Klippel i Jønsson w salonie

Jeden z czterech koncertów w Polsce. I kolejny „house gig” w Kruszwicy.

21.06.2019, Kruszwica, u znajomych w domu

Ona na boso, on w skarpetkach. Publika konwencjonalnie, ale z wyjątkami – na przykład jeden z gospodarzy wieczoru bez skrupułów paradował w basenówkach. Kuchnia odpowiednio zaopatrzona, dostępna dla każdego. Drzwi na taras otwarte, bo ciepło, a i miejscówka niczego sobie. Najdłuższe dni w roku, więc trochę za jasno. Luz. Pamiątkowe koszulki dla artystów i szefa firmy Borówka Music, która podobno zaszczepiła na polski grunt taką formę koncertu. Zaproszenie na kolejne spotkanie poprzedzone rozmową, że może w plenerze… chociaż nie, bo lato stało się bardzo kapryśną porą roku. Trochę narzekania na aktywność domów kultury (zawsze im się dostanie przy okazji takich oddolnych, prywatnych inicjatyw). Możliwość kupienia płyt, pocztówek i pogadania z tymi, którzy dosłownie przed chwilą przez ponad godzinę okupowali scenę tuż przy schodach prowadzących na użytkowe poddasze.
Duet Mirja Klippel z Finlandii (gitara akustyczna, chyba hiszpańska; śpiew) i Alex Jønsson z Danii (gitara elektryczna, dośpiewywanie). Jeden z czterech koncertów w Polsce. I kolejny house gig w Kruszwicy. Muzycznie inny niż ten z człowiekiem kryjącym się pod pseudonimem Henry No Hurry. Zgodnie z oczekiwaniami – odpowiednio delikatny i melancholijny. Może trochę monotonny, ale już z płyt Klippel (Lift Your Lion i przede wszystkim River of Silver) – wyśmienity!