, albo przy „Jednej miłości”, kolega – „Szydera” – mówił: „Ku…, ale doje….., mi się łezka zakręciła w oku” [śmiech].
Na dłużej zatrzymaliśmy się także przy utworze Zachłysnąć się. „Żaba”: Numer opowiada o zachłyśnięciu się. Zauważyłem, że czasem człowiek jest taką istotą, że zbyt szybko zachwyca się takimi drobnymi sukcesami. Czasami trzeba „zejść na ziemię”, spasować i po prostu pomyśleć kim się naprawdę jest, a nie kim w wyobrażeniu swoim się jest, dajmy na to w muzyce. Twierdzę, że my tak mieliśmy z FonoFuzją czasami. „Odbijała” nam „palma”. Znaczy, może nie dosłownie „odbijała palma” – takie zachłyśnięcie się. Może nie mocne, może to nie było jakoś tak widać, ale… Z jednej strony to jest potrzebne, bo jeśli ktoś jeździ po koncertach i nie jest pewny na scenie to dodaje pewności siebie takie cwaniactwo – ja to nazywam. Ale czasami tego cwaniactwa może być za dużo i człowiek może się w tym pogubić. Cwaniakiem trzeba być, ale na scenie. A tak trzeba być normalnym [śmiech].
Zachłysnąć się to jeden z kilku fragmentów Z Innej Perspektywy, do nagrania którego Robert zaprosił gości. Tu towarzyszył mu „Musiel”. „Żaba”: To są znajomi w większości. „Musiel” – jedyny raper na płycie. Dlaczego jedyny? Nie wiem w sumie, tak wyszło [śmiech]. Po prostu mi mega pasował do tego numeru i sądzę, że się zaje…… w nim odnalazł. Są też „DJ Avens” (Intro), Shardie (Kropla w morzu), Łukasz Drwięcki (Na wyciągnięcie ręki), DJ Nambear (Na raz). A na koniec dziewczyna – Sonia Hornatkiewicz (Jedna miłość). „Żaba”: Z Mogilna dziewczyna. Sonia to w ogóle „pozamiatała” [śmiech]. Nie spodziewałem się, że aż tak dobrze to wyjdzie. Powiem tak – nie do końca ona była zaplanowana, to był „spontan” totalny. Wcześniej miałem dwie inne dziewczyny, które… Nie będę mówił kto miał być, bo to nie o to chodzi. Miały być – z różnych powodów nie udało się, za co dziękuję Radkowi (Radek czyli „Musiel”) – widocznie tak miało być. Spytałem go czy nie ma jakiejś dziewczyny, która fajnie by się tu odnalazła. Tak myślał, myślał i mówi, że ma. Podsyłał mi jak dziewczyna śpiewa, mówię: „Ładnie, zobaczymy”. Jak mi wysłał, jak nagrała to mówię: „Nie jest ładnie, to mi się nie podoba – to mi się bardzo podoba!” [śmiech].