„W splątanym gaju rąk i nóg”

Katarzyna Jacuk (śpiew) i Nikodem Jacuk (gitara akustyczna). Ponad Chmurami. Nazwa duetu, który wystąpił dzisiaj w czytelni strzelneńskiej Miejskiej Biblioteki Publicznej i zarazem miejsce, do którego (zapewne) większość z kilkudziesięcioosobowej publiczności „zaprowadziły” pieśni o – jak je od pewnego momentu zaczął żartobliwie określać Nikodem Jacuk – „niespełnionej miłości”.



Kompozycje własne oraz utwory z repertuaru Bułata Okudżawy, Leonarda Cohena („Taniec” i „Alleluja”), Seweryna Krajewskiego (Kołysanka dla okruszka) i duetu Maryla Rodowicz / Marek Grechuta (Gaj). Wszystko, na zgrabnie zaiprowizowanej i oświetlonej scenie (zasługa Jacka Łuczaka), trwało tyle, ile trwać powinno – dłuższe granie mogłoby zacząć nużyć swą nastrojową monotonią.



A w związku z tym, że dzisiejszego popołudnia w czytelni było ciasno…

***

Kiedy przechodzę obok siedziby Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego w Strzelnie to spoglądam w stronę budynku z szaletem miejskim w części piwnicznej i zastanawiam się, czy dałoby radę przebudować go na potrzeby tak zwanej „Kultury”? Kiedyś pojawiła się koncepcja stworzenia w tym miejscu muzeum poświęconego Michelsonowi. Nic z tego nie wyszło, co nie znaczy, że miejsce przestało mnie kusić. Skoro czytelnia Miejskiej Biblioteki Publicznej przestaje mieścić uczestników różnych spotkań, organizowanych wspólnie przez PTTK i wspomnianą Bibliotekę, a nie-kameralność dawnej sali kinowej w Domu Kultury odbiera urok podobnym przedsięwzięciom, to może warto stworzyć coś pośredniego?
Taras, który dzisiaj służy tylko młodzieży czekającej na zakończenie mszy świętej albo przesiadującej tam późnymi wieczorami – do likwidacji. W środku dwa pomieszczenia – główne plus małe zaplecze (łącznie około 100 m²). Całość dostosowana do użytku zgodnie z odpowiednimi standardami (co nie znaczy – na bogato). W zarządzie Miejskiej Biblioteki Publicznej, Domu Kultury lub – na przykład – organizacji pozarządowych jako Dom stowarzyszeń?