Sofia Gubaidulina „Sonnengesang”

Trudne to a zarazem fascynujące.

(2016, BIS Records)

Trzy utwory z lat (kolejno) 1989, 1976, 1997/98: Jauchzt vor Gott – wokalizy damskie i męskie z towarzyszeniem organów, Hell und dunkel – solo organowe, Sonnengesang (z tekstem Pieśń słoneczna św. Franciszka z Asyżu) – wiolonczela, chór i perkusja. Czas łączny – 60 minut i 50 sekund.
Trudne to a zarazem fascynujące. Zakładam, że poukładane co do nuty, jednak każda z tych trzech kompozycji zdaje się być niekończącą się improwizacją, a Sonnengesang – za sprawą wykonanej Pieśni słonecznej – także utworem sakralnym.
Wydawać by się mogło, że to różne światy (bywalcy filharmonii i innych nobliwych sal koncertowych powiedzą: muzyka przez duże „M”). Lubisz, na przykład, Requiem dla Van Gogha Helmuta Nadolskiego i całe Marionetki Grupy Niemen oraz SBB – posłuchaj Sonnengesang i osądź, czy aby na pewno Gubaidulina i rockowi poszukiwacze podążają w różnych kierunkach.