KakofoNIKT „BitNIKT ate Sauer Adler”

(2018, Axis Cactus Records)

Bębnienie – plemienne, transowe, „joydivisonowe”. Wokal (z pogranicza śpiewu i melorecytacji) – gdyby Tim Williams zajął miejsce w przedziale, w którym są już Lou Reed, Nick Cave czy Ian Curtis, byłby wśród swoich. Saksofon. Te wszystkie kosmiczne dźwięki (podobno członkowie kakofoNIKT lubią zagrać na różnych rzeczach, więc czy to sprawka tylko elektroniki?), dzięki którym BitNIKT… jest tak bardzo odjechaną płytą. Teksty piosenek wydrukowane na osobnych, fantazyjnie zdobionych kartach.
Za to polubiłem ten album. Zabrakło mi tylko jednego – informacji, że utwór Hippie (We’re Beautiful People, Aren’t We?) ma cokolwiek wspólnego z Atrocity Exhibition Joy Division. A – moim zdaniem – ma.
kakofoNIKT – zespół z dwunastoletnim stażem, z Poznania; na koncie kilka płyt; do tego roku nie wiedziałem o ich istnieniu – BitNIKT ate Sauer Adler podsunął mi (nieoceniony w wyszukiwaniu alternatywno-undergroundowych perełek) kolega Artur Łuczak.