Historia Pink Floyd

Mark Blake: Prędzej świnie zaczną latać. Prawdziwa historia Pink Floyd (Wydawnictwo Sine Qua Non, Kraków 2012)

Książka warta każdej minuty czytania. I zarazem potwierdzenie pewnej znanej w muzycznym świecie reguły:
strona 33 (pierwsza połowa lat sześćdziesiątych): […] zaczęli sprzeciwiać się sztywnym zasadom obowiązującym uczniów w Cambridge. Rock and roll stał się wyrazem buntu, był niczym odtrutka wobec poddanej  ścisłym regułom rzeczywistości.
strona 320-321 (rok 1977): Basista [The Damned], Captain Sensible, wspominał: „Nick Mason na pewno nie był nieprzyjemnym facetem. Ale my co rano tłukliśmy się metrem, by dojechać do studio i mówiliśmy: »Kurwa, Nick, dzisiaj prawie złapał mnie kanar«, a on mógł odpowiedzieć tylko: »Ja tam przyjechałem moim ferrari«. To były po prostu dwa różne światy”.
strona 503 (rok 2005): Po raz pierwszy od niemal dwudziestu pięciu lat wszyscy muzycy klasycznego składu Pink Floyd stanęli wspólnie przed publicznością. Nastąpiło zwieszenie broni. Choć raz pozwy, wzajemne oskarżenia, różnice osobowości i utarczki przestały mieć znaczenie. Przez kilkanaście cudownych minut chodziło tylko o muzykę.

„Każda strona księżyca” II

Punk to postawa. Punk to nie muzyka, natapirowane włosy, irokez czy skórzana kurtka. To są klisze. Chcesz być punkiem, nie naśladuj tego, co wymyślono 20, 30 lat temu. Nie dawaj sobie wmówić, co masz robić i jak masz wyglądać. Bądź niezależny, szczery, oryginalny, a nie podrabiaj tego, co zrobili inni. Nie kopiuj wzorców, bo równie punkowa jak garażowy zespół może być orkiestra symfoniczna. Jeśli jesteś punkiem, bierzesz sprawy w swoje ręce i nie wciskasz kitu innym. Jesteś niezależny. Punk to dusza, serce, szczerość, oryginalność”. To John Lydon dla „Tylko Rocka”*. Słowa z 2013 roku, ale – z mojego punktu widzenia – trafniejszej definicji pojęcia „punk” nie ma. Dlatego też w dzisiejszej audycji, w całości poświęconej muzyce punkowej proszę się nie spodziewać tak zwanego kanonu punk rocka. Z drugiej strony muszę przyznać, że część wykonawców, których usłyszymy w ciągu najbliższych kilkudziesięciu minut dzisiaj już absolutnie nie kojarzy mi się z punkową filozofią życia.
Klucz doboru utworów był prosty – chwilę po tym, jak w głowie zaświtał pomysł, żeby zaprezentować punk rocka stworzyłem listę na zasadzie: pierwsze muzyczne skojarzenia z hasłem „punk”. Większość zestawienia to polskie utwory wydane w latach 1992-1993. Wyszło – zgodnie z prawdą – że to wówczas muzyka punkowa dominowała w moim świecie.

THE EXPLOITED SEX AND VIOLENCE
SEDES WSZYSCY POKUTUJEMY
DEFEKT MÓZGÓ DEFEKT MÓZGÓ
DEZERTER MUSISZ BYĆ KIMŚ (z albumu JAK POWSTRZYMAŁEM III WOJNĘ ŚWIATOWĄ, CZYLI NIEZNANA HISTORIA DEZERTERA)
GA GA OLEVAY SYSTEM
NIRVANA (NEW WAVE) POLLY
THE BILL WOLNOŚĆ
ARMIA NIEZWYCIĘŻONY (z albumu CZAS I BYT)
PROLETARYAT WYSTARCZY ISKRA
DE PRESS BO JO CIE KOCHOM
SEX PISTOLS GOD SAVE THE QUEEN
PIDŻAMA PORNO STĄPAJĄC PO NIEPEWNYM GRUNCIE

* Public Image Ltd./Sex Pistols. Jak meteoryt, Tylko Rock, 2013, nr 10, strona 65; z artystą rozmawiał Jacek Nizinkiewicz

„Głównie było nastawienie na piosenkę harcerską”

O Międzyszkolnym / Szkolnym Festiwalu Piosenki oraz o początkach Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w ówczesnym Liceum Ogólnokształcącym w Strzelnie (dzisiaj część Zespołu Szkół) – rozmowa z panem Ireneuszem Lewickim.

***

W książce Marii Basińskiej Gimnazjum. Liceum Ogólnokształcące w Strzelnie 1945 – 1995 można znaleźć informację o harcerskich festiwalach piosenki: Z inicjatywy harcerstwa organizowane były na przełomie lat 60. i 70. festiwale piosenki. Dowodem niech będzie notatka pochodząca z kroniki szkolnej z 1972 roku. Treść jej brzmi: „W lutym odbył się z inicjatywy ZHP Międzyszkolny Festiwal Piosenki. Triumfowały uczennice kl. IV Joanna Kubis i Aleksandra Semmler”. W festiwalach uczestniczyli uczniowie nie tylko liceum i zawsze było wielu chętnych do konkursu. Długoletnim opiekunem harcerzy jest Ireneusz Lewicki [strona 33]. Pamięta pan te festiwale?
Do 1968 roku pracowałem w Szkole Podstawowej nr 1 [w Strzelnie – przyp. RB]. W tym samym roku pan dyrektor Szkatulski powołał mnie na nauczyciela wychowania technicznego do Liceum.
Tam opiekunem harcerstwa był pan Ludwik Zbytniewski, nauczyciel wychowania fizycznego. Ponieważ już w Szkole Podstawowej nr 1 zajmowałem się Związkiem Harcerstwa Polskiego, więc od razu, że tak powiem „z marszu” dyrektor Szkatulski przydzielił mi harcerstwo. Bez żadnych wynagrodzeń, później był okres, kiedy były jakieś dodatki do pensji, ale minimalne.
Pierwszy festiwal zorganizował jeszcze pan Zbytniewski (on był inicjatorem tych festiwali). Później ja to przejąłem.
Ten pierwszy odbył się w szkole, a następne, kiedy to nabrało takiego, że tak powiem rozmachu, przenieśliśmy do Kina [Kujawianka – przyp. RB]. Oddźwięk u mieszkańców Strzelna był wielki – sala kinowa była pełna ludzi. Czytaj dalej „Głównie było nastawienie na piosenkę harcerską”

Pszczółka naszego dzieciństwa

PSZCZÓŁKA MAJA. MUSIC BY KAREL SVOBODA
2016, GAD RECORDS
ZBIGNIEW WODECKI: PSZCZÓŁKA MAJA; MARSZ ŻUKÓW, LEĆ MAJU!, ŚWIEŻY JAK PORANEK, KWIECISTA ŁĄKA, GWIEŹDZISTA NOC, ŻYCIE JEST PIĘKNE, PIĘKNE MARZENIE, JAN KOCINIAK: PIOSENKA GUCIA; TARG MOSKITÓW, WSPOMNIENIA, NORNICA, ZAMGLENIA, WARIACJA NA TEMAT MAI, NIE MARTW SIĘ, POŚWIATA, MARSZ MRÓWEK, RZEKI ZE ZŁOTA, ZBIGNIEW WODECKI: PIOSENKA KONIKA POLNEGO; SMUTNA PRZESZŁOŚĆ, CYRK OWADÓW, SMUTNE CHWILE, PORANNA ROSA, PSZCZÓŁKA MAJA

Pszczółka Maja to jedna z bajek mojego dzieciństwa. Lubiłem ją także dlatego, że każdy z odcinków tego serialu nie kończył się tak szybko jak większość ówczesnych telewizyjnych Dobranocek. A to w powszechnie deficytowych polskich latach osiemdziesiątych miało znaczenie.
Jako rodzic Pszczółkę Maję oglądam i dzisiaj, a moją uwagę w znacznym stopniu absorbuje interesująca muzyka. Dzięki GAD Records dziełem Karela Svobody mogę się delektować bez potrzeby śledzenia przygód sympatycznych mieszkańców pewnej łąki.
Oderwana od obrazu Pszczółka Maja została wydana w serii Original TV Series Soundtrack. Nie zgadzam się z opinią wydawcy, że w serialu muzyka została stłamszona na dalszym planie, ale rzeczywiście jej urok w pełni można docenić dopiero teraz. Jedyny mankament to utwory zaśpiewane przez Zbigniewa Wodeckiego i Jana Kociniaka – tak zwane piosenki dziecięce, które burzą smak podróży po tajemniczej krainie stworzonej przez Svobodę.
Ten Soundtrack sprawdza się też jako tło do zabaw z dzieckiem, kiedy chce się posłuchać czegoś co nie jest stricte muzyką dla milusińskich, a jednocześnie kilkulatka nie dość, że nie przestraszy to jeszcze zainteresuje. Nic w tym dziwnego – Pszczółkę Maję zna przecież nie tylko pokolenie dzisiejszych czterdziestolatków.

Zdarzyło się w roku 2016

Rok 2017. „Festiwal rocznic” czas zacząć. Pięćdziesiąt lat od wydania albumów Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band i The Piper at the Gates of Dawn, pięćdziesiąt od Monterey Pop Festival… W tym i kolejnych latach takich ważnych rocznic będzie sporo. Brzmi optymistycznie. Ale historia to nie wszystko. Muzyka popularna ma się dobrze, powstają dzieła godne uwagi, a odtwarzanie płyt można uzupełnić lekturą wręcz lawinowo ukazujących się autobiografii, biografii czy długich wywiadów. Tak było w roku minionym.
Podsumowanie roku 2016 należy jednak zacząć od wyróżnienia jednego z miejsc, w którym można owe dzieła kupić. Być może się powtarzam – gdyby ktoś 5-10 lat temu powiedział mi, że w sieci sklepów Biedronka będę kupował płyty, to bym tylko wymruczał: Niemożliwe. I co? W minionym roku w Strzelnie nabyłem cd Akustycznie zespołu Lady Pank, Tracker Knopflera, osławione Oxygene, a także dvd – Roger Waters The Wall. Live in Berlin. Special edition i Nirvana Unplugged in New York. Wszystko w bardzo atrakcyjnej cenie.
Nie poddałem się „winylowemu szaleństwu”, jednak kiedy dowiedziałem się, że w ofercie Biedronki mają się pojawić gramofony oraz płyty winylowe, to zamierzałem ten fakt uczcić dokonaniem zakupu. Niestety, tych sklepów, które odwiedziłem nie było na liście „wybranych”.
Książki to zawsze trochę problemowa kategoria w moich corocznych podsumowaniach, ponieważ nie ograniczam się tu tylko do publikacji wydanych w danym roku – liczą się te, które w owym roku przeczytałem. Nie są to książki kupione w Biedronce, bo tam leżą byle jak – ludzie grzebią w nich jak w bananach czy mandarynkach.
Ludowa historia Stanów Zjednoczonych. Od roku 1492 do dziś (autor: Howard Zinn, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2016) zasługuje na miano Książki Roku, ale nie w kontekście muzycznym – jestem zawiedziony faktem, że ruch hippisowski nie stał się częścią tej historii. W związku z powyższym: Bogdan Loebl Słucham głosu serca, Andrzej Sowa Ocalony. Ćpunk w Kościele (Wydawnictwo Znak, Kraków 2015), Kazik Staszewski Idę tam gdzie idę. Autobiografia (Rozmawia Rafał Księżyk, Wydawnictwo Kosmos Kosmos, Warszawa 2015), Jerzy Jarniewicz All you need is love. Sceny z życia kontrkultury oraz Julian Palacios Syd Barrett & Pink Floyd. Mroczny świat (Wydawnictwo SQN, Kraków 2015) i John Lydon Gniew jest energią. Moje życie bez cenzury (In Rock, Czerwonak 2015).
Na liście 26 pozycji. W porównaniu z rokiem 2015 – sukces, a w 2017 zamierzam kupić nie więcej niż 10. Podobnie jak w latach ubiegłych w zestawieniu nabytych płyt kompaktowych są tak zwane pomyłki. Ale są też nowości zasługujące na wyróżnienie. Przede wszystkim Ivo Partizan i ich dwa albumy – Zabij Ten Czas i koncertowy Rock na Bagnie 2. lipca 2016 (na tej płycie jest też Utwór Roku – Wyraz twarzy).  Co jeszcze? Cudowny Czwartek Popiół i SBB Za Linią Horyzontu. A z reedycji – urocze i na wysokim poziomie pop / psychedelic (określenie zaczerpnięte z opisu reedycji) z ówczesnej Czechosłowacji, czyli  Josef Plíva / Václav Zahradník Orchestra Fairy-Tales in Beat (1969, GAD Records 2016), a także Free Fire and Water – bez żadnych bonusów, z ciepłym, „nie-kompaktowym” brzmieniem.
Koncerty? Coraz rzadziej. Dwa były szczególne. Jubileuszowy Dezerter na Muszla Fest w Bydgoszczy i folkowa Poturba wraz z zespołem Kruszowianki w strzelneńskiej rotundzie św. Prokopa z akustyką najwyższej próby.
Wyliczankę zaczęła Biedronka, a zakończy TVP Kultura. Sobotnie, późne wieczory z koncertami The Doors, Dire Straits, Queen, Pink Floyd, Cream, Pink Floyd czy The Who to czysta przyjemność i wspomnienie tego, co w ostatniej dekadzie wieku XX – w czasie kiedy kończył się szósty a zaczynał siódmy dzień tygodnia – proponowała telewizyjna „Dwójka”.