Strzelno, koncert w kościele. Od chorałów gregoriańskich do Galla Anonima

Bardzo interesująca różnorodność. Tak najkrócej można podsumować zorganizowany w ramach obchodów Jubileuszu 1050-lecia chrztu Polski niedzielny (10 kwietnia) koncert w strzeleńskiej bazylice. Chorały gregoriańskie tematycznie związane ze świętami wielkanocnymi w wykonaniu Męskiego Zespołu Wokalnego Tempus Clausum, który z towarzyszeniem trzech puzonów wykonał też fragment mszy przeznaczonej dla Zakonu św. Łazarza, twórczość Wacława z Szamotuł, Mikołaja Gomółki i Feliksa Nowowiejskiego zaprezentowana przez Chór Harmonia, pierwsza część Symfonii Organowej nr 2 Feliksa Nowowiejskiego w interpretacji Tomasza Nowaka oraz Gall Anonim i poezja o. Kazimierza Łabińskiego w utworach grupy Lux Vera… A wszystko to w ciągu kilkudziesięciu minut. Nie było czasu na nudę.
Tempus Clausum z Inowrocławia (Tomasz Nowak, Tomasz Kucharski, Piotr Sobczak, Andrzej Kortas, Piotr Barczak). Jak sięgam pamięcią to już moje trzecie spotkanie z chorałami gregoriańskimi w strzeleńskim kościele. Robią na mnie coraz większe wrażenie i… coraz bardziej kojarzą się z twórczością grupy Dead Can Dance.
Tempus Clausum plus trzy puzony, na których zagrali: Krzysztof Kucharski, Przemysław Ciesielski, Łukasz Kalaczyński. Męski Zespół Wokalny i puzony – dla mnie niespotykane połączenie. Co do efektu – trudno mi się jednoznacznie zdeklarować.
Chór Harmonia ze Strzelna pod dyrekcją Eweliny Boesche-Kopczyńskiej (soprany: Edyta Modrzejewska, Lidia Jackowska, Karolina Kubiak, Maria Dobrzyńska, Renata Lessnau, Małgorzata Farynowska; alty: Jolanta Jackowska, Arleta Kluczyńska, Mirosława Walkiewicz, Krystyna Witulla, Ilona Stręk, Hanna Wróblewska; tenory: Mieczysława Staśkowiak, Michał Staśkowiak; basy: Mariusz Jackowski, Ireneusz Jackowski, Jacek Jackowski, Piotr Jackowski). Jak zawsze profesjonalnie, zarówno pod względem wykonawczym, jak i wizualnym. Ja jednak do występu jakiegokolwiek chóru bez udziału instrumentów nie mogę się przekonać.
Tomasz Nowak. Z pochodzenia strzelnianin, którego zapamiętałem jako pasjonata historii regionalnej. Nie sądziłem, że kiedykolwiek ten młody człowiek zaskoczy mnie swoją grą na organach. Te kościelne tego dnia zabrzmiały szczególnie potężnie, z pasją. Brawo! Skojarzenia? Emerson, Lake and Palmer.
Strzeleńsko-inowrocławska Lux Vera (Iwona Jasińska, Arkadiusz Kubiak, Leszek Iwiński, Maciej Nowak, Piotr Barczak, Andrzej Kortas, Waldemar Krystkowiak). Szczególnie spodobał mi się drugi z zaprezentowanych utworów, ze słowami Galla Anonima o chrzcie Mieszka I i udziałem Chóru Harmonia – kolejny dowód na to, że Lux Vera zaczyna gustować w coraz bardziej rozbudowanych formach.
Parafia p.w. św. Trójcy w Strzelnie planuje kolejne koncerty w ramach obchodów wspomnianego Jubileuszu 1050-lecia chrztu Polski, co cieszy niezmiernie. Mam też nadzieję, że następnym razem organizatorzy postarają się o stworzenie lepszego klimatu do obcowania z muzyką (proponuję zacząć od przygaszenia większości świateł w kościele) i postarają się o to, żeby wszyscy wykonawcy byli bliżej publiczności, a nie kryli się przy głównym ołtarzu.

„Złota era rocka w Strzelnie” ilustrowana: Do Widzenia

Piotr Lewandowski (gitara), Leszek Iwiński (bas), Piotr Barczak (puzon i wokal), Jacek Jackowski (trąbka, organy i wokal) i Jacek Łuczak (perkusja). Grupa istniała krótko (listopad 1993 – listopad 1994), reaktywowała się kilka lat później, żeby spróbować sił w Konkursie Muzyki Folkowej Nowa Tradycja ’98 w składzie między innymi z Waldemarem Krystowiakiem (klawisze) i Arkadiuszem Kubiakiem (perkusja). Z zespołem grali też Krzysztof Krąkowski i Maciej Wróblewski.
W sposób nowatorski (pierwsza połowa lat dziewięćdziesiątych) łączyli rock z folklorem, grali z „wykopem”, momentami wręcz punkowo. Wykonywali kompozycje własne, na przykład Leży zapruty, Bizony, Słuchaj Darek, Ameryka, a także opracowania utworów ludowych (Nie wygoniej owczaryszku w dwóch wersjach, Z góry woda ciecze, Czymu druhny nie śpiwota?, fragment Harnasi Karola Szymanowskiego – Jo za wodą, ty za wodą).
Sukcesy? Inowrocławskie Spotkania Artystyczne ’93, dwa koncerty ze znanym wówczas w kraju dzięki Wojnie z trzema schodami zespołem Air Force One i przede wszystkim elektryzujące koncerty w Strzelnie.
Niestety nie zachowały się żadne ich nagrania poza fatalnej jakości zapisem koncertu w sali strzeleńskiego Kina Kujawianka.
Do Widzenia.


Marcin Przybylski (nowyhoryzont.blog.pl, wpis z 4 XI 2013 roku): "Piotr Barczak ze swoją ekipą – Do Widzenia, robił niezły zamęt. To, co oni grali, wtedy bardzo mi się kojarzyło z De Press, z działalnością Andrzeja Dziubka. Może niekoniecznie to było w ten sam takt, ale muzyka skoczna, przyjemna, dosyć ciekawe teksty. Na każdym koncercie robili niesamowitą zadymę". Strzelno, Kino Kujawianka, Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy '94 (fot. ze zbiorów Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury i Rekreacji w Strzelnie)
Marcin Przybylski (nowyhoryzont.blog.pl, wpis z 4 XI 2013 roku): „Piotr Barczak ze swoją ekipą – Do Widzenia, robił niezły zamęt. To, co oni grali, wtedy bardzo mi się kojarzyło z De Press, z działalnością Andrzeja Dziubka. Może niekoniecznie to było w ten sam takt, ale muzyka skoczna, przyjemna, dosyć ciekawe teksty. Na każdym koncercie robili niesamowitą zadymę”. Strzelno, Kino Kujawianka, Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy ’94 (fot. ze zbiorów Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury i Rekreacji w Strzelnie)

 

Leszek Iwiński (nowyhoryzont.blog.pl, wpis z 5 VII 2013 roku): "Jak po raz pierwszy usłyszałem zespół Brathanki, nie wiem co to była za piosenka, to pamiętam, że dzwoniłem do „Bolka” – Piotra Barczaka i spytałem go, czy słyszał? On też tego w tamtym czasie słuchał, bo dosyć intensywnie ich puszczali w radio. My to robiliśmy już dawniej, a teraz takich zespołów, które łączą elementy góralskie, jakieś etniczne z rockiem jest coraz więcej – niektóre pomysły są naprawdę bardzo fajne. Ja zawsze miałem taki niedosyt, bo ciągle namawiałem chłopaków, żeby zająć się tym poważnie, usiąść, bo niestety, to tego wymaga – żeby coś zrobić dobrze, to trzeba nad tym usiąść, poświęcić ileś tam godzin, dobrze opracować, dobrze nagrać, ale każdy z nas miał tysiące innych rzeczy w sensie nie tylko zawodowym, każdy czymś innym się zajmował i nigdy tak się nie stało. Tak właściwie próby robiliśmy intensywnie tylko wtedy jak było trzeba gdzieś zagrać. Zawsze mnie to denerwowało i do „Bolka” czy do chłopaków mówiłem, żeby iść za ciosem i coś nagrać". Strzelno, Kino Kujawianka, prawdopodobnie rok 1994 (fot. ze zbiorów Leszka Iwińskiego)
Leszek Iwiński (nowyhoryzont.blog.pl, wpis z 5 VII 2013 roku): „Jak po raz pierwszy usłyszałem zespół Brathanki, nie wiem co to była za piosenka, to pamiętam, że dzwoniłem do „Bolka” – Piotra Barczaka i spytałem go, czy słyszał? On też tego w tamtym czasie słuchał, bo dosyć intensywnie ich puszczali w radio. My to robiliśmy już dawniej, a teraz takich zespołów, które łączą elementy góralskie, jakieś etniczne z rockiem jest coraz więcej – niektóre pomysły są naprawdę bardzo fajne. Ja zawsze miałem taki niedosyt, bo ciągle namawiałem chłopaków, żeby zająć się tym poważnie, usiąść, bo niestety, to tego wymaga – żeby coś zrobić dobrze, to trzeba nad tym usiąść, poświęcić ileś tam godzin, dobrze opracować, dobrze nagrać, ale każdy z nas miał tysiące innych rzeczy w sensie nie tylko zawodowym, każdy czymś innym się zajmował i nigdy tak się nie stało. Tak właściwie próby robiliśmy intensywnie tylko wtedy jak było trzeba gdzieś zagrać. Zawsze mnie to denerwowało i do „Bolka” czy do chłopaków mówiłem, żeby iść za ciosem i coś nagrać”. Strzelno, Kino Kujawianka, prawdopodobnie rok 1994 (fot. ze zbiorów Leszka Iwińskiego)

 

Piotr Barczak („Muzyka poważna, teatralna, rozrywkowa – działalność kompozytorska Piotra Barczaka”, [w:] „Czasy, muzyka, twórcy na Pomorzu i Kujawach”, red. M. Zieliński, Bydgoszcz 2014, s. 417): "Ci, co słuchali i na tej muzyce się znali, podkreślali oryginalność przedsięwzięcia. W repertuarze były moje utwory, na przykład "Leży zapruty", "Ameryka". Muzyka była do zaakceptowania, ale teksty (też moje) z perspektywy lat wydają się bardzo naiwne. Melodie ludowe, jakich używaliśmy, nieraz były bardzo poprzerabiane i dostosowane do brzmienia kapeli". Strzelno, Kino Kujawianka, prawdopodobnie rok 1994 (fot. ze zbiorów Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury i Rekreacji w Strzelnie)
Piotr Barczak („Muzyka poważna, teatralna, rozrywkowa – działalność kompozytorska Piotra Barczaka”, [w:] „Czasy, muzyka, twórcy na Pomorzu i Kujawach”, red. M. Zieliński, Bydgoszcz 2014, s. 417): „Ci, co słuchali i na tej muzyce się znali, podkreślali oryginalność przedsięwzięcia. W repertuarze były moje utwory, na przykład „Leży zapruty”, „Ameryka”. Muzyka była do zaakceptowania, ale teksty (też moje) z perspektywy lat wydają się bardzo naiwne. Melodie ludowe, jakich używaliśmy, nieraz były bardzo poprzerabiane i dostosowane do brzmienia kapeli”. Strzelno, Kino Kujawianka, prawdopodobnie rok 1994 (fot. ze zbiorów Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury i Rekreacji w Strzelnie)

 

Jacek Jackowski (nowyhoryzont.blog.pl, wpis z 20 VI 2013 roku): "Ideę [pomysł na utwór - przyp. RB] Piotr przynosił i mówił – Chłopaki, mamy taki temat. Oczywiście najczęściej była to gdzieś zasłyszana, wyszukana czy przygotowana „ludowizna”. Zabieraliśmy się do tego w ten sposób, że melodia zawsze była od Piotra, a później każdy coś tam dokładał – Leszek Iwiński, wiadomo, z basem „wchodził”, Jacek Łuczak na perkusji – na początku w zespole na perkusji grał Jacek. Tak to próbowaliśmy budować, dorabiać chwyty. Czasem miało być spokojnie, a wyszło twardo, ostro – nie baliśmy się pograć ostro". Strzelno, Kino Kujawianka, od lewej: Jacek Jackowski, Leszek Iwiński, Piotr Barczak. Prawdopodobnie rok 1994 (ze zbiorów Leszka Iwińskiego)
Jacek Jackowski (nowyhoryzont.blog.pl, wpis z 20 VI 2013 roku): „Ideę [pomysł na utwór – przyp. RB] Piotr przynosił i mówił – Chłopaki, mamy taki temat. Oczywiście najczęściej była to gdzieś zasłyszana, wyszukana czy przygotowana „ludowizna”. Zabieraliśmy się do tego w ten sposób, że melodia zawsze była od Piotra, a później każdy coś tam dokładał – Leszek Iwiński, wiadomo, z basem „wchodził”, Jacek Łuczak na perkusji – na początku w zespole na perkusji grał Jacek. Tak to próbowaliśmy budować, dorabiać chwyty. Czasem miało być spokojnie, a wyszło twardo, ostro – nie baliśmy się pograć ostro”. Strzelno, Kino Kujawianka, od lewej: Jacek Jackowski, Leszek Iwiński, Piotr Barczak. Prawdopodobnie rok 1994 (ze zbiorów Leszka Iwińskiego)

 

Jacek Łuczak (nowyhoryzont.blog.pl, wpis z 4 VI 2013 roku): "Taki fajniejszy koncert – lepiej to zabrzmiało, bo na ich sprzęcie, nagłośnieniu. Ja grałem na perkusji perkusisty tego zespołu – to już w ogóle był odlot. Nam się podobało, chociaż to też był taki koncercik, w jakimś kinie czy tego typu sali, nie jakiś tam plener – takich rzeczy to praktycznie wcale się wtedy nie grało". Do Widzenia w Koronowie. W materiałach zachowanych w strzeleńskim Domu Kultury informacja, że koncert odbył się 20 IX 1995 roku. A nie 20 IX 1994 roku? (fot. ze zbiorów Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury i Rekreacji w Strzelnie)
Jacek Łuczak (nowyhoryzont.blog.pl, wpis z 4 VI 2013 roku): „Taki fajniejszy koncert – lepiej to zabrzmiało, bo na ich sprzęcie, nagłośnieniu. Ja grałem na perkusji perkusisty tego zespołu – to już w ogóle był odlot. Nam się podobało, chociaż to też był taki koncercik, w jakimś kinie czy tego typu sali, nie jakiś tam plener – takich rzeczy to praktycznie wcale się wtedy nie grało”. Do Widzenia w Koronowie. W materiałach zachowanych w strzeleńskim Domu Kultury informacja, że koncert odbył się 20 IX 1995 roku. A nie 20 IX 1994 roku? (fot. ze zbiorów Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury i Rekreacji w Strzelnie)

 

Jacek Jackowski (nowyhoryzont.blog.pl, wpis z 20 VI 2013): "To chyba moja zasługa, ponieważ w czasie studiów mieszkałem z Robertem Jagodzińskim z Air Force One. To był chłopak z Warszawy, chyba do dzisiaj w branży muzycznej – pracował w EMI, teraz też w jakiejś wytwórni muzycznej jest dyrektorem. W Air Force One grywał z Maciejem Świtońskim – lekarz, „chirurg miękki” z Bydgoszczy, Tomek Pacanowski chyba tam był… Dzięki Robertowi spotykaliśmy się gdzieś na próbach – ja byłem parę razy u nich, Air Force One było u nas w Strzelnie, wtedy z nimi graliśmy. On usłyszał jak gramy i mówi – "Fajnie, fajnie, to może byśmy kiedyś tam się spotkali?". Tak od słowa do słowa i drugi raz wspólnie zagraliśmy w Koronowie". Do Widzenia w Koronowie (fot. ze zbiorów Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury i Rekreacji w Strzelnie)
Jacek Jackowski (nowyhoryzont.blog.pl, wpis z 20 VI 2013): „To chyba moja zasługa, ponieważ w czasie studiów mieszkałem z Robertem Jagodzińskim z Air Force One. To był chłopak z Warszawy, chyba do dzisiaj w branży muzycznej – pracował w EMI, teraz też w jakiejś wytwórni muzycznej jest dyrektorem. W Air Force One grywał z Maciejem Świtońskim – lekarz, „chirurg miękki” z Bydgoszczy, Tomek Pacanowski chyba tam był… Dzięki Robertowi spotykaliśmy się gdzieś na próbach – ja byłem parę razy u nich, Air Force One było u nas w Strzelnie, wtedy z nimi graliśmy. On usłyszał jak gramy i mówi – „Fajnie, fajnie, to może byśmy kiedyś tam się spotkali?”. Tak od słowa do słowa i drugi raz wspólnie zagraliśmy w Koronowie”. Do Widzenia w Koronowie (fot. ze zbiorów Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury i Rekreacji w Strzelnie)

 

„Gazeta Pomorska” z 30 VI 1994 roku: "Dwie dobrze się zapowiadające kapele działają przy Miejsko-Gminnym Ośrodku Kultury i Rekreacji w Strzelnie. Pierwsza z nich to folk-rockowe Do Widzenia. […] Wszystkie kompozycje i teksty tworzą członkowie zespołu. Do Widzenia cieszy się sporym rozgłosem w woj. bydgoskim, m.in. koncertowało z Air Force One. Na ubiegłorocznych Inowrocławskich Spotkaniach Artystycznych zespół otrzymał wyróżnienie za oryginalność. Kapela ma w planach nagranie płyty oraz występ na tegorocznym Festiwalu Muzyków Rockowych w Jarocinie". Piotr Barczak (nowyhoryzont.blog.pl, wpis z 5 VI 2013 roku): " Ja nie pamiętam, żebyśmy chcieli jechać do "Jarocina". Nigdy nie było takich rozmów, może ktoś inny z zespołu się starał". Do Widzenia w Koronowie (fot. ze zbiorów Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury i Rekreacji w Strzelnie)
„Gazeta Pomorska” z 30 VI 1994 roku: „Dwie dobrze się zapowiadające kapele działają przy Miejsko-Gminnym Ośrodku Kultury i Rekreacji w Strzelnie. Pierwsza z nich to folk-rockowe Do Widzenia. […] Wszystkie kompozycje i teksty tworzą członkowie zespołu. Do Widzenia cieszy się sporym rozgłosem w woj. bydgoskim, m.in. koncertowało z Air Force One. Na ubiegłorocznych Inowrocławskich Spotkaniach Artystycznych zespół otrzymał wyróżnienie za oryginalność. Kapela ma w planach nagranie płyty oraz występ na tegorocznym Festiwalu Muzyków Rockowych w Jarocinie”. Piotr Barczak (nowyhoryzont.blog.pl, wpis z 5 VI 2013 roku): ” Ja nie pamiętam, żebyśmy chcieli jechać do „Jarocina”. Nigdy nie było takich rozmów, może ktoś inny z zespołu się starał”. Do Widzenia w Koronowie (fot. ze zbiorów Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury i Rekreacji w Strzelnie)

 

Piotr Barczak (nowyhoryzont.blog.pl, wpis z 5 VI 2013 roku): "Specjalnie były zrobione wersje utworów na ten koncert. Dołączyła do nas Ewelina Boesche, która śpiewała i Andrzej Kortas na klarnecie. Może ktoś jeszcze dołączył, ale już nie pamiętam. Na tym pożegnaniu było parę zespołów, ale też już nie pamiętam kto zagrał – wiem, że był Blues Band. Na końcu wszystkie grupy weszły na scenę – my graliśmy, a oni wszyscy przyszli i po prostu nas pożegnali. To było miłe. Specjalnie na ten koncert, w tym samym dniu, przez Zbyszka Noska był robiony i nagrany na szpulowy magnetofon wywiad. Może ta taśma jeszcze się zachowała. Jakość była wiadomo jaka, ale w czasie koncertu, między wejściami zespołów, były puszczane fragmenty" (ze zbiorów Sławomira Sobczaka)
Piotr Barczak (nowyhoryzont.blog.pl, wpis z 5 VI 2013 roku): „Specjalnie były zrobione wersje utworów na ten koncert. Dołączyła do nas Ewelina Boesche, która śpiewała i Andrzej Kortas na klarnecie. Może ktoś jeszcze dołączył, ale już nie pamiętam. Na tym pożegnaniu było parę zespołów, ale też już nie pamiętam kto zagrał – wiem, że był Blues Band. Na końcu wszystkie grupy weszły na scenę – my graliśmy, a oni wszyscy przyszli i po prostu nas pożegnali. To było miłe. Specjalnie na ten koncert, w tym samym dniu, przez Zbyszka Noska był robiony i nagrany na szpulowy magnetofon wywiad. Może ta taśma jeszcze się zachowała. Jakość była wiadomo jaka, ale w czasie koncertu, między wejściami zespołów, były puszczane fragmenty” (ze zbiorów Sławomira Sobczaka)

 

Leszek Iwiński (nowyhoryzont.blog.pl, wpis z 5 VII 2013 roku): "Prawda jest taka, że Do Widzenia tak daleko nie wyszło poza obręb naszego miasta. To niestety źle (śmiech). Większość tych koncertów to były koncerty konkretnie związane z jakimiś tam okazjami w Strzelnie, w Kinie się dziejącymi. Czasami były jakieś wyjazdy, na przykład do Mogilna, do Trzemeszna – jak oni coś robili to nas zapraszali, Piotrek Lewandowski już wtedy chyba pracował w Domu Kultury i jak organizował jakiś koncert dla młodzieży to też zapraszał" (ze zbiorów Sławomira Sobczaka)
Leszek Iwiński (nowyhoryzont.blog.pl, wpis z 5 VII 2013 roku): „Prawda jest taka, że Do Widzenia tak daleko nie wyszło poza obręb naszego miasta. To niestety źle (śmiech). Większość tych koncertów to były koncerty konkretnie związane z jakimiś tam okazjami w Strzelnie, w Kinie się dziejącymi. Czasami były jakieś wyjazdy, na przykład do Mogilna, do Trzemeszna – jak oni coś robili to nas zapraszali, Piotrek Lewandowski już wtedy chyba pracował w Domu Kultury i jak organizował jakiś koncert dla młodzieży to też zapraszał” (ze zbiorów Sławomira Sobczaka)

„Złota era rocka w Strzelnie” ilustrowana: nie tylko Extermination, Synaj i Noł

Osoby, które zaglądały na stronę nowyhoryzont.blog.pl wiedzą o co chodzi, ale zdarzyć się może, że czytelnicy Zapisków Muzycznych, Nowego Horyzontu nie znają. W związku z tym należy wyjaśnić co to takiego ta Złota era rocka w Strzelnie.
Jestem z pokolenia, które w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku świetnie bawiło się na koncertach organizowanych w budynku Kina Kujawianka przy dzisiejszej ulicy Gimnazjalnej w Strzelnie. Kiedy jeszcze jako autor bloga Follow My Dream pisałem artykuł między innymi właśnie o tym, co działo się wówczas w Kujawiance, okazało się, że nie zachowało się zbyt wiele pamiątek, zdjęć czy plakatów z tamtego, muzycznie bardzo płodnego okresu. Kiedy zacząłem czytać pierwsze tomy książki Grunt to bunt. Rozmowy o Jarocinie autorstwa Grzegorza K. Witkowskiego, postanowiłem w ten sam sposób przypomnieć ową Złotą erę rocka w Strzelnie. Pierwsza rozmowa została opublikowana na początku czerwca 2013 roku, do marca 2016 roku zebrało się ich osiemnaście, nie wszystkie tylko i wyłącznie o muzycznych latach dziewięćdziesiątych w Strzelnie. Jacek Łuczak, Sławomir Sobczak, Piotr Barczak, Jacek Jackowski, Leszek Iwiński, Sławomir Tarczewski, Daniel Iwiński, Krzysztof Łuczak, Marcin Przybylski, Ryszard Nowak, Arkadiusz Kubiak, Marian Przybylski, Sławomir Antkowiak, Marcin Adamski, Grzegorz Swendrowski, Maciej Nowak, Krzysztof Sendłak, Maciej Michalak, a na Zapiskach Muzycznych będzie można przeczytać rozmowę z Robertem Wesołowskim i Przemysławem Witczakiem. Się działo!
Większość tego, co ukaże się w „Złotej erze rocka w Strzelnie” ilustrowanej jest znana czytelnikom Nowego Horyzontu.


Leszek Iwiński (nowyhoryzont.blog.pl, wpis z 5 VII 2013 roku): „Nie wiem czy dzisiaj jest jeszcze taka tradycja, ale na połowę liceum też się robiło zabawę, taką mniejszą gatunkowo niż studniówka. I to były moje połowinki, a ponieważ nikt wtedy nie chciał, taka była moda, żeby grała muzyka mechaniczna tylko na żywo, więc szybko zrobiliśmy taki skład – Piotrek Barczak na puzonie, ja na basie, Piotrek Lewandowski na gitarze, Irek Jackowski na klawiszach i Wiesiu Nowak na perkusji. Zamiast się bawić to grałem i śpiewałem na własnych połowinkach” (fot. ze zbiorów Leszka Iwińskiego)
Leszek Iwiński (nowyhoryzont.blog.pl, wpis z 5 VII 2013 roku): „Nie wiem czy dzisiaj jest jeszcze taka tradycja, ale na połowę liceum też się robiło zabawę, taką mniejszą gatunkowo niż studniówka. I to były moje połowinki, a ponieważ nikt wtedy nie chciał, taka była moda, żeby grała muzyka mechaniczna tylko na żywo, więc szybko zrobiliśmy taki skład – Piotrek Barczak na puzonie, ja na basie, Piotrek Lewandowski na gitarze, Irek Jackowski na klawiszach i Wiesiu Nowak na perkusji. Zamiast się bawić to grałem i śpiewałem na własnych połowinkach” (fot. ze zbiorów Leszka Iwińskiego)

 

Na edycji festiwalu Maria Carmen ’92 w Górce Klasztornej grupa Synaj wykonała między innymi utwór skomponowany przez Leszka Iwińskiego pod tytułem „Przydrożna Madonna”. Leszek Iwiński (nowyhoryzont.blog.pl, wpis z 5 VII 2013 roku): "Były 2 dni przesłuchań – piątek i sobota, a w niedzielę był koncert galowy. Po zakończeniu przesłuchań zespoły spotykały się z jury – oni mówili co im się podobało, co się nie podobało, co w utworach by trzeba było dorobić, a co w ogóle uważali za bezsensowne. My też poszliśmy na to omówienie, że tak powiem. Nie ma się czym chwalić, na festiwalu nic nie zdobyliśmy, ale pamiętam, że jeden z członków jury, to była pani, chyba z jakieś opery czy z radia, powiedziała, że bardzo fajna piosenka i bardzo jej się podobało, tylko że my ją słabo zagraliśmy, w sensie technicznym, że nie było równo” (fot. ze zbiorów Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury i Rekreacji w Strzelnie)
Na edycji festiwalu Maria Carmen ’92 w Górce Klasztornej grupa Synaj wykonała między innymi utwór skomponowany przez Leszka Iwińskiego pod tytułem „Przydrożna Madonna”. Leszek Iwiński (nowyhoryzont.blog.pl, wpis z 5 VII 2013 roku): „Były 2 dni przesłuchań – piątek i sobota, a w niedzielę był koncert galowy. Po zakończeniu przesłuchań zespoły spotykały się z jury – oni mówili co im się podobało, co się nie podobało, co w utworach by trzeba było dorobić, a co w ogóle uważali za bezsensowne. My też poszliśmy na to omówienie, że tak powiem. Nie ma się czym chwalić, na festiwalu nic nie zdobyliśmy, ale pamiętam, że jeden z członków jury, to była pani, chyba z jakieś opery czy z radia, powiedziała, że bardzo fajna piosenka i bardzo jej się podobało, tylko że my ją słabo zagraliśmy, w sensie technicznym, że nie było równo” (fot. ze zbiorów Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury i Rekreacji w Strzelnie)

 

„Kicha Zine Unitive”, marzec 1991: coś na temat grupy Extermination. Sławomir Tarczewski (nowyhoryzont.blog.pl, wpis z 29 VIII 2013 roku): „Nawet w paru fanzinach informacje są – mam gdzieś te wszystkie artykuły. W Liceum, w takiej sali na górze, nagraliśmy tak zwane "Official Rehearsal", czyli "Oficjalna taśma demo z próby". To były 4 utwory, okładka z Baphometem – obraz Francesko Goi ‘Sabat czarownic’” (ze zbiorów Sławomira Tarczewskiego)
„Kicha Zine Unitive”, marzec 1991: coś na temat grupy Extermination. Sławomir Tarczewski (nowyhoryzont.blog.pl, wpis z 29 VIII 2013 roku): „Nawet w paru fanzinach informacje są – mam gdzieś te wszystkie artykuły. W Liceum, w takiej sali na górze, nagraliśmy tak zwane „Official Rehearsal”, czyli „Oficjalna taśma demo z próby”. To były 4 utwory, okładka z Baphometem – obraz Francesko Goi ‘Sabat czarownic’” (ze zbiorów Sławomira Tarczewskiego)

 

Jacek Łuczak (nowyhoryzont.blog.pl, wpis z 4 VI 2013): „[…] ze Sławkiem Tarczewskim założyliśmy zespół – Sławek na wokalu, ja na perkusji, Robert Szczepaniak na gitarze i jeszcze jeden chłopak, Piechocki chyba się nazywał, mieszkał koło Kina, taki długowłosy, metalowiec klasyczny – on na basie grał. Nazwaliśmy się, to chyba Sławek Tarczewski wymyślił – Extermination, Zagłada czy coś takiego. To był taki epizod – końcówka Liceum, klasa maturalna, graliśmy może z pół roku. Też mieliśmy próby, w Kinie były jakieś koncerty. Pamiętam, że w Amfiteatrze był taki dzień punkowy czy coś takiego, poprzyjeżdżały zespoły punkowe z Mogilna, z Inowrocławia i my też wystąpiliśmy”. Na zdjęciu: Sławomir Tarczewski w czasach Extermination (fot. ze zbiorów Sławomira Tarczewskiego)

 

Maciej Nowak (nowyhoryzont.blog.pl, wpis z 1 X 2015 roku): To chyba „Gzeniu” wpadł na pomysł, żebyśmy wystąpili na festiwalu w Skulsku. Tam były dwa zespoły, w których zagrał Arek – wystąpił ze swoim zespołem z Inowrocławia i z nami. My mieliśmy wyróżnienie, a ten zespół z Inowrocławia – pierwsze miejsce. Na podium byliśmy – drugie miejsce zajął ktoś, kto miał solowy występ”. Rok 2001, zespół Noł na VIII Nadgoplańskim Festiwalu Muzycznym w Skulsku. Na scenie stoją (od lewej): pierwszy - Grzegorz „Gzeniu” Swendrowski, drugi - Łukasz Ślesiński, czwarta – Małgorzata Słowińska, szósty - Maciej Nowak (fot. ze zbiorów Macieja Nowaka)
Maciej Nowak (nowyhoryzont.blog.pl, wpis z 1 X 2015 roku): To chyba „Gzeniu” wpadł na pomysł, żebyśmy wystąpili na festiwalu w Skulsku. Tam były dwa zespoły, w których zagrał Arek – wystąpił ze swoim zespołem z Inowrocławia i z nami. My mieliśmy wyróżnienie, a ten zespół z Inowrocławia – pierwsze miejsce. Na podium byliśmy – drugie miejsce zajął ktoś, kto miał solowy występ”. Rok 2001, zespół Noł na VIII Nadgoplańskim Festiwalu Muzycznym w Skulsku. Na scenie stoją (od lewej): pierwszy – Grzegorz „Gzeniu” Swendrowski, drugi – Łukasz Ślesiński, czwarta – Małgorzata Słowińska, szósty – Maciej Nowak (fot. ze zbiorów Macieja Nowaka)

 

Strzeleński akcent na festiwalu w Skulsku to nie tylko Noł. Krzysztof Sendłak (nowyhoryzont.blog.pl, wpis z 11 XI 2015 roku): „To trwało cały dzień. Wtedy gwiazdą były Żuki. My, jak wygraliśmy tą część konkursową, to mieliśmy zaszczyt zagrać przed nimi jeszcze raz, już wieczorem. Rok później też wygraliśmy… Nie, dwa lata pod rząd wygraliśmy nagrodę publiczności. Możliwe, że mylę jakieś daty, ale w Skulsku graliśmy jakoś tak w latach ’98-2000. Nie tylko jako Płody Cywilizacji” (ze zbiorów Sławomira Sobczaka)
Strzeleński akcent na festiwalu w Skulsku to nie tylko Noł. Krzysztof Sendłak (nowyhoryzont.blog.pl, wpis z 11 XI 2015 roku): „To trwało cały dzień. Wtedy gwiazdą były Żuki. My, jak wygraliśmy tą część konkursową, to mieliśmy zaszczyt zagrać przed nimi jeszcze raz, już wieczorem. Rok później też wygraliśmy… Nie, dwa lata pod rząd wygraliśmy nagrodę publiczności. Możliwe, że mylę jakieś daty, ale w Skulsku graliśmy jakoś tak w latach ’98-2000. Nie tylko jako Płody Cywilizacji” (ze zbiorów Sławomira Sobczaka)