HiPoKaMP projekt „II”

HiPoKaMP wymaga czasu, skupienia i świeżości umysłu.

(2019, wydane przez HiPoKaMP projekt)

Popraw mnie, jeżeli się mylę – HiPoKaMP projekt powstał, żebyś mógł w stu procentach realizować się w muzyce, jaką najbardziej lubisz? Uwielbiam styl, w który wpisuje się HiPoKaMP, ale oczywiście nie odzwierciedla on w całości moich zainteresowań. Wyrastałem na tysiącach płyt: od jazzu, bluesa, przez wszelkie gałęzie rocka z każdego zakątka świata, aż po ciężki alternatywny metal. Myślę, że osoby śledzące moje poczynania muzyczne słyszą te różnorodne inspiracje w kompozycjach, które tworzyłem dla kolejnych zespołów. Adam Sztaba doszukał się Franka Zappy w jednej z aranżacji muzycznych. Ray Wilson, przed którym miałem przyjemność zagrać, docenił moje czysto rockowe solówki osadzone w typowo popowych kawałkach. Wielokrotnie miałem okazję realizować się jako gitarzysta i kompozytor, ale HiPoKaMP to brzmienia, które nie pasowałyby do żadnego z wcześniejszych projektów.

Na płycie towarzyszy ci perkusista Łukasz Oliwkowski. Ty zagrałeś na pozostałych instrumentach. Podobnie było na pierwszej płycie, wydanej w 2017 roku, wówczas towarzyszył ci Mariusz Michałowski. Nie potrafisz grać na tym instrumencie czy jest inny powód angażowania perkusistów? Potrafię, potrafię, ale Łukasz robi to nieco lepiej ha, ha. Tak poważnie, to nigdy nie zabierałem się za instrumenty perkusyjne, więc na pierwszej płycie zagrał Mariusz Michałowski, perkusista zespołu, w który na tamten moment byłem najbardziej zaangażowany i wiedziałem, że znajdziemy z Mariuszem wspólny język. W międzyczasie, przed drugą płytą, kilkakrotnie przy różnych okazjach spotkałem się na scenie z Łukaszem Oliwkowskim. Praktycznie od pierwszych dźwięków zatrybiło. Mam wrażenie, że nie tylko rozumiemy się bez słów, ale i inspirujemy wzajemnie. Praca z Łukaszem to czysta przyjemność. Za każdym razem, kiedy dostaje ode mnie nagrania, dostrzega mój zamysł bez wyjaśnień, nadaje mu rytmu, dynamiki i wzbogaca o kolejne smaczki. Wchodzi do studia z gotową kompozycją w głowie. Po prostu siada i nagrywa, jakby grał to po raz tysięczny. Myślę, że to tak właśnie powinno być. Muzyka musi się zadziać między muzykami, by rodziła w słuchaczach emocje. Muzyka jest dialogiem jej twórców. Łukasz i ja lubimy ze sobą tak „gawędzić”.

Utwory HiPoKaMP projekt opowiadają jakieś konkretne historie? A może cała II ma jeden koncept? Jest jak sen. Składa się z wielu różnych obrazów i doznań, często wzajemnie przenikających i składających się na przekaz. Jest jak przegląd chwil z dziejów ludzkości, by nakłonić do refleksji. Dokąd zmierzamy? Jaka jest nasza natura? Jakże to dziś często zadawane pytania.

Wspomniana pierwsza płyta jest dostępna w Internecie? Pojawia się w wersji cyfrowej do pobrania. Na tą chwilę skupiamy się bardziej nad promocją płyty „II”, która wyszła na CD. Myślałem nad wydaniem na CD również „jedynki”, ale obecnie pochłania mnie praca nad „trójką”.

To Maciej Zamczała. HiPoKaMP projekt, AVE i pewnie jeszcze z tuzin innych przedsięwzięć muzycznych, o których nie wiem, że się zadziały. Do niedawna nie miałem pojęcia nawet o tytułowym „projekcie”. Ale nadrabiam. Roboty niemało, ponieważ HiPoKaMP wymaga czasu, skupienia i świeżości umysłu. Gdybym miał porównać z tym, co robią inni twórcy z regionu nakreślonymi miastami Mogilno – Inowrocław – Kruszwica – Strzelno, to przychodzi mi na myśl tylko Wiktor Mazurkiewicz. Z tą różnicą, że mogilnianin jasno kojarzy mi się z metalem progresywnym, natomiast Maciej Zamczała w towarzystwie perkusistów sprawia dużo więcej problemów. II podąża śladem swojej poprzedniczki – raczy nas złożonymi, często bardzo długimi (rekordzistce trzeba poświęcić ponad dwadzieścia sześć minut, Inwazja trwa ponad kwadrans, dwie inne mają po około dziesięć minut), instrumentalnymi kompozycjami. To „meblowe” porównanie jest toporne, ale zostanie, ponieważ pierwsza myśl jest najlepsza: Każdą z nich można porównać do pojemnej szuflady, w której znajdziemy mniejsze, zebrane – o czym przeczytaliście chwilę temu – wskutek wsiąkania w świat muzyki, poukładane w sposób zdradzający, że mamy do czynienia z utalentowanymi muzykami. Jednego nie mogę przeskoczyć – odczucia, że jest w nich trochę za bardzo poupychane.