Ivo Partizan. „Klimat zimowego poranka”

Dla mogileńskiego Ivo Partizan rok 2016 był bardzo udany. Przede wszystkim – płyty.  Po ponad trzydziestu latach od powstania, grupa wydała album studyjny (Zabij Ten Czas), ukazał się też zapis chyba  ich najważniejszego w minionym roku koncertu (Rock Na Bagnie 2. lipca 2016). Czy to przełożyło się na coś więcej, niż radość płynącą z grania? Dariusz Ruciński (menedżer): Faktycznie, miniony rok był naprawdę udany. Fajne koncerty, udany występ na festiwalu RnB, a co za tym idzie płytka koncertowa z tego właśnie festiwalu. To wszystko na pewno w pewien sposób przełożyło się na nowe kontakty i jakieś tam propozycje grania. Choć nie jest ich tak wiele jak mogłoby się wydawać. Wiesz… Powiem ci, że właściciele klubów, w których graliśmy mówią, że obecnie jest kryzys frekwencji na rockowych koncertach. Młodzi wolą obecnie słuchać disco polo. Straszne!!! Tak obserwuje nasze koncerty i… stwierdzam, że w większości przychodzą na nie ludzie w naszym wieku lub blisko tego. Byłem w ubiegłym roku na koncercie Dezertera i dokładnie to samo. Młodych fanów można było policzyć na palcach. Dziwnych czasów dożyliśmy. Ale dzięki festiwalowi RnB zyskaliśmy wielu nowych fanów, którzy zaszczycili nas ponownie swoją obecnością na koncertach w Białymstoku i Łodzi. To bardzo miłe.
Białystok i Łódź to już rok 2017, a ja o rok ubiegły zapytałem też gitarzystę grupy. Zrobiło się bardziej tajemniczo. Sławomir Ruciński: Rozmowy, próby, koncerty, dojrzewanie do… transformacji. Mentalne zamknięcie pewnego etapu Ivo Partizan. Rok 2016 to taki próg. Dziś jesteśmy już w innym pokoju i jestem przekonany, że usłyszysz to w nowych utworach. Chyba najlepiej oddaje to ostatnia piosenka na studyjnym cd –„Szukamy” (to przewrotny numer i tytuł).
Muzyka Ivo Partizan ewoluuje. Dariusz Ruciński: Myślimy nad tym, w którą stronę podążyć. Nie chcemy być kojarzeni tylko z „Jarocinem ‘85”, „’86”. Powstają, na przykład, numery bardzo ostre, typowo punkowe… A z drugiej strony numery klimatyczne, których wielkim entuzjastą i orędownikiem jest Sławek. Sławomir Ruciński: Każdy numer ma jakiś klimat. A jeśli chodzi o zimne klimaty, to nic się nie zmieniło – zawsze była w we mnie ta zimna fala. Potwierdzam słowa Darka. Tak naprawdę to historia zatoczyła krąg. Wyszliśmy (w roku 1983) od punka i post-punka, i teraz (po trzydziestu latach) też zaczęliśmy od punka i post-punka, aby wejść w klimat , który… hmmm… pasuje nam. Klimat zimowego poranka. Jestem przekonany (po ostatnich próbach i rozmowach), że pozostali członkowie zespołu myślą podobnie – zgadzamy się, idziemy jedną drogą. Tak jak w okresie transformacji Ivo Partizan w 1984 roku. Czyli jest możliwe, że doczekamy etapu, kiedy znowu zechce się im połączyć rock z muzyką ludową? Sławomir Ruciński: Dużo rozmawiamy na ten temat z Mecem [Maciej Adamski, wokal – przyp. RB]. Ale to łączenie muzyki rockowej z ludową nie ma być na zasadzie ogranej przez kilka (kilkanaście, kilkadziesiąt) kapel rockowych… Chodzi nam raczej o „minimalny prymitywizm”, rytm czy naturszczykowskie podejście do dźwięków, a nie o kulturę ludową konkretnego kraju. Dariusz Ruciński: Były kiedyś takie zamiary, jeszcze w latach osiemdziesiątych. Czy dzisiaj miałoby to sens? Osobiście uważam, że nie. Ale to jest tylko moja subiektywna ocena. Myślę, że na chwilę obecną bardziej ciekawym jest powrót do korzeni, czyli do prostego, ostrego grania.
Rok 2017 to zmiany w składzie. Ivo Partizan opuścił mieszkający w Strzelnie perkusista Arkadiusz Kubiak. Zastąpił go Krzysztof Wrzesiński, też ze Strzelna: Pewnego piątkowego wieczoru zadzwonił Arkadiusz K. Zapytał, czy pasuje dnia następnego pojechać posłuchać Ivo, bo będą poszukiwać bębniarza… Pojechaliśmy. Panowie pograli, chwilkę zostałem wpuszczony za baniaki… wyczułem pokłady energii drzemiące w zespole. I tak spotykamy się, w miarę możliwości. Czy wcześniej znał muzyczne dokonania grupy? Krzysztof Wrzesiński: Coś tam słyszałem o obecności takiego składu, lecz nie wiedziałem dokładnie w jakich klimatach grają. Czasem z wszystkim, co dla nas nowe, trzeba się oswoić, osłuchać, przemyśleć, aby dostrzec to, co niewidoczne na pierwszy rzut oka, aby znaleźć coś dla siebie. Ja to chyba znalazłem.
Współpraca z nowym perkusistą układa się dobrze, ale… na nowe utwory trzeba poczekać. Dariusz Ruciński: Z powodu odejścia Arka wszystko zwolniło. O swojej decyzji poinformował nas na początku stycznia. Powiedział, że zagra z nami jeszcze te dwa wcześniej zabukowane koncerty, czyli w Białymstoku i Łodzi, a potem zmuszony jest odejść. Wobec tego stwierdziliśmy, że praca nad nowymi numerami na razie nie ma sensu… Trzeba z tym poczekać do czasu, aż ogra się z nami Krzysiek. Dlatego na razie pracujemy nad starym programem. W planach nie ma też kolejnego albumu studyjnego Ivo Partizan. Chociaż… Sławomir Ruciński: Obecnie odkurzam (odszumiam) nigdzie niepublikowane stare numery Ivo z prób, koncertów (na przykład w Katowicach) i może je wydam na cd. Mam kilka starych kaset i wybieram najlepsze jakościowo wersje. Na chwilę obecną mam około dziesięciu numerów. Myślę, że najlepszym czasem na ukazanie się tego materiału będzie zima, a tak naprawdę to chciałbym to wydać jeszcze tego lata… . Zapowiada się niezwykle interesująco. Sławomir Ruciński: „Kim dzisiaj jestem” – wersja pierwsza z 1986 roku, z koncertu w Katowicach; „Ogień” – z próby, „Wiosna” – z 1986 roku, „Nic nie widzę, nic nie słyszę”… Kilka utworów z 1984 roku, kiedy to graliśmy w trójkę – „Martwy wiatr”, „Tam gdzie ty”, pierwsza wersja „Mengele” (była bardziej surowa, post punkowa i dłuższa od tej z Jarocina, Mec improwizował…).
W szeregach Ivo Partizan pojawiła się jeszcze jedna nowa twarz. Człowiek, który już był związany z grupą w 1986 roku (grał na przeszkadzajkach). Dariusz Ruciński: Na chwilę obecną nie chce rozwijać tego tematu. To na razie były tylko takie luźne rozmowy. Sławomir Ruciński: Na kolejnej próbie będzie z nami. Potwierdził chęć dołączenia do nas. Jest w nim ten klimat i …nic się nie zmienił. Do podawania nazwiska nie jestem upoważniony, ale… jest to tajemniczy Pitama. I w tym momencie pewnie osób znających mogileńską scenę muzyczną już wie, o kogo chodzi.
Na koniec – koncerty. Już wiadomo, że zagrają 28 lipca na RóBSzuM Festiwal w Międzychodzie. Coś jeszcze? Dariusz Ruciński: W ostatnim czasie było kilka zapytań, ale z powodu kontuzji Leszka nie podejmowałem tematu. Leszek jest w trakcie rehabilitacji, więc jeszcze trochę musimy poczekać. Są zapytania z dwóch festiwali. Gdy będzie już wszystko dopięte, to na pewno poinformujemy. Ale festiwale to wakacje… a każdy z nas też ma jakieś plany, więc nie wiem, czy oba będą nas interesowały. Kiedy zagrają u siebie, czyli w Mogilnie? Dariusz Ruciński: Wiele osób o to pyta – trzeba o tym poważnie pomyśleć.