XV kwesta cmentarna

Satysfakcja. A może nawet duma.

Dawno temu odciąłem się od Towarzystwa Miłośników Miasta Strzelna (organizator). Od kilku lat przychodzę tylko jako opiekun dzieci i młodzieży z istniejących bądź nie placówek – moich miejsc pracy. Kręciłem nosem na nauczycieli, którzy wyrażali gotowość udziału w akcji tylko w czasie trwania zajęć szkolnych. Nie podobało mi się finansowanie pomysłów oddalonych od cmentarza (zdaje się, że było więcej, ale zapamiętałem tylko tablicę upamiętniającą lazaret z okresu powstania styczniowego funkcjonujący w budynku poklasztornym na Wzgórzu św. Wojciecha). Z puszką stałem także na cmentarzu przy ul. Sportowej. Pamiętam niechęć strzelneńskiej parafii do kwesty. Nie wkurzam się na uszczypliwości towarzyszące prośbie, żeby w relacjach nie podawać mojego imienia i nazwiska.
Inne skojarzenia?
Terminarz ustalany drogą telefoniczno-mailową. Ta sama pucha – samoróbka z odstającą kłódką. Krzysztof Rymaszewski śmigający przez cmentarz na rowerze. Pan Heliodor Ruciński z nieodłącznym aparatem fotograficznym. Grupa stałych, oddanych wolontariuszy. Młodzi kwestujący, których w 2005 roku jeszcze nie było na tym świecie. Odnowione miejsca spoczynku – namacalne dowody, że warto to robić.
Satysfakcja. A może nawet duma. Bo XV KWESTA CMENTARNA [W STRZELNIE] NA RZECZ RATOWANIA ARCHITEKTURY CMENTARNEJ była zarazem piętnastą z moim udziałem (jeżeli się pomyliłem – proszę prostować).