Falarek Band. Trans-Czołg miażdżący idoli

Rok 1996 dla zespołu Falarek Band wydawał się być tym przełomowym. Ich długogrający debiut fonograficzny został doceniony przez czytelników Tylko Rocka. W zestawieniu Tylko najlepsi ’96. Tu, w kategorii Płyta/kaseta, dzieło zatytułowane po prostu Falarek zamykało zestawienie dziesięciu najlepszych polskich albumów wydanych w tym roku. W jednym szeregu z Acid Drinkers (The State Of Mind Report), Nosowską (Puk Puk…) Kultem (Tata Kazika 2) czy Myslovitz (Sun Machine)? Wystarczy posłuchać choćby otwierającego album utworu Freex, żeby stwierdzić, iż dzisiaj byłoby to niemożliwe! A to nie koniec niespodzianek. Falarek Band zostali także jedną z Nadziei roku 1996. Ustąpili miejsca grupom Rotary, Blenders, Sirrah i Myslowitz, a wyprzedzili Quidam, Tuff Enuff, Funny Hippos, Yokashin i Pivo. Piękne były te lata dziewięćdziesiąte…
Historia muzyki pokazuje, że owe „Nadzieje” często i szybko ginęły w pomrokach dziejów. Z reguły jest też tak, że artyści wyróżniani tym określeniem to ludzie, którzy dopiero zaczynają swoją muzyczną przygodę. A Falarek? Piotr „Fala” Falkowski (perkusja) – Deuter, Houk. Jarosław „Smok” Smak (gitara) – Post Regiment. Piotr „Samik” Subotkiewicz (klawisze) – Deuter, Izrael. Robert Brylewski (wokal) – Kryzys, Brygada Kryzys, Izrael, Armia. Najmniejszym bagażem doświadczeń muzycznych mógł się poszczycić tylko basista, Arkadiusz Antonowicz.
Początki grupy sięgają roku 1991. Piotr „Fala” Falkowski: W okresie, kiedy Houk nagrywał pierwszą płytę […], pewien basista – Arek Antonowicz – z którym znamy się w zasadzie od dziecka, zaproponował mi wspólne granie w kanciapie. Robiliśmy we dwóch próby, które polegały na tym, że Arek ćwiczył różne basowe podziały, a ja wymyślałem do tego rytmy. Traktowałem to bardzo doświadczalnie. Graliśmy po godzinę w kółko ten sam riff i wpadaliśmy w trans… Po paru miesiącach zaczęliśmy myśleć o założeniu kapeli. Jako pierwszy dołączył do nas Jarek „Smok” Smak z Post Regimentu. Graliśmy więc już we trzech i postanowiliśmy zarejestrować demo. Poprosiliśmy Roberta Brylewskiego, żeby zrobić to u niego w studiu – wyszło bardzo fajnie. […] Po tej sesji zaproponowaliśmy Robertowi, żeby spróbował coś zaśpiewać do trzech numerów, które nagraliśmy. Jak tego posłuchaliśmy – rewelacja! Padła propozycja, żeby został naszym wokalistą. Zgodził się chętnie. Zaczęliśmy się spotykać we czterech. To mogło być w roku 1993. Później dołączył jeszcze Piotr Subotkiewicz. Nazwę wymyślił Robert Brylewski w czasie wspomnianych sesji nagraniowych w Gold-Rock Studio. Piotr „Fala” Falkowski: […] ponieważ nie wiedział on, jak opisać taśmę, zanotował: Fala i Arek, tylko że w skrócie – Falarek. Później zdarzało się, że muzycy powoływali się na wymyślonego poetę o nazwisku Falarek.
Za swojego żywota zagrali raptem kilkanaście koncertów. Robert Brylewski, Kryzys w Babilonie: […] głównie tam, gdzie nas trochę znali (s. 416). Na przykład w warszawskim Remoncie – dla trzydziestu osób. Piotr „Fala” Falkowski: Pierwszą zajawką publiczną był jam w klubie Fugazi. To był właściwie performance – akurat tam się spotkaliśmy, był fajny wieczór, dużo znajomych – postanowiliśmy wystąpić. Zagraliśmy trochę nietypowo i właściwie jeszcze nie jako Falarek.
Kilkanaście koncertów, epka +++, płyta Falarek z materiałem zarejestrowanym w latach 1993-1995 oraz zapowiedź ciągu dalszego w postaci drugiego albumu (Robert Brylewski wskazał nawet datę wydania – grudzień 1996 roku). To wszystko na co było stać jedną ze wspomnianych „Nadziei”. Tym razem nie może być mowy o odstępstwie od reguły. Prawdopodobnie kiedy na łamach popularnego miesięcznika zostało opublikowane zestawienie Tylko najlepsi ’96. Tu, to Falarek Band już dogorywał. Ale tego czytelnicy drugiego w 1997 roku numeru Tylko Rocka – a już na pewno nie autor tego artykułu – nie byli świadomi. Robert Brylewski, Kryzys w Babilonie: Od początku założenie było freakowskie i zespół nie miał szans na długie funkcjonowanie. […] Powstało nawet kilka nagrań na drugą płytę, ale wyczerpała się nam energia, zresztą pierwsza płyta […] przeszła bez odzewu (s. 416). Okazało się, że uznanie czytelników Tylko Rocka to za mało, a rok 1996 tylko wydawał się być tym przełomowym w historii zespołu.
Minęło dwadzieścia lat. Falarek to album do dzisiaj „niezaszufladkowany”, przesiąknięty duchem niezależności i alternatywnym podejściem do muzyki; zaskakujący, odpychający, frapujący. Igor Stefanowicz (tuż po wydaniu płyty): Dużo tu rytmów i riffów, które bardziej hipnotyzują niż nudzą. Muzyka zdecydowanie narkotyczna i tajemna. Przetworzony głos Brylewskiego […], brudne brzmienia gitar i elektroniczne efekty tworzą przestrzeń mroczną i niezbadaną. […] Muzyka końca wieku, chora atmosfera nocy w wielkim mieście. Na płycie Falarka nie ma lata, ani zimy. Rafał Księżyk (trzy lata później): Undergroundowy korzenny czad wchłania motywy z przeszłości rocka, ale przede wszystkim wchodzi w zapoczątkowany przez dub flirt z nowymi technologiami. Muzyka staje się transowa, abstrakcyjna, nawiedzona kosmiczno-oniryczną aurą, a przy tym zachowuje kontestacyjny szlif i ma jakieś nostalgiczne piętno końca wieku. Bartosz Leśniewski (szesnaście lat później): Album […] jest dziełem na wskroś oryginalnym, choć odwołuje się do wielu tradycji muzycznych. Posługując się kontrolowanym hałasem, rozsądnie dawkując monotonię i trans oraz umiejętnie deformując dźwięk, zespół przedstawił wizję zdehumanizowanej rzeczywistości końca XX wieku, a łatwość operowania różnymi stylami nie przeszkodziła mu w utrzymaniu jednolitego nastroju całej płyty. I pomyśleć, że kiedyś twórczość Falarka, w bardzo przyzwoitych godzinach (popołudniowych) prezentowała Telewizja Polska. Brzmi jak dowcip, prawda?
Robert Brylewski: […] inspirowaliśmy się dubem. Inspiracją była też muzyka nowofalowa i muzyka z czasów przed punk rockiem i nową falą czyli pojawiły się odniesienia niemalże do Pink Floydów… Bardzo często stosowaliśmy k l a w i s z, który nazywa się Korg Monopoly i którego brzmienie jest stosowane w 90% muzyki techno. […] Już nawet stworzyłem sobie termin „trans rock”, żeby łatwiej mi było mówić o Falarku (śmiech). Piotr „Fala” Falkowski: Muzyka transowa w moim pojęciu jest oparta na rytmie. Na pewno jest w niej skromna ilość dźwięków i przede wszystkim ona mnie uspokaja, wprowadza w nastrój medytacji. Falarek spełnia te kryteria. Gramy numery, w których jest jeden riff, w których zaczynam jakimś rytmem, nie gram ani jednego przejścia i tym samym rytmem kończę. To jest właśnie odbicie sytuacji z samego początku wspólnego grania Fali z Arkiem. Pozostali muzycy dodają teraz różne efekty do transu, który narodził się z basu i perkusji. […] Mamy własny styl, właściwie nie da się go do niczego porównać. Wspomniany Rafał Księżyk nazwał ich pionierami post rocka w Polsce. Przy okazji wyszło, że „falarkowy” trans ma wielu ojców. Robert Brylewski, Kryzys w Babilonie: O postrocku w ogóle nie wiedzieliśmy. Granie transu wywodziło się jeszcze z Izraela – mieliśmy utwory, które celowo nie miały żadnych zmian harmonicznych, od początku wchodziła sekwencja trzy razy h-moll, raz e-moll, po to, aby na tej bazie uzyskać powtarzalność (s. 415-416).
Teksty. Jeżeli ktoś zasugerował się słowami do utworu Jestem Jeż! (w przeważającej części powtarzane: jestem Jeż, jestem Jeż / Radio, Radio – dio – dio / Jeż, Jeż), to z ironicznym uśmiechem przez kolejne lata wspominał słowa Brylewskiego, że napisanie tekstów na płytę zabrało mu sporo czasu. A warto nad nimi „przysiąść”. Robert Brylewski: Wcześniej pisałem teksty „środowiskowe”, jakby w imieniu pewnego środowiska, „załogi”… A tu są rzeczy, które napisałem wyłącznie w moim własnym imieniu. Wydaje mi się, że są to teksty „z opóźnionym zapłonem”. Mam taką nadzieję… Na przykład dopiero po roku sam doszedłem do tego, o czym jest „Frikowy” [Freex – przyp. RB]. Pierwotnie myślałem, że jest to tekst o znajomych, o przyjaciołach. A po roku dotarło do mnie, że ma on wiele wspólnego z filozofią buddyjską. Ale nigdy nie popadałem w jakieś religijne fanatyzmy, czy studiowanie systemów religijno-filozoficznych. Ten utwór wyraża moje zainteresowania i tyle. Z kolei „Reinkarnacje” nie są moim wyznaniem wiary w życie po śmierci. To takie dzielenie się uczuciami… Chyba najbardziej poważnym tekstem jest „67 mil”. Napisałem go, gdy miałem kłopoty zdrowotne i otarłem się o tak zwaną „drugą stronę”. Kilkanaście lat później do listy szczególnie ważnych dodał jeszcze Crosses – najbardziej „soczysty” fragment albumu, który mógłby się spodobać fanom wszelkich odmian muzyki zwanej metalem (w pewnej szkole ten utwór z powodzeniem spełnił się w roli ilustracji dźwiękowej do obrazu płonącej łąki, z której w popłochu uciekają wszelkie żywe istoty). Robert Brylewski, Kryzys w Babilonie: Bardzo osobisty, powiązany z religią, ale na dziecięcej płaszczyźnie […]. Po latach widzę w „Crosses” cień zachowań moich kolegów: oni poszli w stronę instytucjonalnej religii, a ja nie potrafię tam pójść. Mało, że nie potrafię, nie mogę (s. 406 i 407). Lata dziewięćdziesiąte w polskim rocku to czas przejść na stronę chrześcijaństwa. „Budzy”, „Litza”, „Maleo”… Po przeciwnej stronie Robert Brylewski (Czy to nie były gitarzysta Armii jakoś w tym czasie był zaangażowany w twór muzyczny o nazwie Poganie?), Piotr Falkowski… Piotr „Fala” Falkowski: „Parę osób” wpadło […] na pomysł zdobycia nowego rynku – mas katolików. Tam jest kasa, więc trzeba tę kasę wziąć – trzeba się zadeklarować jako jeden z nich… .  O tym jest również Hćiwy. Robert Brylewski, Kryzys w Babilonie: Potworny utwór, chyba najbrzydsza piosenka, jaką udało mi się w życiu nagrać. Celowo, bo było to związane z miażdżeniem idoli. Takie było jedno z haseł Falarka: „Miażdżenie idoli”, obok „E viva Cosmitas”. Tak sobie wyobrażałem naszą muzykę: ktoś wsiada do czołgu i jedzie do przodu, nie patrząc, co spotka na swej drodze (s. 412).

***

Zacytowane wypowiedzi pochodzą z:
– Robert Brylewski: Robert Brylewski. Druga strona, rozmawiał Wiesław Królikowski, Tylko Rock, 1996, nr 7, s. 58
– Robert Brylewski, Kryzys w Babilonie: Brylewski Robert, Kryzys w Babilonie. Autobiografia (z Robertem Brylewskim rozmawiał Rafał Księżyk), Kraków 2012
– Rafał Księżyk: Księżyk Rafał, 10 najlepszych płyt lat 90, Brum, 1999, nr 6 (cytat za: serpent.pl)
– Piotr „Fala” Falkowski: Falarek w transie (z Piotrem „Falą” Falkowskim rozmawiał Bartek Koziczyński), Tylko Rock, 1995, nr 12, s. 34
– Igor Stefanowicz: Stefanowicz Igor, recenzja albumu Falarek Band Falarek, Tylko Rock, 1996, nr 6, s. 74 i 76
– Bartosz Leśniewski: Leśniewski Bartosz, Organizmy jednopłytowe, Lizard, 2012, nr 6, s. 35