Rodzina Pastora „Biegnijmy w słońce”

(2020, GAD Records)

Wydawane przez GAD Records – i nie tylko tę firmę – muzyczne archiwalia to w znacznej części nowości w krajowej fonotece. Przykładem – Rodzina Pastora. W 1972 roku Polskie Nagrania wydały tylko tak zwaną „czwórkę”, a na Biegnijmy w słońce złożyły się również inne nagania. W świetle pytania kończącego ten akapit znaczenie ma też fakt, iż samo istnienie zespołu jest dla mnie niespodzianką. To właśnie potok wznowień i publikowanie nieznanych nagrań pozwolił mi poznać i nabyć moc muzyki stworzonej dziesiątki lat temu – progresywni Skaldowie, Nurt, Romuald i Roman, Stress, Halina Frąckowiak z SBB i tak dalej. W związku z powyższym: Czy Simon Reynolds wrzuciłby tę płytę do stworzonego przez siebie wora zatytułowanego Retromania. Jak popkultura żywi się własną przeszłością?

W sumie… bez znaczenia. Biegnijmy w słońce to kolejny dowód na to, że między big-beatem a SBB w polskiej muzyce popularnej zadziało się sporo dobrego. A dzisiaj można tego posłuchać z płyty kompaktowej. I to jest najważniejsze.

Michał Wilczyński (broszura): „Na przełomie lat 60. i 70. łatwiej było dostrzec na polskiej scenie fascynacje psychodelią, soulem bądź cięższymi odmianami rocka niż dokonaniami Simon and Garfunkel czy Crosby, Still, Nash & Young. Na szczęście były wyjątki, a wśród nich ten najjaśniejszy: Rodzina Pastora”.

Rodzina Pastora zarejestrowała swoją wersję Whole Lotta Love Led Zeppelin, jednak to nie ten utwór świadczy o sile Biegnijmy w słońce. Wydawca oznaczył tę płytę jako „folk rock/psych”. Od siebie dodam etykietę „country”.