Ciszy nie było

Koncert z okazji Dnia Kobiet: Cisza Jak Ta
9 marca 2018 roku, Dom Kultury w Strzelnie
Organizatorzy: Burmistrz Strzelna, Miejsko Gminny Ośrodek Kultury oraz Komitety Osiedlowe Nr 2, 3 i 4 w Strzelnie

Istnieją piętnaście lat, wydali jedenaście płyt, zagrali dziewięćset koncertów. Dziewiątego marca zawitali do Strzelna. Cisza Jak Ta.
Lubię te koncerty z okazji Dnia Kobiet – są na poetycką nutę (w ubiegłym roku wystąpił zespół Nie-Toperz), dobrze wpasowują się w akustyczne możliwości sali strzelneńskiego Domu Kultury, mogą zainteresować zarówno miłośnika rocka, jak i disco, bo przecież każdemu z nas potrzebna jest w życiu choćby odrobina poezji.
Skrzypce (altówka?), flet poprzeczny, perkusja elektroniczna, gitary elektroakustyczne, bas. Sześć osób (imiona i nazwiska wszystkich członków grupy na stronie ciszajakta.art.pl). Wokalnie udzielał się każdy, nie zaśpiewał tylko basista. Szczególnie spodobał mi głos Ilony Ejsmont (skrzypce / altówka) oraz Mateusza Wyzińskiego – perkusisty, który w jednym utworze zagrał też na gitarze. Mów do mnie jeszcze Kazimierza Przerwy – Tetmajera w jego wykonaniu nie chce mi wyjść z głowy. Podobnie Dziewczyna z portretu do słów Jonasza Kofty, z mocnym śpiewem Ilony Ejsmont – tak mógłby wyglądać efekt współpracy Renaty Przemyk z Kapelą Ze Wsi Warszawa.
Koncert zacząłem z przekonaniem, że czeka mnie wędrówka po „krainie łagodności”. Na to wskazywało te kilka utworów, których posłuchałem wcześniej oraz słowa Michała Łangowskiego (gitara): Chcielibyśmy państwa zabrać w podróż w krainę wrażliwości poetyckiej. Motyw przewodni: miłość. Zaczęli od Byle nie o miłości Agnieszki Osieckiej, Wieczorem Krzysztofa Kamila Baczyńskiego i skocznego Pożegnalnego wieczoru Jonasza Kofty. Później dominował repertuar autorski, między innymi z wydanego w ubiegłym roku albumu Nieobecność. Już wspomnianym Pożegnalnym wieczorem udowodnili, że ich „kraina wrażliwości poetyckiej” to jednak nie tylko ballady. W dwóch piosenkach zespołowi towarzyszył nawet gitarzysta elektryczny (niestety, nie zanotowałem nazwiska), który nie tylko wyglądem, ale i miejscem zamieszkania jest związany z Jarocinem – w utworze Żółte tulipany przyłoił niczym muzyk jakiejś kapeli metalowej.
Super koncert, ponad dziewięćdziesiąt minut grania, bardzo dobra frekwencja, bis po wykrzyczanym przez publiczność: Cisza! Cisza! Cisza!. I pech, ponieważ nie miałem przy sobie portfela…