Danny Goldberg „Wspominając Kurta Cobaina. Biografia lidera Nirvany”

Być jak Cobain?

(Znak Horyzont, Kraków 2019)

Z racji tego, że o Nirvanie napisano już niemało (a to nie koniec – Goldberg wyjawił, że swoje wspomnienia przygotowuje kontrowersyjna żona Cobaina, Courtney Love), od menedżera grupy, która na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku stała się furtą do krainy świeżego rocka, należy oczekiwać nie kolejnej biografii, a przede wszystkim szczegółów dotyczących jego współpracy z klientem.
Początek nie był obiecujący, no bo jak można wspominać kogoś, kogo się nie znało? Ale od rozdziału „Nevermind” (Nirvana nawiązała współpracę z firmą Goldberga – Gold Mountain Entertainment – krótko przed rozpoczęciem pracy właśnie nad tym albumem), powyższe stawało się coraz bardziej nieaktualne. Aż do konkluzji, że Wspominając Kurta Cobaina: 1) jednak wnosi coś nowego do tej historii, 2) można też polecić komuś, kto dopiero poznaje Nirvanę, 3) autor jest posiadaczem zadziwiająco oryginalnych różowych okularów: na wszystko, co dotyczyło Nirvany, patrzyłem przez różowe okulary (strona 132); David Geffen spytał mnie, dlaczego rezygnuję z prowadzenia firmy menedżerskiej. „Przecież trafiłeś na żyłę złota”. Ja miałem jednak złe przeczucia co do przyszłości Nirvany w świetle problemów Kurta z narkotykami. Poza tym byłem już wyczerpany prowadzeniem własnego biznesu (strona 181).
W książce często powraca obraz Cobaina starannie planującego swoją karierę i dbającego o własne finanse. Danny Goldberg: Chociaż efekty uboczne sławy dezorientowały, a czasem wręcz zamęczały Kurta, z perspektywy czasu widzę wyraźnie, że skrupulatnie, od lat planował on sukces osiągnięty na własnych zasadach. Trajektoria i intensywność jego kariery nie były dziełem przypadku. Wszystko zrobił z premedytacją (strona 73). Przypomniało mi się wyznanie Roberta Brylewskiego sprzed kilku lat, że nie ma pieniędzy na jedzenie, oraz słowa Tomka Lipińskiego (bodajże z wydanej w 2015 roku książce Dziwny, dziwny, dziwny), że wraz ze swoim kompanem z Brygady Kryzys zaczęli porządkować sprawy związane z prawami autorskimi do piosenek. Czy lepiej być jak Cobain, którego niezależność aż tak bardzo nie ucierpiała, ale któremu Goldberg wyliczył, że w 1993 roku może zarobić ponad dwa miliony dolarów (strona 253), czy jak wspomniani, uznani polscy muzycy niezależni, którzy nie do końca dobrze zadbali o swoje interesy?