Trupa Trupa „Of the Sun”

Trupa Trupa to jedna z ulubionych kapel, wiec musi mieć swój tag.

(2019, Glitterbeat Records)

Pragnienie pochylenia się nad palącym trzewia tematem nie zawsze idzie w parze z pomysłem na tekst. I nie są to wyjątki od reguły. Na nic zdaje się wówczas inteligencja, elokwencja, nieprzeciętność, niewątpliwy urok osobisty oraz inne przymioty, których wynotowanie w tym miejscu blokuje wrodzona skromność.

Jednym z takich tematów jest ubiegłoroczny album grupy Trupa Trupa. Choć dzisiaj nie wszystko z poniższego cytatu bym powtórzył, nie ukrywam, że z Jolly New Songs jakoś poszło:

Od kilku dni też jestem po stronie mocy Trupa Trupa. Nie może być inaczej, skoro na wydanej niedawno Jolly New Songs odnalazłem klimat muzycznych dokonań Pink Floyd z okresu ich debiutu płytowego, psychodeliczno-dojrzałych The Beatles, nieobliczalnych Gong, surowych The Velvet Underground oraz post rockową melancholię. A całość nie zalatuje tak zwaną sceną vintage.

Of the Sun nawet „jakoś” pójść nie chce. Jednak to jedna z ulubionych kapel, wiec musi mieć swój tag. A żeby ów tag wypełnić treścią, opiszę pewne zdarzenie. Bez zbędnego rozpisywania się, ponieważ z jednej strony, może ono wywołać podejrzenie, iż autor wymyśla, żeby napisać cokolwiek, a z drugiej zaś zostać posądzonym o chwalenie się swoim wyczuciem czy znajomością tematu. Ale to nie ściema.

Fakt powszechnie nieznany – od jakiegoś czasu nie sięgam po opakowanie płyty kompaktowej w celu zapoznania się z treścią broszury. Trudno orzec dlaczego. Być może lenistwo wspięło się na niebezpieczne wyżyny. W pewnym momencie zawartość Of the Sun zaczęła mi się kojarzyć z utrzymanymi w szarościach, niegrzeszącymi jakością zdjęciami. Już zacząłem składać pierwsze zdania na ten temat, ale coś mnie tknęło, zajrzałem do broszury i co widzę? Zestaw zdjęć, zatopionych w szarościach, amatorskich, w większości przypadków przedstawiających obiekty, przy których pewnie zawodowy fotograf by się nawet nie zatrzymał, żeby załatwić potrzebę fizjologiczną. Zdjęć, jakich sam lubię być autorem.

Nie, jestem trzeźwy. Nie potrzeba alkoholu, żeby się dobrze bawić. Wystarczy odpowiednie nastawienie, wzmocnione na przykład garścią wybornej muzyki w wykonaniu trupy Trupa Trupa.