„Światło, muzyka, słowa”

„Ciemna strona księżyca”. Światło, muzyka, słowa
Biblioteka Szkoły Podstawowej z Oddziałami Dwujęzycznymi w Strzelnie, 15 grudnia, od godz. 17 z minutami
Jacek Łuczak i Wiesław Woźnica (przy wsparciu Miejskiej Biblioteki Publicznej w Strzelnie i Szkoły Podstawowej z Oddziałami Dwujęzycznymi w Strzelnie)


Zainicjowane i przygotowane przez pasjonatów spotkanie osób, które się znają. Tak to właściwie trzeba nazwać. Żeby po raz kolejny w swoim życiu posłuchać jednej z najważniejszych płyt w historii rocka. Kameralnie, w przyjaznym miejscu, o odpowiedniej porze… a kiedy na początku On the run „zaatakowało” światło, stało się jasne, że tym razem w wyjątkowej oprawie (lasery i Moonflower – jakże to odpowiednia sceneria dla tej bardzo kosmicznej płyty!).
Nie zabrało tłumaczonych na język polski tekstów oraz słowa wstępnego. Wiesław Woźnica:
„Uśmiechy do rozdania i łzy do wypłakania, przedmioty, które można brać w dłonie, dotykać, obmacywać, łudząc się ich posiadaniem, no i to, co w zasięgu wzroku… Oto życie, nasze życie, w całym jego bogactwie.
Tak wiele obiecujemy sobie i światu, póki beztroska młodości pozwala nie zastanawiać się nad treścią i sensem istnienia. Tak wiele oczekujemy od życia. A potem stajemy do wyścigu, do morderczych zawodów o liche trofea. Albo wyciągamy ręce po te, których dosięgnąć nie będziemy w stanie. A czas płynie, płynie nieubłaganie i kres coraz bliżej. Ale my nie przyjmujemy myśli o śmierci do wiadomości. Łudzimy się, że nas ominie, oszczędzi, że dla nas zrobi wyjątek. Chociaż spostrzegamy, że każdy kolejny rok jest jakby krótszy niż poprzedni, że czasu coraz mniej. Chociaż wiemy już, że nie zdążymy powiedzieć tego, co powiedzieć chcieliśmy. W dalszym ciągu gromadzimy majątek, którym cieszyć się będziemy nie dłużej, niż przewiduje to księga losu. Nadal gotowi jesteśmy posunąć się do zdrady – może do zbrodni – aby tylko powiększyć stan posiadania.
Jakże ochoczo zgłaszamy swój udział w grze, w walce o władzę, o panowanie nad innymi, w grze która w obliczu wieczności nie ma kompletnie znaczenia. Wdajemy się w rozgrywki polityków i w spory ideologów – służymy bożkom, a nie Bogom. W końcu jednak gubimy się w tych potyczkach o błyskotki, namiastki i złudne zaszczyty. Tracimy wiarę w sens wszelkich poczynań. Próbujemy jeszcze dostrzec jakiś punkt, do którego warto by zmierzać, ale mgła wokół gęstnieje.
Nie umiemy żyć. Poruszamy się po omacku nie widząc celu, nie znając i nie mając powołania. Chociaż wszystko, co pod Słońcem, współistnieje w doskonałej harmonii, my – wpatrzeni w blade oblicze księżyca – nie jesteśmy w stanie dostrzec Słońca…”.
„Dark side of the moon”. Ciemna strona księżyca. Gorzki to utwór i ponury. Rogera Watersa zainspirowała powieść Johna Updike’a „Uciekaj króliku”. Taką sugestię zawiera fragment utworu zatytułowany „Breathe” (Oddech).
Updike pozostawiał czytelnikowi jednak nadzieję. Zachęcał do ucieczki przed egzystencją jałową, nijaką. Autor tekstu „Ciemnej strony księżyca”, Roger Waters, dał w nim wyraz przeświadczenia o daremności wszelkich prób nadania życiu głębszej treści.
Jakim więc sposobem utwór tak rozpaczliwie pesymistyczny stał się przebojem? Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. I chyba nikt inny również.

Było za głośno, to fakt. I momentami zdecydowanie za dużo dymu wypełniało salę (tak, tak – dymu). Ale z niecierpliwością czekam na sygnał, że będzie ciąg dalszy.

***

Ilustracja: fot. Paweł Lachowicz, obróbka – erbe