Wierszoklet#1

Wierszoklety oznaczone „*” zostały opublikowane [w:] X Lokalny Przegląd Twórczości Literackiej Strzelno 2017, Strzelno 2018. Pozostałe stały się częścią tegorocznej edycji LPTL. 

IRONII, AUTOIRONII ORAZ INNYCH PRAWD ŻYCIOWYCH I WYNIKAJĄCEGO Z TEGO ABSURDALNEGO BÓLU GŁOWY ODSŁONA CZWARTA: JEDNODNIÓWKA I JA*
„Nowy Horyzont”,
papier „Creamy”,
czcionka podniesiona.
Jednodniówka –
autopromocja zgrabnie podbarwiona.
Twór nie-społeczny
łasy na sukcesy –
w pozie „niezależny”,
pod skórą wrzący:
„Co ludzie powiedzą?”,
„Czy już teraz kończyć?”.

„Nowy Horyzont”,
papier „Creamy”…
Pielęgnowania rozdmuchanego ego
ciąg dalszy nastąpi!

ÓSMY WIERSZOKLET ARCHIWALNY (NAPISANY OKOŁO ROKU 2000, PO LATACH W ZNAKI INTERPUNKCYJNE UZBROJONY): BABCIA MARYNIA*
Ulica „Piętnastego grudnia”,
czerwone mury,
cisza,
wielkie podwórze,
mały ogórdek
i babcia Marynia.
Spokojna jak ta wierzba płacząca,
pod którą na cmentarzu siadała.
Uśmiechnięta,
trochę blada,
zawsze gotowa pomóc,
kochana.

Taka w mojej pamięci została.
Babcia Marynia,
wiecznie zadyszana…

DZIEWIĄTY WIERSZOKLET ARCHIWALNY (NAPISANY OKOŁO ROKU 2002, PO LATACH W ZNAKI INTERPUNKCYJNE UZBROJONY): RYMKA*
Chciałbym rymować wiersze całe,
ale talenta mam zbyt małe.
Kochanowskiego, Mickiewicza ambicje
a umiejętności nader pospolite.

Ale ja, panie i panowie,
choć nie jestem poetą co się zowie,
nie przejmuję się wcale
i rymy układam wytrwale.
Bawię się przy tym tak wspaniale,
że zapisałem już kajety trzy szare,
które schowałem głęboko –
toż to szczere złoto!

WIERSZOKLET NAPISANY W MAJU TEGO ROKU (2017): [BEZ TYTUŁU]
Niewiele umiem,
a wiedzieć chciałbym jeszcze mniej.
Wschód słońca, południe, księżyc i sen.
Od piania do piania –
drwa narąbać, upiec chleb;
napić się, coś zjeść;
buty za kurę,
korale za śpiew.

Niewiele umiem,
a wiedzieć chciałbym jeszcze mniej.
Jedna droga, w nieznane,
kilka drzew.
Wschód słońca, południe, księżyc i sen…

WIERSZOKLET ZAINSPIROWANY PŁYTĄ ARTURA ROJKA „KONCERT W NOSPR” (WERSJA 2.0)
Gdy światła latarni znaczą terytorium,
a potrzeba ucieczki pcha ku niebytowi,
nastrojony na melancholię –
marzysz wygodnie.
Tak jak lubisz:
z orkiestrą,
w kapciach,
dresie…

Tak, to już jesień…

WIERSZOKLET NAPISANY W MARCU TEGO ROKU (2018): ZIOMALE, KOLEDZY, RODACY
Krytyk, literat, sąsiad, polityk.
Dyskutują –
w kierunku „donikąd” rozpędzona horda,
nieomylnie tną adwersarzy zdań ostrza.

Patrzysz i słuchasz,
udajesz,
bo jakże tego zrozumieć nie można?!
Przecie to głowy mądre,
wykształcone,
obyte.
A że w zdanie wejdą,
do gardeł skoczą,
przekrzyczą?
Boże…
toć to nasi –
ziomale, koledzy, rodacy.