Ragnar Ólafsson

 

 

 

Ragnar Ólafsson (z lewej) i David RaCampari, Kruszwica, trzynasty dzień września tego roku. Nastrojowo, klimatycznie, trochę za długo i – niezmiennie – z wiecznie zadziwionym panem na ścianie. Przyznam, że wyszedłem zawiedziony, ponieważ gospodarze… nie zapowiedzieli kolejnego koncertu w swoim domu, a przecież już przyzwyczaili publikę, że ostatnim punktem spotkania jest zaproszenie na następne