Ireneusz Lewicki: „Głównie było nastawienie na piosenkę harcerską”

[styczeń 2017; zapiskimuzyczne.pl, wpis z 15 stycznia 2017 roku]

W książce Marii Basińskiej Gimnazjum. Liceum Ogólnokształcące w Strzelnie 1945 – 1995 można znaleźć informację o harcerskich festiwalach piosenki: Z inicjatywy harcerstwa organizowane były na przełomie lat 60. i 70. festiwale piosenki. Dowodem niech będzie notatka pochodząca z kroniki szkolnej z 1972 roku. Treść jej brzmi: „W lutym odbył się z inicjatywy ZHP Międzyszkolny Festiwal Piosenki. Triumfowały uczennice kl. IV Joanna Kubis i Aleksandra Semmler”. W festiwalach uczestniczyli uczniowie nie tylko liceum i zawsze było wielu chętnych do konkursu. Długoletnim opiekunem harcerzy jest Ireneusz Lewicki [strona 33]. Pamięta pan te festiwale?
Do 1968 roku pracowałem w Szkole Podstawowej nr 1. W tym samym roku pan dyrektor Szkatulski powołał mnie na nauczyciela wychowania technicznego do Liceum. Tam opiekunem harcerstwa był pan Ludwik Zbytniewski, nauczyciel wychowania fizycznego. Ponieważ już w Szkole Podstawowej nr 1 zajmowałem się Związkiem Harcerstwa Polskiego, więc od razu, że tak powiem „z marszu” dyrektor Szkatulski przydzielił mi harcerstwo. Bez żadnych wynagrodzeń, później był okres, kiedy były jakieś dodatki do pensji, ale minimalne.
Pierwszy festiwal zorganizował jeszcze pan Zbytniewski (on był inicjatorem tych festiwali). Później ja to przejąłem.
Ten pierwszy odbył się w szkole, a następne, kiedy to nabrało takiego, że tak powiem rozmachu, przenieśliśmy do Kina. Oddźwięk u mieszkańców Strzelna był wielki – sala kinowa była pełna ludzi.

Jaki cel przyświecał organizatorom festiwalu?
Propagowanie harcerstwa, a przy okazji był taki trochę przymusowy nabór do… jak to się wtedy nazywało? Związku Młodzieży Polskiej… czy jakoś tak.

Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskiej?
Tak. W Liceum mój kolega Miklaszewski to prowadził. Młodzież tak nie za bardzo się chciała zapisywać do tego związku, woleli do harcerstwa. Były momenty, kiedy prawie wszyscy w szkole należeli do harcerstwa [śmiech].
Te festiwale przybierały coraz większe rozmiary. A po kilku latach jakoś to upadło, tak po prostu umarło śmiercią naturalną.

To były festiwale jednodniowe?
Tak, jednodniowe, ale po tych występach w sali kinowej na przykład jeździliśmy do Hufca ZHP w Mogilnie, żeby się tam zaprezentować.

Kto mógł się zaprezentować na scenie?
Jak już w sali Kina się odbywały, to były w dwóch grupach wiekowych – młodzież z liceum i ze szkoły podstawowej. W każdej byli laureaci. Jury stanowili ludzie, którzy znali się na muzyce. Między innymi nieżyjący już pan Ildefons Basiński, który był przewodniczącym tego jury, nauczyciele śpiewu ze szkół podstawowych i Liceum. Byli też nauczyciele języków obcych, bo niektóre piosenki śpiewano po rosyjsku.

Wykonawcy śpiewali do muzyki granej na żywo?
To była taka nasza wewnętrzna, nie wiem jak to nazwać, orkiestra szkolna z Liceum? Przewodniczącym tej orkiestry był… trochę się to zmieniało, ale najważniejszym był Andrzej Figiel, który powoływał ją do życia. Bardzo duży udział miał też nieżyjący już pan profesor Roman Dragan – on tą orkiestrą się opiekował.
Jak był festiwal to towarzyszyli piosenkarzom, ale były też inne ich występy. Oprócz harcerskich piosenek grali też takie, które akurat wtedy były popularne. Jeździli z nami na obozy harcerskie i tam ta muzyka rozlegała się w lesie.

Wśród prezentowanych na festiwalu piosenek były te z ówczesnego nurtu młodzieżowego, big-beatowego?
Głównie było nastawienie na piosenkę harcerską, ale były też piosenki odbiegające od treści harcerskich, na przykład 10 w skali Beauforta śpiewał Józef Michalak, jeszcze jako uczeń podstawówki.

W Strzelnie istniały zespoły, tworzone między innymi przez uczniów Liceum. Na przykład w latach sześćdziesiątych Zygmunt Ornatek był członkiem grupy Górskie Potoki. Interesował się pan życiem muzycznym szkoły?
Nazwisko Ornatka jest mi dobrze znane – on nam grał na studniówkach i tak dalej, ale żebym miał bliższy z nimi kontakt to nie. Raczej miałem kontakt tylko z tymi, którzy towarzyszyli nam na festiwalach i jak w szkole odbywały się jakieś tam uroczystości, kiedy oni się prezentowali.

Przejdźmy do lat dziewięćdziesiątych i Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Od początku jest pan zaangażowany w tę akcję. W wydanej w 2005 roku publikacji 60 lat Liceum Ogólnokształcącego w Strzelnie. Technikum, Liceum Ekonomiczne w Strzelnie 1963 – 1974 autorstwa Marii Basińskiej jest informacja, że w Liceum po raz pierwszy Orkiestra „zagrała” w 1995 roku, a począwszy od roku 1997 były organizowane przez was Finały [strona 77].
Tutaj muszę dać pewne sprostowanie. Pierwszy Finał obejmował chyba tylko Warszawę, może coś tam jeszcze – do nas nie dotarł.

Mowa o roku 1993.
Natomiast na drugi Finał to my już żeśmy w szkole, na lekcjach wychowania technicznego robiliśmy puszki, które pan dyrektor ze mną uzgodnił. Już żeśmy wtedy zbierali na Wielką Orkiestrę. To tak u nas w szkole się zaczęło.
Chciałbym tu jeszcze dopowiedzieć, że pierwszym, zasadniczym i wielkim pionierem tego sztabu Wielkiej Orkiestry w Strzelnie był pan Ludwik Zbytniewski. Z jednym wyjątkiem, kiedy miał operację (to był XIV Finał, wtedy ja byłem szefem sztabu), on przez wszystkie lata był szefem sztabu Wielkiej Orkiestry na terenie gminy Strzelno. Później do tego dołączyła jeszcze gmina Jeziora Wielkie.

Wróćmy do roku 1994. Oprócz puszek, zbierania pieniędzy, w Liceum odbywały się imprezy towarzyszące, na przykład koncerty?
Tego sobie nie przypominam, ale chyba nie było. Myśmy tylko wolontariuszy zebrali i daliśmy im te przez nas wykonane puszki – chodzili po mieście, a myśmy pieniądze wysłali do Warszawy.

W ramach Orkiestry współpracowaliście wówczas z kimś spoza szkoły, na przykład ze strzelneńskim Domem Kultury?
Tak. Nie pamiętam czy to było już od razu, czy to się nawiązało już w późniejszym terminie, ale współpraca z Domem Kultury w Strzelnie była ścisła.

Do dzisiaj jest pan z Orkiestrą.
[śmiech] Jestem o tyle, że jestem sympatykiem i po prostu interesuję się tą sprawą. Ale czynnie już nie działam.