Kolberg, Kujawy, Anonim tak zwany Gall i… raper Tau

Obecność na zorganizowanym w sobotę 11 czerwca (w ramach kolejnej edycji Norbertańskich Dni Młodych) koncercie inowrocławsko-strzelneńskiej Poturby oraz zespołu ludowego Kruszowianki z Kruszy Duchownej – obowiązkowa. Między innymi ze względu na miejsce.
W rotundzie św. Prokopa muzyka i śpiew zawsze brzmiały szczególnie przyjaźnie dla ucha, ale po niedawnym odrestaurowaniu wnętrza tego kościoła po prostu nie można nie chodzić na organizowane tam koncerty. Damian Rybak (przewodnik i człowiek zaangażowany w przygotowanie Norbertańskich Dni Młodych): Akustyka tej świątyni (nie wiem, czy mieliście okazję wcześniej tutaj coś chociażby zanucić, bo kolega Piotr [Barczak] to wielokrotnie) po odrestaurowaniu tych ścian, uzupełnieniu braków w fugach – to wszystko poprawiło się jeszcze bardziej, wiec ta akustyka w średniowieczu musiała być tutaj jeszcze bardziej rewelacyjna […]. Wielu muzyków – artystów, szczególnie jeśli chodzi o muzykę dawną, którzy tutaj docierają, zwiedzając te strzeleńskie świątynie, mówi że jest tak niesamowicie, że akustyka jest lepsza niż w niejednym studiu nagraniowym.
Zachęcam wszystkich do tego, żeby następnym razem nie zmarnowali okazji!
Sobotni koncert miał trzy odsłony: Poturba solo, Kruszowianki solo, a w części drugiej połączone siły tria i pań w strojach ludowych. Większość zaprezentowanego tego dnia repertuaru została zaczerpnięta z części dzieła Kolberga poświęconego Kujawom (na przykład Legenda i Całkiem w moim życiu). Świetnie wypadły też „niekolbergowskie” Pytom ci się kalineczko (utwór zarejestrowany przez jednego z polskich badaczy folkloru kujawskiego na początku lat pięćdziesiątych XX wieku), wykonywane przez Piotra Barczaka już ponad 20 lat temu wraz z folk-rockowym strzelneńskim Do Widzenia Nie wygoniej owczaryszku (Piotr Barczak: Pieśń, która jest znana na całych Kujawach, a my tu zaprezentujemy wersję z niedalekiego Rzadkwina. Oczywiście poprzerabianą […]), a także napisana specjalnie dla obu zespołów (z okazji przypadającej w tym roku rocznicy przyjęcia przez Mieszka I chrztu) Pieśń Galla Anonima do słów tytułowego Anonima tak zwanego Galla.
Warto się zainteresować tym, co mają do zaproponowania słuchaczom Poturba (w sobotę w składzie: Mirosław Marczyński – kontrabas, Andrzej Kortas – klarnet i śpiew, Piotr Barczak – puzon, klawisze i śpiew) wraz z Kruszowiankami. Bo to niebanalne połączenie grupy grającej folk i zespołu ludowego z piętnastoletnim stażem scenicznym mające wspólny mianownik – Oskar Kolberg i Kujawy. I proszę tego mianownika nie kojarzyć wyłącznie z muzyką łatwą, skoczną i wesołą. I jeszcze jedno. Współpraca Poturby i Kruszowianek od początku przynosiła bardzo dobre efekty – w sobotę udowodnili, że może być jeszcze lepiej. Brawo!


Piotr Barczak: „Musi teraz – niestety - nastąpić ingerencja instrumentalna w te piękne śpiewy”
Piotr Barczak: „Musi teraz – niestety – nastąpić ingerencja instrumentalna w te piękne śpiewy”

 

Piotr Barczak: „Jak państwo widzą występujemy tu kompletnie bez wspomożenia żadnego z instrumentów elektronicznych czy w ogóle przekaźników dźwięku, mikrofonów czy czegoś takiego. Jedynym, co nas łączy z cywilizacją XX wieku czy XXI jest ten kabel”

 

Piotr Barczak (o utworze „Pieśń Galla Anonima”): „Do ostatniej chwili trwały próby. Pewne rzeczy musimy jeszcze tutaj dograć”
Piotr Barczak (o utworze „Pieśń Galla Anonima”): „Do ostatniej chwili trwały próby. Pewne rzeczy musimy jeszcze tutaj dograć”

 

PS. Na koncercie Tau nie planowałem być. Stało się inaczej za sprawą osób, które w tym czasie znajdowały się pod moją opieką. Nie wiem, co było gorsze – Dni Strzelna 2008 z koncertem Formacji Nieżywych Schabuff, który z powodu trudności technicznych został odwołany na chwilę przed planowanym rozpoczęciem, czy też bycie świadkiem tego, co na zakończenie tegorocznych Norbertańskich Dni Młodych działo się na placu św. Wojciecha. Występ Tau okazał się czymś w rodzaju rekolekcji dla młodzieży – czas wypełnił nudnawy monolog, przerywany krótkimi wypowiedziami towarzyszących raperowi dwóch młodych ludzi oraz spoglądaniem Gwiazdy wieczoru na zegarek (nie podejmuję się odpowiedzi na pytanie: w jakim celu?). Zastrzegam, że przed wejściem na Wzgórze św. Wojciecha, które w tym roku „robiło” za scenę, dotarłem o godzinie 21.00 – być może wcześniej działo się tam coś zupełnie innego.