Wieczór z „Wish You Were Here”

„Wish You Were Here”. Światło, muzyka, słowa
Czytelnia Miejskiej Biblioteki Publicznej w Strzelnie, 21 III, od godz. 19:00 z minutami
Pomysł i realizacja: Jacek Łuczak i Wiesław Woźnica

Światło, muzyka, słowa – odsłona druga. Wątku „Pink Floyd” – ciąg dalszy. Koncept ten sam – laserowa oprawa świetlna, tłumaczenia tekstów i to, co najważniejsze, czyli muzyka. Znajomych twarzy – więcej. Nowe miejsce – czytelnia Miejskiej Biblioteki Publicznej. Głośność – odpowiednia. Album – wybitny. Wieczór – udany. Propozycja na przyszłość – jeżeli kolejny raz ta sama miejscówka, to zasłonić okna i zlikwidować rząd stołów zabierających przestrzeń.
O The Dark Side of the Moontutaj.

Najlepsze z roku 2017

ALBUM:
Roger Waters Is This the Life We Really Want?
Trupa Trupa Jolly New Songs

KONCERT:
Ponad Chmurami, 9 lutego, Miejska Biblioteka Publiczna w Strzelnie

KSIĄŻKA:
Jarosław Sawic Budka Suflera. „Memu miastu na do widzenia”. Muzyka/miasto/ludzie

ODKRYCIE:
Trupa Trupa
SZA!

UTWÓR:
Ivo Partizan Sajgon (z repertuaru innej grupy z Mogilna – Bunkier)

ŻYCZENIE NA ROK 2018:
album z zapisem koncertu SBB w Filharmonii im. Mieczysława Karłowicza w Szczecinie

***

Zdarzyło się w roku 2016

„Światło, muzyka, słowa”

„Ciemna strona księżyca”. Światło, muzyka, słowa
Biblioteka Szkoły Podstawowej z Oddziałami Dwujęzycznymi w Strzelnie, 15 grudnia, od godz. 17 z minutami
Pomysł i realizacja: Jacek Łuczak i Wiesław Woźnica (przy wsparciu Miejskiej Biblioteki Publicznej w Strzelnie i Szkoły Podstawowej z Oddziałami Dwujęzycznymi w Strzelnie)

Zainicjowane i przygotowane przez pasjonatów spotkanie osób, które się znają. Tak to właściwie trzeba nazwać. Żeby po raz kolejny w swoim życiu posłuchać jednej z najważniejszych płyt w historii rocka. Kameralnie, w przyjaznym miejscu, o odpowiedniej porze… a kiedy na początku On the run „zaatakowało” światło, stało się jasne, że tym razem w wyjątkowej oprawie (lasery i Moonflower – jakże to odpowiednia sceneria dla tej bardzo kosmicznej płyty!).
Nie zabrało tłumaczonych na język polski tekstów oraz słowa wstępnego. Wiesław Woźnica:
„Uśmiechy do rozdania i łzy do wypłakania, przedmioty, które można brać w dłonie, dotykać, obmacywać, łudząc się ich posiadaniem, no i to, co w zasięgu wzroku… Oto życie, nasze życie, w całym jego bogactwie.
Tak wiele obiecujemy sobie i światu, póki beztroska młodości pozwala nie zastanawiać się nad treścią i sensem istnienia. Tak wiele oczekujemy od życia. A potem stajemy do wyścigu, do morderczych zawodów o liche trofea. Albo wyciągamy ręce po te, których dosięgnąć nie będziemy w stanie. A czas płynie, płynie nieubłaganie i kres coraz bliżej. Ale my nie przyjmujemy myśli o śmierci do wiadomości. Łudzimy się, że nas ominie, oszczędzi, że dla nas zrobi wyjątek. Chociaż spostrzegamy, że każdy kolejny rok jest jakby krótszy niż poprzedni, że czasu coraz mniej. Chociaż wiemy już, że nie zdążymy powiedzieć tego, co powiedzieć chcieliśmy. W dalszym ciągu gromadzimy majątek, którym cieszyć się będziemy nie dłużej, niż przewiduje to księga losu. Nadal gotowi jesteśmy posunąć się do zdrady – może do zbrodni – aby tylko powiększyć stan posiadania.
Jakże ochoczo zgłaszamy swój udział w grze, w walce o władzę, o panowanie nad innymi, w grze która w obliczu wieczności nie ma kompletnie znaczenia. Wdajemy się w rozgrywki polityków i w spory ideologów – służymy bożkom, a nie Bogom. W końcu jednak gubimy się w tych potyczkach o błyskotki, namiastki i złudne zaszczyty. Tracimy wiarę w sens wszelkich poczynań. Próbujemy jeszcze dostrzec jakiś punkt, do którego warto by zmierzać, ale mgła wokół gęstnieje.
Nie umiemy żyć. Poruszamy się po omacku nie widząc celu, nie znając i nie mając powołania. Chociaż wszystko, co pod Słońcem, współistnieje w doskonałej harmonii, my – wpatrzeni w blade oblicze księżyca – nie jesteśmy w stanie dostrzec Słońca…”.
„Dark side of the moon”. Ciemna strona księżyca. Gorzki to utwór i ponury. Rogera Watersa zainspirowała powieść Johna Updike’a „Uciekaj króliku”. Taką sugestię zawiera fragment utworu zatytułowany „Breathe” (Oddech).
Updike pozostawiał czytelnikowi jednak nadzieję. Zachęcał do ucieczki przed egzystencją jałową, nijaką. Autor tekstu „Ciemnej strony księżyca”, Roger Waters, dał w nim wyraz przeświadczenia o daremności wszelkich prób nadania życiu głębszej treści.
Jakim więc sposobem utwór tak rozpaczliwie pesymistyczny stał się przebojem? Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. I chyba nikt inny również.

Było za głośno, to fakt. I momentami zdecydowanie za dużo dymu wypełniało salę (tak, tak – dymu). Ale z niecierpliwością czekam na sygnał, że będzie ciąg dalszy.

***

Ilustracja: fot. Paweł Lachowicz, obróbka – erbe

Dni Strzelna 2017: Michelson w wieży wodociągowej

Niestety, nie było mi dane tam być. O wieczorze w strzelneńskiej wieży wodociągowej napisał Wiesław Woźnica z Miejskiej Biblioteki Publicznej w Strzelnie:

MISTRZ ŚWIATŁA. Rzecz o A. A. Michelsonie

W ramach obchodów „Dni Strzelna” Miejska Biblioteka Publiczna zorganizowała specjalny wieczór muzyczny poświęcony związkom naszego noblisty z muzyką. Inspiracją do tego spotkania był Piotr Barczak, który odkrył, że amerykański kompozytor Philip Glass stworzył utwór „The Light” zainspirowany doświadczeniem Michelsona-Morleya.
Wieczór odbył się 14 czerwca w starej wieży wodociągowej. Dzięki pomocy pana Tomasza Kardasia, który zgodził się przybliżyć sylwetkę naszego noblisty oraz udostępnił swoje unikatowe zbiory zebrani mogli obejrzeć okolicznościową wystawę. Dzięki uprzejmości pana Jacka Łuczaka, który udostępnił swój sprzęt nagłaśniający i oświetleniowy stworzyliśmy niezapomniane widowisko.
Muzyką zajął się oczywiście Piotr Barczak, który obok utworu wspomnianego już wcześniej Philipa Glassa zaprezentował również swoją własną kompozycję poświęconą A. A. Michelsonowi. Zebrani mogli także usłyszeć muzykę Claude’a Debussy’ego, Gustava Mahlera oraz zespołu Pink Floyd.
Była to kolejna impreza zorganizowana przez naszą bibliotekę w starej wieży wodociągowej, planujemy już następne.


Fot.: Heliodor Ruciński

 

Fot.: Heliodor Ruciński

Roger Waters „Is This the Life We Really Want?”

ROGER WATERS IS THIS THE LIFE WE REALLY WANT?
2017, COLUMBIA
ROGER WATERS – WOKAL, GITARA AKUSTYCZNA, BAS; NIGEL GODRICH – INSTRUMENTY KLAWISZOWE, GITARA; JONATHAN WILSON – GITARA, INSTRUMENTY KLAWISZOWE; GUS SEYFFERT – BAS, GITARA, INSTRUMENTY KLAWISZOWE; JOEY WARONKER – PERKUSJA; ROGER MANNING – INSTRUMENTY KLAWISZOWE; LEE PARDINI – INSTRUMENTY KLAWISZOWE; LUCIUS (JESS WOLFE I HOLLY LAESSING) – WOKAL; (RACHEL AGNEW, JANE BARBE, EMMA CLARKE, CELIA DRUMMOND, KATHY SOMERS I INGRID SCHRAM – RECORDED VOICES)
WHEN WE WERE YOUNG, DÉJÀ VU, THE LAST REFUGEE, PICTURE THAT, BROKEN BONES, IS THIS THE LIFE WE REALLY WANT?, BIRD IN A GALE, THE MOST BEAUTIFUL GIRL, SMELL THE ROSES, WAIT FOR HER, OCEANS APART, PART OF ME DIED

The Wall:
Trzeba było wyrosnąć z lat szczenięcych, żeby pokochać.
Amused To Death:
To była miłość od pierwszego posłuchania.
Is This the Life We Really Want?:
Pięknem poraża już okładka (skojarzenia z The Wall jak najbardziej zasadne). A zawartość? Nie ma sensu pisać czegoś, co inni już napisali. Michał Kirmuć (Teraz Rock, 2017, nr 6, strona 61): Dosadna i piękna płyta. Może mało odkrywcza, może za bardzo nasiąknięta stylem Pink Floyd, ale w końcu kto inny miałby prawo stworzyć taką muzykę, jeśli nie człowiek, który w okresie najwięk­szych sukcesów artystycznych wspomnianego zespołu był głównym motorem napędowym jego działań i od pewnego momentu niemal wyłącznym twórcą w jego szeregach.

Historia Pink Floyd

Mark Blake: Prędzej świnie zaczną latać. Prawdziwa historia Pink Floyd (Wydawnictwo Sine Qua Non, Kraków 2012)

Książka warta każdej minuty czytania. I zarazem potwierdzenie pewnej znanej w muzycznym świecie reguły:
strona 33 (pierwsza połowa lat sześćdziesiątych): […] zaczęli sprzeciwiać się sztywnym zasadom obowiązującym uczniów w Cambridge. Rock and roll stał się wyrazem buntu, był niczym odtrutka wobec poddanej  ścisłym regułom rzeczywistości.
strona 320-321 (rok 1977): Basista [The Damned], Captain Sensible, wspominał: „Nick Mason na pewno nie był nieprzyjemnym facetem. Ale my co rano tłukliśmy się metrem, by dojechać do studio i mówiliśmy: »Kurwa, Nick, dzisiaj prawie złapał mnie kanar«, a on mógł odpowiedzieć tylko: »Ja tam przyjechałem moim ferrari«. To były po prostu dwa różne światy”.
strona 503 (rok 2005): Po raz pierwszy od niemal dwudziestu pięciu lat wszyscy muzycy klasycznego składu Pink Floyd stanęli wspólnie przed publicznością. Nastąpiło zwieszenie broni. Choć raz pozwy, wzajemne oskarżenia, różnice osobowości i utarczki przestały mieć znaczenie. Przez kilkanaście cudownych minut chodziło tylko o muzykę.

Zdarzyło się w roku 2016

Rok 2017. „Festiwal rocznic” czas zacząć. Pięćdziesiąt lat od wydania albumów Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band i The Piper at the Gates of Dawn, pięćdziesiąt od Monterey Pop Festival… W tym i kolejnych latach takich ważnych rocznic będzie sporo. Brzmi optymistycznie. Ale historia to nie wszystko. Muzyka popularna ma się dobrze, powstają dzieła godne uwagi, a odtwarzanie płyt można uzupełnić lekturą wręcz lawinowo ukazujących się autobiografii, biografii czy długich wywiadów. Tak było w roku minionym.
Podsumowanie roku 2016 należy jednak zacząć od wyróżnienia jednego z miejsc, w którym można owe dzieła kupić. Być może się powtarzam – gdyby ktoś 5-10 lat temu powiedział mi, że w sieci sklepów Biedronka będę kupował płyty, to bym tylko wymruczał: Niemożliwe. I co? W minionym roku w Strzelnie nabyłem cd Akustycznie zespołu Lady Pank, Tracker Knopflera, osławione Oxygene, a także dvd – Roger Waters The Wall. Live in Berlin. Special edition i Nirvana Unplugged in New York. Wszystko w bardzo atrakcyjnej cenie.
Nie poddałem się „winylowemu szaleństwu”, jednak kiedy dowiedziałem się, że w ofercie Biedronki mają się pojawić gramofony oraz płyty winylowe, to zamierzałem ten fakt uczcić dokonaniem zakupu. Niestety, tych sklepów, które odwiedziłem nie było na liście „wybranych”.
Książki to zawsze trochę problemowa kategoria w moich corocznych podsumowaniach, ponieważ nie ograniczam się tu tylko do publikacji wydanych w danym roku – liczą się te, które w owym roku przeczytałem. Nie są to książki kupione w Biedronce, bo tam leżą byle jak – ludzie grzebią w nich jak w bananach czy mandarynkach.
Ludowa historia Stanów Zjednoczonych. Od roku 1492 do dziś (autor: Howard Zinn, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2016) zasługuje na miano Książki Roku, ale nie w kontekście muzycznym – jestem zawiedziony faktem, że ruch hippisowski nie stał się częścią tej historii. W związku z powyższym: Bogdan Loebl Słucham głosu serca, Andrzej Sowa Ocalony. Ćpunk w Kościele (Wydawnictwo Znak, Kraków 2015), Kazik Staszewski Idę tam gdzie idę. Autobiografia (Rozmawia Rafał Księżyk, Wydawnictwo Kosmos Kosmos, Warszawa 2015), Jerzy Jarniewicz All you need is love. Sceny z życia kontrkultury oraz Julian Palacios Syd Barrett & Pink Floyd. Mroczny świat (Wydawnictwo SQN, Kraków 2015) i John Lydon Gniew jest energią. Moje życie bez cenzury (In Rock, Czerwonak 2015).
Na liście 26 pozycji. W porównaniu z rokiem 2015 – sukces, a w 2017 zamierzam kupić nie więcej niż 10. Podobnie jak w latach ubiegłych w zestawieniu nabytych płyt kompaktowych są tak zwane pomyłki. Ale są też nowości zasługujące na wyróżnienie. Przede wszystkim Ivo Partizan i ich dwa albumy – Zabij Ten Czas i koncertowy Rock na Bagnie 2. lipca 2016 (na tej płycie jest też Utwór Roku – Wyraz twarzy).  Co jeszcze? Cudowny Czwartek Popiół i SBB Za Linią Horyzontu. A z reedycji – urocze i na wysokim poziomie pop / psychedelic (określenie zaczerpnięte z opisu reedycji) z ówczesnej Czechosłowacji, czyli  Josef Plíva / Václav Zahradník Orchestra Fairy-Tales in Beat (1969, GAD Records 2016), a także Free Fire and Water – bez żadnych bonusów, z ciepłym, „nie-kompaktowym” brzmieniem.
Koncerty? Coraz rzadziej. Dwa były szczególne. Jubileuszowy Dezerter na Muszla Fest w Bydgoszczy i folkowa Poturba wraz z zespołem Kruszowianki w strzelneńskiej rotundzie św. Prokopa z akustyką najwyższej próby.
Wyliczankę zaczęła Biedronka, a zakończy TVP Kultura. Sobotnie, późne wieczory z koncertami The Doors, Dire Straits, Queen, Pink Floyd, Cream, Pink Floyd czy The Who to czysta przyjemność i wspomnienie tego, co w ostatniej dekadzie wieku XX – w czasie kiedy kończył się szósty a zaczynał siódmy dzień tygodnia – proponowała telewizyjna „Dwójka”.

„Każda strona księżyca”

Pofantazjujmy. Jakimś zrządzeniem losu stanąłem przed możliwością wypełnienia czasu antenowego (na przykład dwóch godzin) w stacji radiowej, która nie boi się MUZYKI. Decyduję się na późny wieczór przechodzący w noc. To o tej porze w pełni można doświadczyć tak zwanej „magii radia”. I nie ma znaczenia, że te audycje często nie są wysłuchane do końca, bo trzeba wcześnie rano wstać, albo – co jeszcze bardziej bolesne – zaczyna się ich słuchać w pozycji leżącej i w miarę błogo upływającego czasu słuchacza dopada sen.
– Skoro inni mogą to robić, to i ja ze swoim „r” też spróbuję. Dobry wieczór. Ze sporą dawką niepewności mieszającej się z taką samą porcją radości zapraszam na muzyczną wycieczkę po moim kujawsko-wielkopolskim „fyrtlu”. Mogilno – Strzelno – Kruszwica, czyli znane z zabytków trzy prowincjonalne miasta, o których nie można powiedzieć, że są rockową pustynią.
Każda strona księżyca. Nawiązanie do Pink Floyd i zarazem sygnał, że jedynym ograniczeniem tematycznym są preferencje muzyczne autora audycji. Bo – teoretycznie rzecz biorąc – może być więcej moich wizyt w studiu. Ale tylko teoretycznie…
Oto kryteria wyboru do odsłony pierwszej: 1) nagranie oficjalne wydanie na płycie cd, której jestem posiadaczem, 2) wydane w ciągu ostatnich dziesięciu lat, 3) wystarczy, że na płycie został zarejestrowany choćby jeden artysta pochodzący z Mogilna, Strzelna lub Kruszwicy, 4) Lux Vera tylko w jednym fragmencie, bo jest wrzesień, a nie grudzień czy styczeń.

Zestaw utworów (kolejność nieprzypadkowa):
IVO PARTIZAN SZUKAMY (czas: 02:40, album: ZABIJ TEN CZAS)
IVO PARTIZAN CIĄGLE CZEKAM (03.50, ZABIJ TEN CZAS)
IVO PARTIZAN MENGELE (06:36, ZABIJ TEN CZAS)
SKUUND UCIEKAJ MOJE SERCE (4:30, PIOTR KACZKOWSKI MINIMAX.PL JAROCIN 2007)
SKUUND SAY (06:10,WIEŻA CIŚNIEŃ)
YOKO CHANEL KENNEDY (03:00, LET’S DO IT!)
YOKO CHANEL MÓJ ŚWIAT (04:38, LET’S DO IT!)
YOKO CHANEL FALL IN LOVE (02:40, LET’S DO IT!)
KUMKA OLIK KODUJĘ (2:56, PIOTR KACZKOWSKI MINIMAX.PL JAROCIN 2007)
CUDOWNY CZWARTEK MŁODOŚĆ (03:36, POPIÓŁ)
CUDOWNY CZWARTEK CZARNA RZEKA (02:57, POPIÓŁ)
CUDOWNY CZWARTEK BLUES (08:46, CZUDOWNY CZWARTEK)
AFTER BLUES & AGNIESZKA TWARDOWSKA DO KOGO IDZIESZ (07:25, „BLUES ŁĄCZY POKOLENIA”. LIVE)
AFTER BLUES & AGNIESZKA TWARDOWSKA CZARNO-CZARNY FILM (03:10, „BLUES ŁĄCZY POKOLENIA”. LIVE)
AFTER BLUES CICHE ULICE (02:50, PROSZĘ BARDZO)
LILLY HATES ROSES FENG SHUI (02:59, MOKOTÓW)
LILLY HATES ROSES KOSY I BZY (03:15, MOKOTÓW)
LUX VERA ACH BIADA HERODOWI (04:50, PASTORAŁKI)
MALARZE I ŻOŁNIERZE LALCZARKA (04:12, PIĘĆDZIESIĄTKA)
MALARZE I ŻOŁNIERZE ECHA (NIE BOJĘ SIĘ DESZCZU) (02:57, PIĘĆDZIESIĄTKA)
MALARZE I ŻOŁNIERZE PO PROSTU PASTELOWE (04:30, PIĘĆDZIESIĄTKA)

Daleka podróż w nieznane…

Lata mijają, a potrzeba dalekiej podróży w nieznane niezmiennie przychodzi wraz z ciepłym, późnym wieczorem i świerszczem, który gdzieś w trawie po drugiej stronie ulicy wysyła światu komunikat: Jestem, żyję!. Przez otwarte okno patrzysz na zasypiający świat. Na niebie żółta tarcza księżyca – niby oklepany motyw, a jednak robi wrażenie. W oddali samochody pojedynczo spieszą gdzieś w świat. Słyszysz też nadjeżdżający pociąg. Jego stuk-stuk, stuk-stuk, stuk-stuk… – jak powtarzane w kółko Hare Kryszna Hare Kryszna / Hare Kryszna Hare Hare albo kolejne dziesiątki „Zdrowasiek” – wprawia cię w ten niepowtarzalny, błogi stan. Nie, nie, nic z tych rzeczy – trzeźwy umysł to podstawa, jesteś tylko trochę zmęczony. Ale gotowy! Jeszcze tylko muzyka…
Nie samochód i nie motor – wsiadasz do pociągu. Nie wiadomo dlaczego w tę podróż zawsze wybierasz się pociągiem. Wysłużonym, niepachnącym, z miniaturowymi, najczęściej uszkodzonymi koszami na śmieci pod oknem i tymi małymi świetlówkami, które w czasach permanentnie pustych półek sklepowych stanowiły smakowity kąsek dla hodowców rybek akwariowych, którzy sami budowali sobie oświetlenie swoich pokojowych zbiorników wodnych.
Stuk-stuk, stuk-stuk… Hare Hare, Hare Hare… W oknie, którego nie można otworzyć, bo nie masz siły odblokować tego cholernego zatrzasku najczęściej widzisz swoje odbicie. Wyjątek stanowią najpierw majaczące gdzieś w oddali, a później wypełniające widok, światła nieznanych ci miast albo przybrudzone okna zapyziałych prowincjonalnych dworców kolejowych, które lata świetności dawno mają już za sobą.
Stuk-stuk, stuk-stuk… Zdrowaś Maryjo, łaski pełnałaski pełnaPan z TobąPan z Tobą…. Za tobą kolejne kilometry. Gasisz światło – widzisz noc. Każda minuta pieści twoje wnętrzności, dusza tapla się w bezgranicznym oceanie… Właściwie czego? Wolności? Spokoju? A może mroku skrywającego wszystko to, czego widzieć byś nie chciał albo o czym chciałbyś zapomnieć? Tak, rzeczywistość poukładana według twoich reguł… Zaraz, zaraz! Kto idzie?! Dlaczego chłód poranka wdziera się do płuc?!
Otwierasz oczy – wszystko jasne! Ludzie maszerują do sklepu. Kiedyś w koszyku dzwoniły butelki po mleku, dzisiaj to najczęściej szelest miętolonej w ręku reklamówki. Jest godzina 6 rano. Dzięki funkcji repeat odtwarzacz nadal katuje płytę kompaktową. Na stoliku – pudełko. Tym razem Vangelis i jego 1492 – Conquest Of Paradise. Ale to mógłby też być Roger Waters i jego Amused To Death, SBB ze swoją Pamięcią… I tak dalej, i tak dalej. Bo każdy z nas ma choćby jedną taką płytę – swoją daleką podróż w nieznane…