AlterBiba 2017

AlterBiba 2017 w inowrocławskim Kropa Pub za nami. Może łokciami w tłumie nie trzeba było się rozpychać, a start ileśtamminut po godz. 18:00, kazał spoglądać na zegarek i liczyć, o której się to wszystko skończy, bo w poniedziałek do pracy, ale organizatorzy włosów z głowy rwać nie muszą – wczorajsze spotkanie z muzyką alternatywną z kujawsko-pomorskiego kawałka Polski należy uznać za udane:
MegaraŻ (Grudziądz). Transowy rock z odpowiednią ilością chłodu i monotonii. Interesujące i wciągające, jednak na dłuższą metę – nużące.
Corr (Inowrocław), pomysłodawcy AlterBiby. Mają rękę do melodyjnego grania. I potrafią nieźle przyłoić – odniosłem wrażenie, że coraz bardziej się „metalizują”.
Ivo Partizan (Mogilno). Obecny od jakiegoś czasu saksofon w składzie, nie zatarł różnic pomiędzy gitarowym Ivo Partizan z Leszkiem Duszyńskim jako wokalistą, a klimatycznym, zimnofalowym Ivo Partizan, najczęściej z Maciejem Adamskim przy mikrofonie. Nigdy nie ukrywałem, że – przyparty do muru – wybrałbym to drugie oblicze Partizana.
AlterBiba 2018?

„AlterBiba”. Pierwiastek alternatywny

Jakieś plany na pierwszy niedzielny wieczór listopada? Proszę zanotować: aleja Niepodległości w Inowrocławiu (budynek Hali widowiskowo-sportowej), Kropa Pub, godz. 18:00 – Ivo Partizan, Corr i MegaraŻ.
AlterBiba to inicjatywa członków grupy Corr. Za całość odpowiada basista, Wojciech „Pająk” Krzyżanowski:
Od dłuższego czasu kołatała się w mojej głowie myśl, aby organizować w naszym mieście cykl koncertów, podczas których mogłyby się zaprezentować również młode zespoły z naszego regionu. Koncertów, na które zapraszane byłyby kapele grające muzykę inną niż ta, którą usłyszeć można na co dzień w radio czy w telewizji. Stąd pomysł, aby w nazwie był pierwiastek alternatywny.
Bardzo dobra współpraca z inowrocławskim klubem Kropa Pub, w którym odbędzie się koncert, zapowiada bardzo interesujące wydarzenie.
Póki co, obyło się bez sponsorów i wsparcia ze strony różnych instytucji. Kiedy spotka się na skrzyżowaniu dróg kilku zapaleńców, pozytywnie zakręconych szaleńców, to może się zdarzyć, że zrobią wszystko, aby znowu coś wykombinować [śmiech]. A tak poważnie, to dzięki osobom, które poświęcają swój czas oraz fundusze, istnieje możliwość, aby organizować tego typu imprezy. Zawsze w takim momencie ktoś jest pominięty, ale chciałbym podziękować w szczególności Oskarowi oraz Brynolowi.
Na koniec to, co najważniejsze – zespoły. Kapele, które wystąpią podczas tego koncertu, reprezentują bardzo podobne nurty. Gatunki, w których się obracają bardzo dobrze się uzupełniają. MegaraŻ to ogromna dawka energii, potężna sekcja, ostre, gitarowe riffy, vintage’owy bas. Corr – psychodeliczna gitara połączona z ciężkim brzmieniem oraz delikatny, kobiecy wokal, mieszanka wybuchowa. No i gwiazda wieczoru – Ivo Partizan, legenda alternatywnej sceny, laureat jarocińskiego festiwalu w 1985 roku. Pojawią się znane utwory, jak „Mengele” czy „Zabij ten czas” oraz te współczesne, na przykład „Kobieta żul”, czy „Ezoteryczna”. Klimat jaki stworzą na pewno zostanie w naszych głowach przez długi czas.


Corr i Cela Nr 3 „Na soli”

Corr z Inowrocławia i bardziej znana Cela Nr 3 z Grudziądza na zakończenie pierwsze dnia 13. Zlotu Motocyklowego Na soli (Inowrocław, 30 czerwca). Tam warto było być – niech żałują ci, którzy przestraszyli się ołowianych chmur i zimna.
Różne podejście do grania. Gwiazda wieczoru – jednorodna stylistycznie, klasycznie punk rockowa z zestawem utworów, których nie mogło zabraknąć i kilkoma bisami. Corr – gar, w którym przegryzają się style. Yoga – gitara, Pająk – bas, Kasia – wokal, Ignatz – perkusja, Kuba – gitara. W pierwszej części zagrali szybko i ciężko, w drugiej natomiast bardziej klimatycznie, zimno-falowo i… bardzo przebojowo – utwór, w którym pojawił się taki oto fragment tekstu: Czy kochasz swój kraj (Kasia Osuch zażartowała: Mamy hicior). Na bis niespodzianka – Wild Thing.


3/5 grupy Corr. Od lewej: Pająk, Ignatz, Kasia (rozmowa z Kasią – tutaj, a z Pająkiem – tutaj)

 

1/2 grupy Cela Nr 3

Yet Another – małpa antysystemowa

Yet Another. Miejsce prób: Klub 2piż., Inowrocław. W składzie: Piotr „Stefo” Stefanowicz – gitara, Adam „Student” Dzikowski – bas, Dominik „Łysy” Rogalski – bębny, Patryk „Stawicha” Stawiszyński – gitara. Na dokładkę Maciej Koźmiński. Dominik Rogalski: Wspiera nas jako muzyk koncertowy, gdy któregoś z chłopaków nie ma.
Zespół powstał w lutym 2016 roku. Dominik Rogalski: Ja oraz „Student” poznaliśmy się na próbie reaktywacyjnej inowrocławskiej grupy Warfare, zaproszeni przez Filipa Osowskiego. Z reaktywacji nic wtedy nie wyszło, ale postanowiłem zwerbować Adama do swojego projektu. Tak to się zaczęło. Miałem mnóstwo pomysłów na materiał, których – z różnych powodów – nie było mi dane realizować w poprzednich zespołach. Około trzech lat nosiłem się z zamiarem zawiązania zespołu, ale nasz region jest ewidentną pustynią jeśli chodzi o ludzi, którzy chcą grać i mają dość konsekwencji, by systematycznie poświęcać temu czas.
Można o nich przeczytać między innymi na ino.online. Na portalu rockarea.eu Ejt Trak DeMo otrzymało 6 na 10 punktów. To ich pierwsze wydawnictwo płytowe, z tego roku. Dominik Rogalski: Nasz największy sukces to bez wątpienia „Ejt Trak DeMo”. W zasadzie już po sześciu miesiącach od pierwszego spotkania mieliśmy zrobiony cały materiał. Traktuję to jako sukces, bo nie zawsze w zespołach da się pracować tak sprawnie. Okładka przedstawia grupę ludzi – przypominają tych z kreskówki Simpsonowie – którzy ścigają małpę. Piotr Stefanowicz: Okładkę przygotował Sebastian Augustyniak według mojego pomysłu na ilustrację do utworu „Monkey’s gone”. Ci goniący ją ludzie są metaforą systemu, który chce nadać ci miejsce, niekoniecznie takie, które będzie ci się podobało. Małpa jednak decyduje się na ucieczkę, a system nie odpuszcza. Jest to jakby przenośnia współczesnego życia, gdzie musisz płacić podatki, masz normy społeczne i tak dalej – jeżeli ktoś łamie te konwenanse, jest często za to „goniony”. Płyta jest już niedostępna. I nie można było jej kupić. Dominik Rogalski: Ją można było jedynie otrzymać w prezencie. To taki nasz myk marketingowy :) i był bardzo skuteczny.


„Ejt Track DeMo” – piguła energetyczna, bez skutków ubocznych

Dwadzieścia trzy i pół minuty, 8 utworów: Zachowaj spokój, Monkey’s gone, Funky Ninja, Aleksander, Płynę, Speluna, Paczka, Stagnacja. Red Hot Chili Peppers, Rage Against The Machine, Flapjack – oto muzyczne inspiracje członków Yet Another. Dominik Rogalski: Muzyka naszej młodości. Mi przypomnieli o tym, że w ostatniej dekadzie wieku XX często słuchałem grupy Kazik Na Żywo i zapoznałem się z Dog Eat Dog oraz Body Count. Piotr Stefanowicz: Na potrzeby określenia stylistyki, „Łysy” wymyślił słowo / slogan „funkywpierdol”, które chyba trafnie opisuje to, co robimy. Gramy muzykę, w której się odnajdujemy i która z nami rezonuje. Można stworzyć zespół na komercyjne granie, i to też będzie OK, jednak staramy się robić rzeczy z serca, a nie z tego, co podpowiada rozum. Podstawą muzyki rozrywkowej jest jazz i blues – to stamtąd wywodzi się hard rock, funk i wszystkie pokrewne. Zdajemy sobie sprawę, ze coraz trudniej o innowacje, ale staramy się nadać naszej muzyce własną ekspresję – to taki jakby własnoręczny podpis, który będzie z nami kojarzony. Na szczęście ludzie dobrze przyjmują naszą muzykę i nawet ci, którzy słuchają innych gatunków, mówią, że coś w tym jest.
Ejt Trak DeMo zarejestrowali w składzie z wokalistą Jakubem „Siwym” Różańskim, który jednak niedawno opuścił szeregi Yet Another. Dominik Rogalski: W chwili obecnej jesteśmy na rozdrożu – szukamy wokalisty. Ale plany się nie zmieniły. Dominik Rogalski: Na jesieni chcielibyśmy wydać pełnoprawny longplay, to znaczy pełne 70 minut muzyki. Obecnie współpracujemy z lokalnymi przedstawicielami sceny hip-hop, ostatecznie może się okazać, że będzie to album, na którym śpiewać będzie kilku, kilkunastu wokalistów, co również dodaje pikanterii takiemu wydawnictwu.
Yet Another żyje, działa, koncertuje, o czym można się przekonać śledząc stronę facebook.com/YetAnotherBand/. Dominik Rogalski: Yet Another dziś jest tak wielowarstwowym bytem, że dla każdego z nas może być czymś innym. Na pewno jest swego rodzaju medium, dzięki któremu mamy szansę przekazać emocje, wartości. Na co dzień jest sposobem na spędzanie czasu z fajnymi ludźmi, szczególnie na koncertach. Czasem jest gwizdkiem, który pozwala na upuszczenie troszkę pary. Bywa również wyzwaniem, radością, irytacją, męczarnią, ale i odskocznią od prozy życia.

Piotr Barczak: Poturba, Lux Vera, Dixie Team

Siódmego kwietnia minął termin nadsyłania zgłoszeń do XX Konkursu Muzyki Folkowej Polskiego Radia Nowa Tradycja. Konkurs jest integralną częścią festiwalu folkowego o tej samej nazwie. Gdy na portalu polskieradio.pl znalazłem informację o naborze, w głowie zakołatało pytanie: czy Piotr Barczak czegoś nie kombinuje w tym kierunku? Bo Nowa Tradycja kojarzy mi się właśnie z nim – w końcu lat dziewięćdziesiątych,  wraz ze strzelneńskim zespołem Do Widzenia spróbował swoich sił w tym konkursie, a festiwal nierzadko przewija się w muzycznych rozmowach z Piotrem.
Spytałem go o Poturbę, bo ten zespół folkiem stoi. Głównym problem w zespole Poturba są próby, a raczej ich brak. Wiedzieliśmy o naborze do „Nowej Tradycji”, ale brak spotkań, a co za tym idzie wyćwiczenia programu spowodował, że nagrany w Inowrocławiu materiał był dość słabej jakości i zdecydowaliśmy go nie wysyłać. Co zarejestrowali? Nagraliśmy cztery nasze stare opracowania pieśni kujawskich, głównie ze zbiorów Kolberga.
Poturba to Andrzej Kortas i Mirosław Marczyński (obaj z Inowrocławia) oraz Piotr Barczak (Strzelno). Czyli od niezapomnianego koncertu w rotundzie św. Prokopa w Strzelnie sprzed prawie roku, kiedy to wystąpili – nie pierwszy i nie ostatni raz – wspólnie z zespołem ludowym Kruszowianki, nic się nie zmieniło. Plany mamy takie, aby ćwiczyć, bo ostatnio nic razem nie gramy – chcemy nowe utwory zrobić. Planów koncertowych nie ma (chyba że coś wpadnie). Płyta? Na razie nie planujemy, bo materiał wymaga dobrego wyćwiczenia.
Tyle Nowa Tradycja.
Wiadomo, że Poturba to niejedyna grupa z Piotrem Barczakiem w składzie. Skorzystałem więc z okazji i w naszej – prowadzonej za pośrednictwem Internetu – rozmowie pojawił się wątek grup Lux Vera (Strzelno) i Dixie Team (Mogilno).
Z Lux Vera działamy prężniej. Po odejściu Waldka Krystkowiaka na jego miejsce wskoczył Adam Szymański [klawisze – przyp. RB]. Cały czas robimy nowe piosenki do słów księdza Łabińskiego. Może będzie ich tyle, że jakąś płytę będzie można zrobić. Kłopot jest, gdzie tą muzykę grać, bo nie jest ona łatwa i przyjemna (takie wiersze, co zrobić), a jednocześnie nie na tyle awangardowa, żeby na przykład w Mózgu w Bydgoszczy ją zagrać.
O tym, że twórczość grupy nie należy do nurtu „muzyka łatwa i przyjemna”, przekonałem się na koncercie w kościele św. Trójcy w Strzelnie, w październiku 2016 roku (o koncercie tutaj). Nie oznacza to jednak, że grać przestali. W grudniu – z okazji rocznicy stanu wojennego – zagraliśmy koncert z opracowanymi przez zespół utworami patriotycznymi (między innymi Kaczmarski, Pietrzak), a w świątecznym czasie trzy koncerty z naszymi pastorałkami. A jeśli chodzi o plany na przyszłość to w maju może się uda z innymi zespołami (wstępne rozmowy już zostały przeprowadzone) zorganizować koncert pieśni maryjnych z okazji objawień fatimskich. Może to być nawet kilka koncertów w różnych miejscach.
A Dixie Team? Grupa działa, koncertuje, ale… już bez Piotra Barczaka w składzie – na dzisiaj dla niego to rozdział zamknięty. Ale różne rzeczy się w jazzie tradycyjnym zdarzają, bo – na przykład – z Old Dixieland Players też przy końcu lat dziewięćdziesiątych odszedłem, ale około 2010 roku ponownie byłem w składzie tego zespołu.

Katarzyna Osuch: „Jednak śpiewanie – niech gra ktoś inny”

Rozmowa z Katarzyną Osuch, wokalistką grupy CORR z Inowrocławia (corr.com.pl).

***

Kobiety i rock’n’roll nie idą w parze. Rock’n’roll to sprawa typowo męska. To słowa Grabaża z grup Pidżama Porno i Strachy Na Lachy. Co ty na to?
Uważam, że nie [śmiech]. Zdecydowanie – nie! To jest rodzaj muzyki dla każdego, kto zasmakuje tego rock’n’rolla. I to jest chyba niezależnie od płci. Czytaj dalej Katarzyna Osuch: „Jednak śpiewanie – niech gra ktoś inny”

Ósmy dzień marca roku 2017

Z okazji Dnia Kobiet w sali strzelneńskiego Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury i Rekreacji w Strzelnie wystąpił zespół Nie-Toperz z Inowrocławia.
Akustycznie, z towarzyszeniem twórczości Gałczyńskiego, Stachury, Owczarskiej, Becińskiego i innych oraz tekstami własnymi. Proszę się nie sugerować zdjęciami (trochę nawiązanie do nazwy zespołu, bardziej – zabawa formą) – to był bardzo pogodny wieczór z poezją śpiewaną.


 

„Różni w swoich wyborach”

Rozmowa z Wojciechem „Pająkiem” Krzyżanowskim, basistą inowrocławskiego zespołu CORR.

***

W styczniu 2015 roku na stronie nowyhoryzont.blog.pl (Inowrocław. Wojciech „Pająk” Krzyżanowski o zespołach Defekacja i Betsaida, wpis z 25 stycznia 2015 roku) opublikowałem twoje wspomnienia na temat zespołów Defekacja i Betsaida, które zakończyłeś słowami: Wilka zawsze ciągnie do lasu, jaki on by nie był, ten las. Tak, powróciliśmy do grania, to znaczy z bratem Maciejem i kolegą „Ignatz’em” pogrywamy sobie w trójkę. W chwili obecnej szukamy osoby do śpiewania. To był początek grupy CORR?
Dokładnie tak. To był początek grupy CORR. Krzysztof „Ignatz” Ignaczak, Maciej „Yoga” Krzyżanowski [kolejno: perkusja, gitara – przyp. RB] i ja. Czytaj dalej „Różni w swoich wyborach”

Kolberg, Kujawy, Anonim tak zwany Gall i… raper Tau

Obecność na zorganizowanym w sobotę 11 czerwca (w ramach kolejnej edycji Norbertańskich Dni Młodych) koncercie inowrocławsko-strzelneńskiej Poturby oraz zespołu ludowego Kruszowianki z Kruszy Duchownej – obowiązkowa. Między innymi ze względu na miejsce.
W rotundzie św. Prokopa muzyka i śpiew zawsze brzmiały szczególnie przyjaźnie dla ucha, ale po niedawnym odrestaurowaniu wnętrza tego kościoła po prostu nie można nie chodzić na organizowane tam koncerty. Damian Rybak (przewodnik i człowiek zaangażowany w przygotowanie Norbertańskich Dni Młodych): Akustyka tej świątyni (nie wiem, czy mieliście okazję wcześniej tutaj coś chociażby zanucić, bo kolega Piotr [Barczak] to wielokrotnie) po odrestaurowaniu tych ścian, uzupełnieniu braków w fugach – to wszystko poprawiło się jeszcze bardziej, wiec ta akustyka w średniowieczu musiała być tutaj jeszcze bardziej rewelacyjna […]. Wielu muzyków – artystów, szczególnie jeśli chodzi o muzykę dawną, którzy tutaj docierają, zwiedzając te strzeleńskie świątynie, mówi że jest tak niesamowicie, że akustyka jest lepsza niż w niejednym studiu nagraniowym.
Zachęcam wszystkich do tego, żeby następnym razem nie zmarnowali okazji!
Sobotni koncert miał trzy odsłony: Poturba solo, Kruszowianki solo, a w części drugiej połączone siły tria i pań w strojach ludowych. Większość zaprezentowanego tego dnia repertuaru została zaczerpnięta z części dzieła Kolberga poświęconego Kujawom (na przykład Legenda i Całkiem w moim życiu). Świetnie wypadły też „niekolbergowskie” Pytom ci się kalineczko (utwór zarejestrowany przez jednego z polskich badaczy folkloru kujawskiego na początku lat pięćdziesiątych XX wieku), wykonywane przez Piotra Barczaka już ponad 20 lat temu wraz z folk-rockowym strzelneńskim Do Widzenia Nie wygoniej owczaryszku (Piotr Barczak: Pieśń, która jest znana na całych Kujawach, a my tu zaprezentujemy wersję z niedalekiego Rzadkwina. Oczywiście poprzerabianą […]), a także napisana specjalnie dla obu zespołów (z okazji przypadającej w tym roku rocznicy przyjęcia przez Mieszka I chrztu) Pieśń Galla Anonima do słów tytułowego Anonima tak zwanego Galla.
Warto się zainteresować tym, co mają do zaproponowania słuchaczom Poturba (w sobotę w składzie: Mirosław Marczyński – kontrabas, Andrzej Kortas – klarnet i śpiew, Piotr Barczak – puzon, klawisze i śpiew) wraz z Kruszowiankami. Bo to niebanalne połączenie grupy grającej folk i zespołu ludowego z piętnastoletnim stażem scenicznym mające wspólny mianownik – Oskar Kolberg i Kujawy. I proszę tego mianownika nie kojarzyć wyłącznie z muzyką łatwą, skoczną i wesołą. I jeszcze jedno. Współpraca Poturby i Kruszowianek od początku przynosiła bardzo dobre efekty – w sobotę udowodnili, że może być jeszcze lepiej. Brawo!


Piotr Barczak: „Musi teraz – niestety - nastąpić ingerencja instrumentalna w te piękne śpiewy”
Piotr Barczak: „Musi teraz – niestety – nastąpić ingerencja instrumentalna w te piękne śpiewy”

 

Piotr Barczak: „Jak państwo widzą występujemy tu kompletnie bez wspomożenia żadnego z instrumentów elektronicznych czy w ogóle przekaźników dźwięku, mikrofonów czy czegoś takiego. Jedynym, co nas łączy z cywilizacją XX wieku czy XXI jest ten kabel”

 

Piotr Barczak (o utworze „Pieśń Galla Anonima”): „Do ostatniej chwili trwały próby. Pewne rzeczy musimy jeszcze tutaj dograć”
Piotr Barczak (o utworze „Pieśń Galla Anonima”): „Do ostatniej chwili trwały próby. Pewne rzeczy musimy jeszcze tutaj dograć”

 

PS. Na koncercie Tau nie planowałem być. Stało się inaczej za sprawą osób, które w tym czasie znajdowały się pod moją opieką. Nie wiem, co było gorsze – Dni Strzelna 2008 z koncertem Formacji Nieżywych Schabuff, który z powodu trudności technicznych został odwołany na chwilę przed planowanym rozpoczęciem, czy też bycie świadkiem tego, co na zakończenie tegorocznych Norbertańskich Dni Młodych działo się na placu św. Wojciecha. Występ Tau okazał się czymś w rodzaju rekolekcji dla młodzieży – czas wypełnił nudnawy monolog, przerywany krótkimi wypowiedziami towarzyszących raperowi dwóch młodych ludzi oraz spoglądaniem Gwiazdy wieczoru na zegarek (nie podejmuję się odpowiedzi na pytanie: w jakim celu?). Zastrzegam, że przed wejściem na Wzgórze św. Wojciecha, które w tym roku „robiło” za scenę, dotarłem o godzinie 21.00 – być może wcześniej działo się tam coś zupełnie innego.