Ivo Partizan „Nie nagrywaj mnie”

Ivo Partizan – serce się raduje!

(2020, wydane przez Ivo Partizan)

Od 1985 roku nazbierało się tyle, że każdy może tę historię poukładać według własnego klucza. U mnie Nie nagrywaj mnie zamyka drugi rozdział aktywności zespołu. Zaczęło się w maju 2015 roku – świętowana w Spichlerzu Polskiego Rocka „trzydziecha” przyspieszyła i tak nieuchronną (moim zdaniem) zmianę szyldu z RiD na Ivo Partizan. Skończyło zamykającym album Ostatni, ważnym z kilku powodów: 1. W ubiegłym roku zmarł Maciej Adamski, jeden z filarów zespołu – Ostatni zarejestrowano na ostatniej próbie z jego udziałem. 2. Muzycznie bardzo nawiązuje do zimnofalowego Ivo Partizan sprzed lat co dodatkowo podkreśla średnia jakość nagrania – do 2016 roku były dostępne tylko chałupniczo rejestrowane wersje utworów grupy. 3. To jedyny fragment albumu z perkusją w zarządzie Mariusza Twarużka, którego problemy zdrowotne na pewien czas zupełnie wyłączyły z grania.

Wszystko, co dzieje się na albumie wcześniej to Ivo Partizan XXI wieku: bardzo gitarowe, z udziałem dwóch wokalistów, kompozycjami zarówno nowymi, jak i tymi z lat osiemdziesiątych (doczekałem się Koni czerwonych), momentami balladowe o zabarwieniu (zdaje się) miłosnym (Powoli zapominam, siostra znanego z poprzednich albumów Ciągle czekam). Z zaznaczeniem, że dopiero na Nie nagrywaj mnie przekonałem się do „dęciaków” – dotąd byłem zdania, że do muzyki zespołu nic interesującego nie wnoszą.

Pomimo śmierci w szeregach i innych zawirowań personalnych, a przez to nie do końca jasnej przyszłości, nie zawaham się sparafrazować zamieszczonego na okładce hasła promującego matecznik zespołu i napisać: Ivo Partizan – serce się raduje!

Leszek Duszyński (gitara, śpiew), Maciej „Mec” Adamski (śpiew), Sławek Ruciński (gitara), Karol Walkowski (bas), Radek Szczepankiewicz (instrumenty dęte), Arek Kubiak (perkusja), Mariusz „Sernik” Twarużek (perkusja w utworze Ostatni).

MOGILNO. IVO PARTIZAN W JAROCIŃSKIM „SPICHLERZU POLSKIEGO ROCKA” (30.05.2015)

Spichlerz Polskiego Rocka w Jarocinie, sobota, 30 maja 2015 roku, godzina 19 z minutami. W roli głównej: Ivo Partizan, świętujące swoje lecie – wiosną minęło trzydzieści lat od powstania zespołu, a latem minie trzydzieści lat od ich sukcesu na Jarocin ’85.

Na początek spotkanie z zespołem. Rozmowę prowadziła szefowa Spichlerza, sympatyczna i oddana temu co robi Julia Rzepka. Był czas na przypomnienie krótkiego żywota Ivo Partizan i wspomnienia z tym związane. U Sławomira Rucińskiego i Leszka Duszyńskiego (jedyni obecni na sali muzycy, którzy byli członkami grupy w latach osiemdziesiątych) widoczne i słyszalne wzruszenie. Sławomir Ruciński: To, że możemy tu wrócić, to naprawdę dla nas wielki sukces wewnętrzny, ale też – tak jak powiedziałem – wzruszenie i… To naprawdę coś fajnego. Warto było zagrać te tylko 13 koncertów, warto było zagrać w ’85 roku, żeby teraz, po trzydziestu latach, mając ileś lat [śmiech], móc na nowo to samo przeżywać i… Człowiek w pewnym wieku znów się staje dzieckiem, powraca – my teraz też wracamy, jesteśmy dziećmi na nowo. Był moment, że rodziny, praca, dzieci pojawiały się teraz możemy sobie pozwolić na to, że znowu powracamy do tego czasu, kiedy ja miałem 17 lat.

Były rozmowy o przyszłości grupy (Uwaga! Być może zagrają na jarocińskim festiwalu w przyszłym roku). Nie zabrakło też urodzinowego tortu ze znanym rysunkiem przedstawiającym muzyków – całość nawiązywała do logo Jarocina. Muzycy natomiast przygotowali inną niespodziankę do zbiorów Spichlerza przekazali kopię pewnego, ważnego dla Ivo Partizan rysunku. Leszek Duszyński: To jest rysunek, który nam towarzyszył w ’85 roku. To narysował Kain May, artysta, który był związany z Kosmetyki Mrs. Pinki. Podpisaliśmy się – wszyscy członkowie, którzy na przestrzeni tych lat grali. Sławek Ruciński: Kain powiedział, że tak widzi naszą muzykę. To był ’85 rok – słuchał, po koncercie przyszedł. Ten rysunek był na szarym papierze – na dużym kartonie szarego papieru.

Część druga to koncert. Zaczęło się od puszczonej z taśmy bałkańskiej pieśni o Ivo Loli (dla niewtajemniczonych: od tego człowieka wzięła się nazwa grupy). Na początek Mengele! Jeszcze tajemnicą było, że na instrumencie klawiszowym gra Leszek Duszyński, ponieważ Ivo Partizan rozpoczęli koncert schowani za… folią. Mengele plus rozmyte sylwetki muzyków – to robiło wrażenie. Po tej pieśni przyszedł czas na Zabij ten czas, a później Leszek Duszyński chwycił gitarę i pojawiło się Ivo Partizan bardziej hałaśliwe, bardziej punkowe, w wydaniu znanym chociażby z ubiegłorocznej EPki grupy RiD (od niedawna RiD to właśnie Ivo Partizan). Zagrali między innymi: Ciągle czekamŻabaKobieta ŻulEzoterycznaKomisariat policji i Wiersz dla nieznajomego przyjaciela napisany. Na bis ponownie Mengele i Zabij ten czas.

Ivo Partizan w składzie: Leszek Duszyński – śpiew, gitara i klawisze, Sławomir Ruciński – gitara, Karol Walkowski – bas i śpiew, Arkadiusz Kubiak – perkusja.