Marian Przybylski „Strzelnianie odznaczeni Wielkopolskim Krzyżem Powstańczym 1918-1919”

Koncept dobry, nie budzący żadnych zastrzeżeń – w jednym miejscu zebrać strzelnian odznaczonych Wielkopolskim Krzyżem Powstańczym.

(Parafia Rzymsko-Katolicka pw. Świętej Trójcy w Strzelnie i Towarzystwo Miłośników Miasta Strzelna, Strzelno 2018)

Marian Przybylski: […] udało się dotrzeć do ogromnej bazy o powstańcach wielkopolskich i ich szlaku bojowym z lat 1914-1920. Tą bazą są dokumenty zawierające uzasadnienia do wniosków o odznaczenie strzelnian Wielkopolskim Krzyżem Powstańczym, znajdujące się w Archiwum Prezydenta RP. Ich opracowaniem zajął się zespół członków Wielkopolskiego Towarzystwa Genealogicznego „Gniazdo”. W gronie osób indeksujących powstańcze biogramy byłem również ja (strona 8).
[…] [Strzelnianie, czyli ci], którzy urodzili się i zamieszkiwali dwie gminy byłego powiatu strzeleńskiego, Strzelno-Północ i Strzelno-Południe oraz samo Strzelno […]. Warunkiem ich uwzględnienia było branie udziału w oswobodzeniu naszego miasta i najbliższej okolicy, ewentualnie uczestnictwo w strzeleńskim lub młyńskim oddziale powstańczym, a także w kompaniach strzeleńskich Batalionu Nadgoplańskiego i Szwadronu Nadgoplańskiego. Uwzględniłem także osoby, które urodziły się w Strzelnie i w miejscowościach naszej gminy, a zamieszkały i walczyły w powstaniu poza granicami byłego powiatu strzeleńskiego. Są tu również biogramy powstańców, którzy walczyli na obszarze Wielkopolski, a po powstaniu, czy po II wojnie światowej zamieszkali w Strzelnie lub na obszarze współczesnej gminy (strona 9).
Koncept dobry, nie budzący żadnych zastrzeżeń – w jednym miejscu zebrać strzelnian odznaczonych Wielkopolskim Krzyżem Powstańczym. Książka dostarcza materiału do strzelneńskiego słownika biograficznego i przybliża sylwetki uczestników zrywu 1918-1919 związanych z naszą (jak ja już nie lubię tego określenia!) małą ojczyzną. Szczególnie ważny jest ów wątek powstańczy – dotąd skupialiśmy się na wałkowaniu tego, co się wydarzyło w Strzelnie 2 stycznia 1919 roku (jeden z przykładów tutaj), nie przykładając wagi do imiennej listy uczestników powstania.
W książce znalazło się 258 biogramów. Cztery spośród nich przybliżają sylwetki osób, które WKP nie otrzymały – z niewiadomych przyczyn wnioski o nadanie odznaczenia zostały odrzucone. Według autora byli to bohaterowie tamtych dni, którym odmówiono przyznania tego prestiżowego odznaczenia (strona 31).
Należy pamiętać, że „odznaczeni WKP” nie oznacza – „wszyscy strzelnianie uczestniczący w powstaniu wielkopolskim”. Marian Przybylski: Władze ZBoWiD, jedynej dopuszczonej od 1949 r. organizacji kombatanckiej zrzeszającej m. in. Powstańców Wielkopolskich, przyjęły założenie występowania o odznaczenie Wielkopolskim Krzyżem Powstańczym wyłącznie dla swoich członków (strona 36; WKP był przyznawany w latach 1957-1999 – ostatni strzelnianie zostali uhonorowani tym odznaczeniem w 1980 roku). To jest ciągle do zrobienia. Tak jak planowany już kilkanaście lat temu strzelneński słownik biograficzny (nie wiadomo, czy w końcu ktoś zdecyduje się zrealizować ten pomysł).
Stanisław Pawłowski – żołnierz armii niemieckiej, ciężko ranny w czasie działań wojennych w drugiej połowie 1917 roku, Leczony był w szpitalu wojskowym w Inowrocławiu, gdzie zastała go wieść o wybuchu Powstania Wielkopolskiego. Dowiedziawszy się, że toczą się boje o Inowrocław, opuścił szpital na własną rękę i dołączył do kolegów z wójcińskiego oddziału powstańczego […]. Po oswobodzeniu miasta powrócił do szpitala na dalsze leczenie (strona 160). Franciszek Gręzicki – sześciokrotnie trafiony podczas próby rozstrzelania przez żołnierzy niemieckich, przeżył. Helena Michalak – łączniczka między Inowrocławiem a powstańcami w Mątwach i Kruszwicy, w walkach o Inowrocław zaopatrywała ich w żywność oraz pomagała rannym. Piętnastoletni Edmund Mierzwiński – 2 stycznia 1919 roku w Strzelnie rekwirował Niemcom broń. Szczepan Kowalski – po drugiej wojnie światowej kościelny i przewodnik po zabytkach na Wzgórzu św. Wojciecha w Strzelnie: był tym, który naprowadził naukowców na późniejsze odkrycia. To on wskazał pęknięcia ścian i filarów, pod którymi kryły się bezcenne kolumny romańskie, czy tympanon z portalem północnym (strona 125). Franciszek Ziółkowski – trzynastolatek, który „podczas Powstania Wielkopolskiego był woźnicą i łącznikiem pomiędzy oddziałami i sztabami powstańczymi pod Strzelnem i Inowrocławiem” (strona 211)…  Biogramy wychodzą poza udział w powstaniu oraz suche, skrótowe ramy cechujące słowniki, jednak czytane „od deski do deski” męczą powtarzanymi zdaniami (Uchwałą Rady Państwa nr: […] z dnia […] został odznaczony Wielkopolskim Krzyżem Powstańczym 1918-1919 za czynny udział z bronią w ręku w Powstaniu Wielkopolskim – 254 razy) i informacjami (na przykład, że walki o Inowrocław były krwawe oraz że Pułk Grenadierów Kujawskich został przekształcony w 5. Pułk Strzelców Wielkopolskich, a ten z kolei w 59. Pułk Piechoty Wielkopolskiej). Zgaduję, że zadziało się tak, ponieważ została przyjęta zasada, iż z tej publikacji należy korzystać właśnie jak ze słownika. Ale to i tak do końca nie tłumaczy owych powtórek. Nie potrafię też odgadnąć, dlaczego w kilku biogramach członków oddziału z Wójcina, jaki wyruszył do objętego walkami Strzelna, autor zdecydował się zacytować te same słowa ks. Feliksa Skrzypińskiego, w kilku innych tylko odnotował, że ks. Skrzypiński przemówił do powstańców, a w pozostałych w ogóle nie wspomniał o tym fakcie.
Życiorysy strzelnian poprzedzają rozdziały Strzelno w Powstaniu Wielkopolskim i Wielkopolski Krzyż Powstańczy. W pierwszym zostały przybliżone: działalność niepodległościowa mieszkańców powiatu strzeleńskiego począwszy od lata 1918 roku, przebieg walk w Strzelnie oraz związana z powstaniem aktywność na wspomnianym terenie po 2 stycznia 1919 roku. Drugi autor poświęcił odznaczeniom nadawanym za udział w powstaniu, ze szczególnym uwzględnieniem WKP. Całość okraszono częścią zatytułowaną Wkładka zdjęcia (w bardzo dobrej jakości).

PS Pan Marian jest też autorem książki Mogilnianie odznaczeni Wielkopolskim Krzyżem Powstańczym 1918-1919 (Mogileński Dom Kultury, Mogilno 2018).

„Jan Harasimowicz”

Chirurg nastawiający nadgarstek, skuteczność środków wymiotnych,
hipochondryk, amputacja kończyny, zielarka, drewniana balia…

(Wydawnictwo Farmapress, Warszawa 2018)

Czy to było w Aptece Romańskiej? A może w pomieszczeniu przy Rynku?
Pan Jan – od zawsze znany mi jako „Magister” – jeżeli uznał, że jest
bardziej efektywny lek, to chyba nigdy nie bał się prostować
przyniesionej recepty. Bywało tak, że nie szło się do lekarza (i to
nie była moja decyzja), a właśnie prosto do apteki. Nie przypominam
sobie, żebym kiedykolwiek się nie wykurował.
A sama apteka? Największe wrażenie robiły płaskorzeźby poukładane na
półkach z towarem, gdzieś wysoko, na styku ścian i sufitu. W lekkim
półmroku, bez kolorów (trzeba zaznaczyć, że w tamtych czasach
wnętrza aptek były bardziej w klimacie wieków minionych), niewyraźne
z perspektywy bardzo młodego klienta, co to lubił wyjadać Vibovit
prosto z saszetki. Trochę straszyły, bardziej jednak rozpalały
wyobraźnię.
Nie będzie przesady w stwierdzeniu, że jestem z pokolenia, któremu
„apteka” zawsze będzie się kojarzyć ze słowami „Magister” i
„płaskorzeźba”.
Dzisiaj zapakowanego w pudełko z nadrukowanym zdjęciem uśmiechniętej dziewczynki (a może to był chłopiec?) Vibovitu już bym nie chciał wyjadać. A urok tamtych aptek skończył się wraz z kolejną RP – atakują kolorowymi specyfikami na wszystko. Prace pana Jana? Ponad czterdzieści płaskorzeźb mam w domu. Na kredowym papierze, większość w rozmiarze pozwalającym się cieszyć detalami. Za sprawą Wydawnictwa Farmapress mogę do nich wracać, kiedy tylko mi się zachce.
Małgorzata Tafil-Klawe: Oto aptekarz zakonnik trzyma w dłoniach
słoik i w starej księdze szuka informacji o działaniu specyfiku,
który tam jest przechowywany. W drewnianej balii odbywają się
zabiegi higieniczne. Realizm działania środków wymiotnych nie
pozostawia wątpliwości co do ich skuteczności, a średniowieczny
chirurg nastawia uszkodzony nadgarstek z głębokim skupieniem na
twarzy. W tygielkach warzą się mikstury, pracują destylarki i
niemalże słychać uderzenia pistli w moździerzach. W kąciku
przycupnął kronikarz, w skupieniu wodząc dłonią po kartach księgi.
Znajdziemy też hipochondryka obstawionego medykamentami, dwóch
uśmiechniętych obżartuchów przy zastawionym stole, zielarki z
pełnymi koszami, pracujących przy żarnach, wychudzoną postać w
łóżku. Możemy także uczestniczyć w zabiegu amputacji kończyny przy
użyciu narzędzi ślusarskich. I smutno, i tragicznie, i czasem
zabawnie, na pewno pracowicie, jak w życiu… (strona 5). Najstarsza z zamieszczonych praz pochodzi z 1983 roku, są też pojedyncze z lat 1990, 2003, 2008 i 2009 oraz dwie z 2016 roku. Reszta to rok 2017. Album ukazał się w serii Galeria Farmapress. Malarstwo – grafika – rzeźba – fotografia.

Bardzo ważne popołudnie

Powstanie wielkopolskie to kawałek historii Polski, szczególnie ważny dla mieszkańców Wielkopolski i zachodniej części Kujaw. Nic więc dziwnego, że w przededniu setnej rocznicy wybuchu / wyzwolenia spod pruskiego zaboru / powrotu do Polski, o tym czynie zbrojnym się mówi i pisze.
Na temat tego, co działo się w Strzelnie (i na terenie powiatu strzelińskiego) na przełomie 1918 i 1919 roku powstało kilka prac mniej lub bardziej naukowych, a także niezliczona ilość artykułów prasowych. Na przykład praca Zdzisława Grota, który stwierdził między innymi: Jeśli niewątpliwie za zbyt przesadzoną należy uważać relację „Dziennika Kujawskiego” że powstańcy „rozpoczęli z brawurą zdobywać dom za domem”, to niemniej stwierdzić trzeba, że była to pierwsza w pełnym znaczeniu walka w tym rejonie i pierwsze orężne zwycięstwo nad wrogiem (Wyzwolenie z niewoli pruskiej (1918 – 1919), [w:] Studia z dziejów ziemi mogileńskiej, pod redakcją Czesława Łuczaka, Poznań 1978, strona 597); Strzelno w powstaniu wielkopolskim 1918 – 1919 (Kazimierz Chudziński, Strzelno 1986), część monografii Strzelno pod pruskimi rządami (1815 – 1918) (Jerzy Kozłowski, Strzelno 2005), artykuł o powstańcach z Gniezna – Czesławie Plewińskim i Stanisławie Pachowiaku – którzy w wyniku odniesionych w Strzelnie ran zmarli 2 i 3 stycznia 1919 roku w tutejszym szpitalu („Słowianin”, Epizod powstańczy, Wieści ze Strzelna, numer 114 z 2010 roku), czy przedstawiony przez Mariana Hanasza w monografii Rodzina ze Strzelna. Szkice i opowieści (Warszawa 2017) spór komendanta Strzelna Józefa Hanasza z dowódcą oddziałów powstańczych, podporucznikiem Pawłem Cymsem.
W cytowanej już pracy, Zdzisław Grot, pisząc o licznych oddziałach biorących udział w wyzwalaniu Strzelna, stwierdził: Razem wziąwszy był to zespół raczej luźno działających sił powstańczych niż kierowanej grupy, typowy dla działań powstańczych w owych dniach walk o charakterze improwizacyjnym (strona 596-597). A mianowany 6 stycznia 1919 roku komendantem sztabu Straży Ludowej na powiat strzeliński Zygmunt Zakrzewski po latach wspominał: Ileż to dzielnych chłopaków zgłaszało się do mnie, aby zaciągnąć się do szeregu naszego. Wszystkie warstwy społeczne były reprezentowane – dwory, zagrody, miasta, robotnicy. Serce się radowało [,] widać zapał ogólny, tą chęć stanowczą wywalczenia wolności Ojczyźnie (Paweł Politowski, Stanisław Wyskota-Zakrzewski (1902-1986). „W drodze do domu”, Inowrocław 2017, strona 38). Takie było powstanie w początkowej fazie. Dosłownie każdy Polak, który mieszkał na terenie ziem objętych powstaniem, był powstańcem! Oto źródło licznie zachowanych relacji i wspomnień. Swoje dołożyła też przypadłość niejednego zwycięstwa – z każdą rocznicą uczestników zrywu 1918 – 1919 przybywało.
W 2016 roku napisałem: Ułożyć z nich najbliższy prawdzie przebieg walk w Strzelnie jest jednak sprawą niezwykle trudną. Czytając tę próbę odtworzenia tego, co 2 stycznia 1919 roku działo się w Strzelnie (która – absolutnie! – nie rości sobie prawa do uznania jej za jedyną słuszną wersję przebiegu walk) nietrudno zauważyć, że niektóre elementy tej „układanki” nie pasują do siebie, wręcz się wykluczają. A to nie wszystkie zachowane materiały – wykorzystałem tylko te, do których miałem dostęp (Nowy Horyzont. Hałas niszczy zdrowie, jednodniówka trzecia / 16.06.2016, strona 67-68). Nic się nie zmieniło (dzisiaj mógłbym chyba dodać – udało się uchwycić klimat tamtych dni).
To już trzecia taka układanka. Artykuł Gdy nadchodziła upragniona wolność (Album regionalny, dodatek do Gazety Pomorskiej z 12.01.2012 roku) został poskładany ze wspomnień Cieślewicza [9] oraz relacji Zakrzewskiego i Wojciechowskiego [1]. Niniejszy tekst to zmieniona i rozszerzona wersja pracy Wydarzyło się w Strzelnie dnia 2 stycznia 1919 roku z cytowanej jednodniówki Nowy Horyzont. Hałas niszczy zdrowie. Będą kolejne? Parafrazując Kazika (12 groszy), niedługo przyjdzie pora… 2 Stycznia w Strzelnie kontra Hedora…

PS Dla lepszego oglądu sprawy, czytelnik cofnie się do wydarzeń z końca grudnia 1918 roku (przy czym należy pamiętać, że to nie był początek działalności wspomnianej w tekście organizacji tajnej strzelińskiej), a na terenie powiatu strzelińskiego zostanie do 04.01.1919 roku (nie zapominając, że część strzelnian i mieszkańców powiatu przyłączyła się do oddziałów powstańczych, a byli też powstańcy – na przykład Stanisław Wyskota-Zakrzewski – dla których 2 stycznia stał się wstępem do zawodowej służby wojskowej.  Czytaj dalej Bardzo ważne popołudnie

Zaduszki w Strzelnie

Koncert zaduszkowy w wykonaniu dzieci i młodzieży sekcji muzycznych MGOKiR w Strzelnie oraz zespołu Lux Vera, 06.11.2018, sala Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury i Rekreacji w Strzelnie

Chłopaki, na oko tak ze środka podstawówki – Rockers Kids. Pewnie tylko trochę starsze od nich klarnecistki, dziewczyna z trąbką oraz keyboardzistka. Wokalnie mocni członkowie zespołu Gaja. Odziana w czerń nastolatka z gitarą. Sami lub wspólnie z instruktorem i innymi muzykami związanymi z Domem Kultury. Część wyraźnie stremowana.
Zgodnie z konceptem zaduszek: Kiedy byłem małym chłopcem, Wyspa, Polska Madonna, Sen o Warszawie, List do M., Tyle słońca w całym mieście i inne. Swoje dograła i dośpiewała, jakże uroczo zapowiedziana, he, he, he (nie zanotowałem – najstarsi wykonawcy lub najstarsi uczestnicy) Lux Vera: Krakowski spleen, Rzuć to wszystko co złe i (You Make Me Feel Like) A Natural Woman.
Koncert zaduszkowy w wykonaniu dzieci i młodzieży sekcji muzycznych MGOKiR w Strzelnie oraz zespołu Lux Vera, czyli młodzi ludzie dostali możliwość zaprezentowania się przed publicznością, ich rodzice – kolejny powód do dumy ze swoich pociech, my – przegląd tego, co się dzieje w tytułowych sekcjach muzycznych (życiem tętni już nie tylko ta wokalna), a wszyscy – grupę Lux Vera w świeckiej odsłonie oraz porcję kowerów. Bardzo fajny koncert.