Najlepsze z roku 2017

ALBUM:
Roger Waters Is This the Life We Really Want?
Trupa Trupa Jolly New Songs

KONCERT:
Ponad Chmurami, 9 lutego, Miejska Biblioteka Publiczna w Strzelnie

KSIĄŻKA:
Jarosław Sawic Budka Suflera. „Memu miastu na do widzenia”. Muzyka/miasto/ludzie

ODKRYCIE:
Trupa Trupa
SZA!

UTWÓR:
Ivo Partizan Sajgon (z repertuaru innej grupy z Mogilna – Bunkier)

ŻYCZENIE NA ROK 2018:
album z zapisem koncertu SBB w Filharmonii im. Mieczysława Karłowicza w Szczecinie

***

Zdarzyło się w roku 2016

„10. Polski Top Wszech Czasów”

Głosować można do 28 kwietnia, wyniki – 2 maja w Trójce (szczegóły: lp3.polskieradio.pl).

Oto moje tegoroczne typy:
Armia NIEZWYCIĘŻONY, Big Cyc BALLADA O SMUTNYM SKINIE, Breakout WIELKI OGIEŃ, Brygada Kryzys TO CO CZUJESZ, Chłopcy z Placu Broni KOCHAM WOLNOŚĆ, Daab W MOIM OGRODZIE, De Press BO JO CIE KOCHOM, Dżem SKAZANY NA BLUESA, Happysad ZANIM PÓJDĘ, Hey MIMO WSZYSTKO, Houk TRANSMISSION INTO YOUR HEART, Hurt ZAŁOGA G, Izabela Trojanowska WSZYSTKO CZEGO DZIŚ CHCĘ, Jacek Kleyff HUŚTAWKI, Kult PARADA WSPOMNIEŃ, Lady Pank SZTUKA LATANIA, Lao Che STARE MIASTO, Maanam SZAŁ NIEBIESKICH CIAŁ, Malarze i Żołnierze PO PROSTU PASTELOWE, Marek Grechuta ŚWIECIE NASZ, Maria Peszek SORRY POLSKO, Martyna Jakubowicz KOŁYSANKA DLA MISIAKÓW, Myslovitz TO NIE BYŁ FILM, Paktofonika JESTEM BOGIEM, Pidżama Porno TWOJA GENERACJA, Pustki TCHU MI BRAK, Siekiera MISIOWIE PUSZYŚCI, Skaldowie i Łucja Prus W ŻÓŁTYCH PŁOMIENIACH LIŚCI, Stanisław Soyka TOLERANCJA (NA MIŁY BÓG), Stare Dobre Małżeństwo BIESZCZADZKIE ANIOŁY, T.Love LUCY PHERE, Urszula DMUCHAWCE, LATAWCE, WIATR, Zdrój Jana KIEDY BĘDĘ ŻAŁOWAŁ.

„Każda strona księżyca” II

Punk to postawa. Punk to nie muzyka, natapirowane włosy, irokez czy skórzana kurtka. To są klisze. Chcesz być punkiem, nie naśladuj tego, co wymyślono 20, 30 lat temu. Nie dawaj sobie wmówić, co masz robić i jak masz wyglądać. Bądź niezależny, szczery, oryginalny, a nie podrabiaj tego, co zrobili inni. Nie kopiuj wzorców, bo równie punkowa jak garażowy zespół może być orkiestra symfoniczna. Jeśli jesteś punkiem, bierzesz sprawy w swoje ręce i nie wciskasz kitu innym. Jesteś niezależny. Punk to dusza, serce, szczerość, oryginalność”. To John Lydon dla „Tylko Rocka”*. Słowa z 2013 roku, ale – z mojego punktu widzenia – trafniejszej definicji pojęcia „punk” nie ma. Dlatego też w dzisiejszej audycji, w całości poświęconej muzyce punkowej proszę się nie spodziewać tak zwanego kanonu punk rocka. Z drugiej strony muszę przyznać, że część wykonawców, których usłyszymy w ciągu najbliższych kilkudziesięciu minut dzisiaj już absolutnie nie kojarzy mi się z punkową filozofią życia.
Klucz doboru utworów był prosty – chwilę po tym, jak w głowie zaświtał pomysł, żeby zaprezentować punk rocka stworzyłem listę na zasadzie: pierwsze muzyczne skojarzenia z hasłem „punk”. Większość zestawienia to polskie utwory wydane w latach 1992-1993. Wyszło – zgodnie z prawdą – że to wówczas muzyka punkowa dominowała w moim świecie.

THE EXPLOITED SEX AND VIOLENCE
SEDES WSZYSCY POKUTUJEMY
DEFEKT MÓZGÓ DEFEKT MÓZGÓ
DEZERTER MUSISZ BYĆ KIMŚ (z albumu JAK POWSTRZYMAŁEM III WOJNĘ ŚWIATOWĄ, CZYLI NIEZNANA HISTORIA DEZERTERA)
GA GA OLEVAY SYSTEM
NIRVANA (NEW WAVE) POLLY
THE BILL WOLNOŚĆ
ARMIA NIEZWYCIĘŻONY (z albumu CZAS I BYT)
PROLETARYAT WYSTARCZY ISKRA
DE PRESS BO JO CIE KOCHOM
SEX PISTOLS GOD SAVE THE QUEEN
PIDŻAMA PORNO STĄPAJĄC PO NIEPEWNYM GRUNCIE

* Public Image Ltd./Sex Pistols. Jak meteoryt, Tylko Rock, 2013, nr 10, strona 65; z artystą rozmawiał Jacek Nizinkiewicz

Zdarzyło się w roku 2016

Rok 2017. „Festiwal rocznic” czas zacząć. Pięćdziesiąt lat od wydania albumów Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band i The Piper at the Gates of Dawn, pięćdziesiąt od Monterey Pop Festival… W tym i kolejnych latach takich ważnych rocznic będzie sporo. Brzmi optymistycznie. Ale historia to nie wszystko. Muzyka popularna ma się dobrze, powstają dzieła godne uwagi, a odtwarzanie płyt można uzupełnić lekturą wręcz lawinowo ukazujących się autobiografii, biografii czy długich wywiadów. Tak było w roku minionym.
Podsumowanie roku 2016 należy jednak zacząć od wyróżnienia jednego z miejsc, w którym można owe dzieła kupić. Być może się powtarzam – gdyby ktoś 5-10 lat temu powiedział mi, że w sieci sklepów Biedronka będę kupował płyty, to bym tylko wymruczał: Niemożliwe. I co? W minionym roku w Strzelnie nabyłem cd Akustycznie zespołu Lady Pank, Tracker Knopflera, osławione Oxygene, a także dvd – Roger Waters The Wall. Live in Berlin. Special edition i Nirvana Unplugged in New York. Wszystko w bardzo atrakcyjnej cenie.
Nie poddałem się „winylowemu szaleństwu”, jednak kiedy dowiedziałem się, że w ofercie Biedronki mają się pojawić gramofony oraz płyty winylowe, to zamierzałem ten fakt uczcić dokonaniem zakupu. Niestety, tych sklepów, które odwiedziłem nie było na liście „wybranych”.
Książki to zawsze trochę problemowa kategoria w moich corocznych podsumowaniach, ponieważ nie ograniczam się tu tylko do publikacji wydanych w danym roku – liczą się te, które w owym roku przeczytałem. Nie są to książki kupione w Biedronce, bo tam leżą byle jak – ludzie grzebią w nich jak w bananach czy mandarynkach.
Ludowa historia Stanów Zjednoczonych. Od roku 1492 do dziś (autor: Howard Zinn, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2016) zasługuje na miano Książki Roku, ale nie w kontekście muzycznym – jestem zawiedziony faktem, że ruch hippisowski nie stał się częścią tej historii. W związku z powyższym: Bogdan Loebl Słucham głosu serca, Andrzej Sowa Ocalony. Ćpunk w Kościele (Wydawnictwo Znak, Kraków 2015), Kazik Staszewski Idę tam gdzie idę. Autobiografia (Rozmawia Rafał Księżyk, Wydawnictwo Kosmos Kosmos, Warszawa 2015), Jerzy Jarniewicz All you need is love. Sceny z życia kontrkultury oraz Julian Palacios Syd Barrett & Pink Floyd. Mroczny świat (Wydawnictwo SQN, Kraków 2015) i John Lydon Gniew jest energią. Moje życie bez cenzury (In Rock, Czerwonak 2015).
Na liście 26 pozycji. W porównaniu z rokiem 2015 – sukces, a w 2017 zamierzam kupić nie więcej niż 10. Podobnie jak w latach ubiegłych w zestawieniu nabytych płyt kompaktowych są tak zwane pomyłki. Ale są też nowości zasługujące na wyróżnienie. Przede wszystkim Ivo Partizan i ich dwa albumy – Zabij Ten Czas i koncertowy Rock na Bagnie 2. lipca 2016 (na tej płycie jest też Utwór Roku – Wyraz twarzy).  Co jeszcze? Cudowny Czwartek Popiół i SBB Za Linią Horyzontu. A z reedycji – urocze i na wysokim poziomie pop / psychedelic (określenie zaczerpnięte z opisu reedycji) z ówczesnej Czechosłowacji, czyli  Josef Plíva / Václav Zahradník Orchestra Fairy-Tales in Beat (1969, GAD Records 2016), a także Free Fire and Water – bez żadnych bonusów, z ciepłym, „nie-kompaktowym” brzmieniem.
Koncerty? Coraz rzadziej. Dwa były szczególne. Jubileuszowy Dezerter na Muszla Fest w Bydgoszczy i folkowa Poturba wraz z zespołem Kruszowianki w strzelneńskiej rotundzie św. Prokopa z akustyką najwyższej próby.
Wyliczankę zaczęła Biedronka, a zakończy TVP Kultura. Sobotnie, późne wieczory z koncertami The Doors, Dire Straits, Queen, Pink Floyd, Cream, Pink Floyd czy The Who to czysta przyjemność i wspomnienie tego, co w ostatniej dekadzie wieku XX – w czasie kiedy kończył się szósty a zaczynał siódmy dzień tygodnia – proponowała telewizyjna „Dwójka”.

„Każda strona księżyca”

Pofantazjujmy. Jakimś zrządzeniem losu stanąłem przed możliwością wypełnienia czasu antenowego (na przykład dwóch godzin) w stacji radiowej, która nie boi się MUZYKI. Decyduję się na późny wieczór przechodzący w noc. To o tej porze w pełni można doświadczyć tak zwanej „magii radia”. I nie ma znaczenia, że te audycje często nie są wysłuchane do końca, bo trzeba wcześnie rano wstać, albo – co jeszcze bardziej bolesne – zaczyna się ich słuchać w pozycji leżącej i w miarę błogo upływającego czasu słuchacza dopada sen.
– Skoro inni mogą to robić, to i ja ze swoim „r” też spróbuję. Dobry wieczór. Ze sporą dawką niepewności mieszającej się z taką samą porcją radości zapraszam na muzyczną wycieczkę po moim kujawsko-wielkopolskim „fyrtlu”. Mogilno – Strzelno – Kruszwica, czyli znane z zabytków trzy prowincjonalne miasta, o których nie można powiedzieć, że są rockową pustynią.
Każda strona księżyca. Nawiązanie do Pink Floyd i zarazem sygnał, że jedynym ograniczeniem tematycznym są preferencje muzyczne autora audycji. Bo – teoretycznie rzecz biorąc – może być więcej moich wizyt w studiu. Ale tylko teoretycznie…
Oto kryteria wyboru do odsłony pierwszej: 1) nagranie oficjalne wydanie na płycie cd, której jestem posiadaczem, 2) wydane w ciągu ostatnich dziesięciu lat, 3) wystarczy, że na płycie został zarejestrowany choćby jeden artysta pochodzący z Mogilna, Strzelna lub Kruszwicy, 4) Lux Vera tylko w jednym fragmencie, bo jest wrzesień, a nie grudzień czy styczeń.

Zestaw utworów (kolejność nieprzypadkowa):
IVO PARTIZAN SZUKAMY (czas: 02:40, album: ZABIJ TEN CZAS)
IVO PARTIZAN CIĄGLE CZEKAM (03.50, ZABIJ TEN CZAS)
IVO PARTIZAN MENGELE (06:36, ZABIJ TEN CZAS)
SKUUND UCIEKAJ MOJE SERCE (4:30, PIOTR KACZKOWSKI MINIMAX.PL JAROCIN 2007)
SKUUND SAY (06:10,WIEŻA CIŚNIEŃ)
YOKO CHANEL KENNEDY (03:00, LET’S DO IT!)
YOKO CHANEL MÓJ ŚWIAT (04:38, LET’S DO IT!)
YOKO CHANEL FALL IN LOVE (02:40, LET’S DO IT!)
KUMKA OLIK KODUJĘ (2:56, PIOTR KACZKOWSKI MINIMAX.PL JAROCIN 2007)
CUDOWNY CZWARTEK MŁODOŚĆ (03:36, POPIÓŁ)
CUDOWNY CZWARTEK CZARNA RZEKA (02:57, POPIÓŁ)
CUDOWNY CZWARTEK BLUES (08:46, CZUDOWNY CZWARTEK)
AFTER BLUES & AGNIESZKA TWARDOWSKA DO KOGO IDZIESZ (07:25, „BLUES ŁĄCZY POKOLENIA”. LIVE)
AFTER BLUES & AGNIESZKA TWARDOWSKA CZARNO-CZARNY FILM (03:10, „BLUES ŁĄCZY POKOLENIA”. LIVE)
AFTER BLUES CICHE ULICE (02:50, PROSZĘ BARDZO)
LILLY HATES ROSES FENG SHUI (02:59, MOKOTÓW)
LILLY HATES ROSES KOSY I BZY (03:15, MOKOTÓW)
LUX VERA ACH BIADA HERODOWI (04:50, PASTORAŁKI)
MALARZE I ŻOŁNIERZE LALCZARKA (04:12, PIĘĆDZIESIĄTKA)
MALARZE I ŻOŁNIERZE ECHA (NIE BOJĘ SIĘ DESZCZU) (02:57, PIĘĆDZIESIĄTKA)
MALARZE I ŻOŁNIERZE PO PROSTU PASTELOWE (04:30, PIĘĆDZIESIĄTKA)

Joy Division. Najlepsze przyjemności?

I.
Zaczęło się prawie ćwierć wieku temu. Przykuwające uwagę, wypełnione czernią strony czasopisma z historią Joy Division wpisały się w czas wypełniony poczuciem beznadziei. Ktoś napisał, że Closer to najsmutniejsze czterdzieści minut w rocku, że ponure i lodowate… Nagła, paląca i niecierpiąca zwłoki potrzeba posiadania tego albumu zmaterializowała się w postaci kasety.
Początkowo mogło się wydawać, że zbyt intensywne aplikowanie sobie jej zawartości nie jest dobrym pomysłem. A jednak było potrzebne. Jak wentyl, którym uchodzi niebezpieczny nadmiar czegoś, co może rozsadzić od środka, poprowadzić w niewłaściwym kierunku. Nie rozsadziło. Dzisiaj już nie trzeba niczego uwalniać. „Niekolorowe” widzenie świata chyba od zawsze było częścią kodu DNA, nie męczy oczu i nie drażni zmysłów.

II.
Minęło prawie ćwierć wieku. Joy Division to jeden z nielicznych Najważniejszych Zespołów Świata. A Iana Curtisa, który 36 lat temu postanowił dalej już nie żyć, odbrązowiły przeczytane książki i obejrzane filmy. Pozostała moc muzycznego przekazu. Moc, którą trudno opisać słowami. Bez znaczenia czy z głośników atakuje punk, czy też koi podróż po skutej lodem krainie.

III.
Od prawie ćwierć wieku zaczerpnięte z Unknown Pleasures białe na czarnym jest podstawowym i jedynym w pełni akceptowanym połączeniem kolorów. Jest znakiem rozpoznawczym. I choć na okładce zamieszczona została ilustracja zapisu pierwszego odkrytego pulsara, a nie krzyku umierającej gwiazdy, to przód koperty owych Nieznanych Przyjemności niezmiennie pobudza wyobraźnię…
Inaczej było z muzyką. Album zawsze trochę odstawał od Closer. Na minus. Ale kiedy w ubiegłym roku rozpoczął się mozolny proces typowania dziesięciu najlepszych utworów zespołu, okazało się, że trudno z Unknown Pleasures „wyłuskać” coś szczególnie pięknego. Bo to – niezaprzeczalnie – dzieło genialne. I niesłusznie dotąd w pełni niedoceniane.

IV.
To już prawie ćwierć wieku, a żar nie przygasł. Closer, Unknown Pleasures, a potem także Still i Substance. Wybrać te dziesięć najlepszych utworów? Nie-mo-żli-we! Pięć było trudno. Decades, Ice age, Heart and soul, The sound of music? Disorder, Failures, Insight? A może Sister Ray z repertuaru także ulubionego The Velvet Underground? New dawn fades? Ale przecież zamieszczona na albumie Warszawa. Tribute to Joy Division wersja Jolanty Kossakowskiej robi jeszcze większe wrażenie…

V.
1. The Eternal
2. Atmosphere
3. Transmission
4. She’s lost control
5. Love will tear us apart.
Więcej podejść nie będzie. Amen.

***

Artykuł został opublikowany w jednodniówce Nowy Horyzont. Hałas niszczy zdrowie z 16 czerwca 2016 roku (strona 55).

„9. Polski Top Wszech Czasów”

RADIOWA TRÓJKA, 3 MAJA 2016 ROKU.
GŁOSOWAĆ (MAKSYMALNIE 33 UTWORY) MOŻNA DO 29 KWIETNIA (DO GODZ. 12.00).


ARMIA NIEZWYCIĘŻONY
BREAKOUT NA DRUGIM BRZEGU TĘCZY
BUDKA SUFLERA NOC KOMETY
CZESŁAW NIEMEN BEMA PAMIĘCI ŻAŁOBNY RAPSOD
DE PRESS BO JO CIE KOCHOM
DŻEM SKAZANY NA BLUESA
HAPPYSAD ZANIM PÓJDĘ
HEY MIMO WSZYSTKO
HURT ZAŁOGA G
KLAN AUTOMATY
KULT PARADA WSPOMNIEŃ
LADY PANK SZTUKA LATANIA
LAO CHE STARE MIASTO
MAANAM RAZ-DWA-RAZ-DWA
MALARZE I ŻOŁNIERZE PO PROSTU PASTELOWE
MAREK GRECHUTA ŚWIECIE NASZ
MARIA PESZEK SORRY POLSKO
MARTYNA JAKUBOWICZ KOŁYSANKA DLA MISIAKÓW
MYSLOVITZ CHŁOPCY
PAKTOFONIKA JESTEM BOGIEM
PERFECT CHCEMY BYĆ SOBĄ
PIDŻAMA PORNO TWOJA GENERACJA
PUSTKI TCHU MI BRAK
SBB Z KTÓRYCH KRWI KREW MOJA
SIEKIERA MISIOWIE PUSZYŚCI
SKALDOWIE I ŁUCJA PRUS W ŻÓŁTYCH PŁOMIENIACH LIŚCI
STARE DOBRE MAŁŻEŃSTWO BIESZCZADZKIE ANIOŁY
STRACHY NA LACHY ŻYJĘ W KRAJU
T.LOVE LUCY PHERE
TILT TAK JAK JA KOCHAM CIĘ
URSZULA DMUCHAWCE, LATAWCE, WIATR
VOO VOO FLOTA ZJEDNOCZONYCH SIŁ
ZBIGNIEW ZAMACHOWSKI I GRUPA MOCARTA KOBIETY JAK TE KWIATY

„Tylko Rock” – „Złota dziesiątka”

Tylko Rock, numer ze stycznia 1996 roku. Nie pamiętam, co skłoniło mnie do udziału w konkursie Złota dziesiątka. Pewnie pędząca wówczas z niewyobrażalną prędkością chęć bycia wyjątkowym i najważniejszym. Na pewno znaczenie miało też to, że nagrodą była płyta CD. A w 1996 roku dzień, w którym kupowałem płytę to było święto (i pusta kieszeń)!
Zgodnie z tytułem należało wskazać dziesięć najważniejszych płyt. Nie ma cienia nieprawdy w zdaniu: Było w tym też trochę wyrachowania – śledziłem kolejne konkursowe zestawienia i wiedziałem, że nikt dotąd nie postawił na jeden zespół (nowyhoryzont.blog.pl, wpis z 10 XII 2012 roku). Nie ulega jednak wątpliwości, że rok 1995 to był jeszcze czas fascynacji twórczością Nirvany, więc w tym moim zestawie przekłamania nie było. To był chyba też czas, w którym szczególną sympatią darzyłem grupę AC/DC. Do dzisiaj tak jest, The Razor’s Edge kupiłem niedawno w wersji zremasterowanej, bo to genialny album. Natomiast If You Want… absolutnie już nie jest moją płytą koncertową.
Nirvana? Unplugged… to niezmiennie jeden z kilku moich ulubionych albumów, Incesticide – tylko pierwsza, punkowa część. A Nevermind i In Utero kupiłem ponownie w ubiegłym roku, tak dla przypomnienia i skonfrontowania z tym, co zapamiętałem.
The Beatles, Dezerter, Joy Division?
Płyta, która pomogła mi w pewnym okresie życia. Podtrzymuję.
Dezerter Historia. Lubię nadal.
The Beatles. Dzisiaj interesuje mnie tylko to, co nagrali od albumu Revolver, przez A Hard Day’s Night już bym chyba nie przebrnął, nawet nie chcę próbować.
Tak to się pozmieniało…


"To, co zdarzyło się 8 kwietnia, nie musiało się zdarzyć". Pomyłka, tego dnia to ja się dowiedziałem, że Cobain nie żyje
„To, co zdarzyło się 8 kwietnia, nie musiało się zdarzyć”. Pomyłka, tego dnia to ja się dowiedziałem, że Cobain nie żyje